Mateusz Morawiecki chce redukcji etatów w urzędach. Ich szefowie nie widzą do tego podstaw.
Reklama
Beata Kempa, szefowa kancelarii premiera, rozpoczyna pracę nad rozwiązaniami dotyczącymi utworzenia centrum usług wspólnych dla administracji rządowej. Zdaniem wicepremiera Mateusza Morawieckiego występuje w niej przerost zatrudnienia, a dzięki temu rozwiązaniu mają się m.in. zmniejszyć koszty jej utrzymania. Tymczasem z sondy DGP wynika, że do rozrostu administracji przyczyniła się obecna ekipa rządząca. Co więcej, prawie wszystkie odpytane przez nas urzędy nie widzą podstaw do redukcji etatów.
Przykład idzie z góry
O tym, że Mateusz Morawiecki nie widzi potrzeby zatrudniania armii urzędników, świadczą informacje przesłane nam przez Ministerstwo Rozwoju. Okazuje się, że w tym resorcie w bieżącym roku pracę straciło już 132 urzędników (na koniec 2015 r. na etatach było 1921 osób). Za to w Ministerstwie Finansów (w którym Mateusz Morawiecki został ostatnio nowym szefem), chociaż liczba pracowników spadła w porównaniu do ubiegłego roku o 38 osób (obecnie jest ich 1961), wakaty zostaną prawdopodobnie szybko obsadzone – obecnie prowadzonych jest już 20 naborów.
W innych ministerstwach liczba urzędników wzrosła. I tak w resorcie spraw zagranicznych jest o 20 etatów więcej (w sumie zatrudnia 4,6 tys. osób). w ministerstwie zdrowia pracują obecnie 662 osoby – wzrost o 47. Piotr Gliński, szef resory kultury, zatrudnił dodatkowo 30 urzędników, przy czym, jak tłumaczy biuro prasowe, to efekt przejęcia 1 sierpnia pracowników Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Z kolei w nowopowstałym Ministerstwie Energetyki na koniec 2015 r. pracowały 334 osoby – obecnie jest ich o 53 więcej. W sprawdzanym przez nas okresie również u ministra Zbigniewa Ziobry przybyło 18,8 etatu. Co więcej, na 10 nowych stanowisk właśnie zostały rozpisane konkursy. Przy czym resort sprawiedliwości planuje do końca br. rozstać się z 11 urzędnikami. Inne ministerstwa – w tym podlegające Mateuszowi Morawieckiemu – nie przewidują na razie żadnych zwolnień. Twierdzą bowiem, że w przeciwnym razie będą miały problemy z wypełnieniem swoich zadań.
Nie wszystkie zdecydowały się odpowiedzieć na nasze pytania. Podobnie jak Kancelaria Premiera RP, do której skierowaliśmy kilka próśb.
W terenie to samo
Wojewodowie również nie są skłonni do zmniejszania załogi. Co więcej, w niektórych liczba etatów wzrosła. W Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim na koniec ubiegłego roku było 769 urzędników, obecnie jest ich o 38 więcej. W łódzkim zatrudnienie w tym czasie wzrosło o 27 osób i obecnie wynosi 825. O 10 etatów więcej jest też w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim (obecnie 639). W zachodniopomorskim zatrudnienie wzrosło w tym okresie o 27 osób i wynosi teraz 596. – W tym roku nasz urząd otrzymał dodatkowo 24,5 etatu, w tym na zatrudnienie 19 operatorów numerów alarmowych oraz pięciu pracowników do kontroli realizacji zadań z zakresu wspierania rodziny, pieczy zastępczej, usamodzielnienia pełnoletnich wychowanków i adopcji – wylicza Piotr Pieleszek z Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Podobnie tłumaczy się wojewoda małopolski, u którego przybyło we wskazanym okresie 11 nowych etatów.
Zatrudnienie i wynagrodzenie w służbie cywilnej / Dziennik Gazeta Prawna
W Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim liczba zatrudnionych wzrosła o dwie osoby (obecnie pracuje 692). Przy czym cały czas trwają nabory. – Odbywają się na bieżąco z powodu naturalnych odejść pracowników – mówi rzecznik wojewody Bożena Ulewicz. – Liczba urzędników jest optymalna dla płynnej realizacji powierzonych zadań. Nie przewidujemy żadnych zwolnień – dodaje.
Niektóre jednostki mają mniejszą liczbę etatów, ale wakaty wkrótce zostaną uzupełnione. I tak w Wielkopolskim Urzędzie Wielkopolskim liczba zatrudnionych zmniejszyła się o 15 etatów, ale już na cztery z nich został rozpisany konkurs.
– W najbliższym czasie nie przewidujemy redukcji etatów, a stan zatrudnienia zmniejsza się m.in. ze względu na dobrowolne odejścia pracowników – tłumaczy Tomasz Stube, kierownik biura prasowego wojewody wielkopolskiego. – W związku ze znacznym wzrostem liczby rozpatrywanych wniosków dotyczących pozwoleń na pobyt lub legalizacji zatrudnienia cudzoziemców konieczne jest wzmacnianie kadrowe wydziału zajmującego się obsługą cudzoziemców – dodaje.
Dolnośląski Urząd Wojewódzki zatrudnia obecnie 802 osoby, a więc o 13 mniej niż w grudniu 2015 r.
– Prowadzimy jednak 10 naborów na wolne stanowiska i nie planujemy redukcji zatrudnienia – stwierdza Anna Eisler z biura prasowego wojewody dolnośląskiego.
Z kolei w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim pracuje obecnie 493 pracowników, czyli o sześciu mniej niż w końcu 2015 r.
– Nie planujemy redukcji zatrudnienia – stwierdza Diana Głownia, rzecznik wojewody świętokrzyskiego.
Na ograniczenie zatrudnienia zdecydował się tylko Mazowiecki Urząd Wojewódzki. Tam na koniec 2015 r. były zatrudnione 1432 osoby, a obecnie jest ich o 38 mniej.
Rewizja etatów
Zdaniem ekspertów dane pokazują, że nowej ekipie nie spieszy się z obniżaniem kosztów funkcjonowania poszczególnych urzędów.
– Jeśli wicepremier Morawiecki chce odchudzać administrację, to nie może się oglądać na dyrektorów generalnych, dla których zawsze będzie za mało rąk do pracy. Musi przy pomocy zaufanych ludzi dokonać rewizji etatów – stwierdza dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wtóruje mu prof. Bogumił Szmulik, ekspert ds. administracji publicznej. – Jeśli wicepremier chce redukować etaty, to czeka go ciężka batalia – mówi prof. Szmulik.