Decyzję w sprawie przeniesienia sędziego Łukasza Bilińskiego w 2019 r. podjął ówczesny prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera, wywołując protesty środowiska sędziowskiego. Do przeniesienia doszło przed wydaniem w tej sprawie opinii przez Kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie, zaś jedyna droga odwoławcza prowadziła do Krajowej Rady Sądownictwa, która odwołanie oddaliła.

Oficjalnie powodem przeniesienia była chęć wzmocnienie wydziału rodzinnego sędzią, który miał najkrótszy staż w wydziale karnym. Jak wskazywał jednak interweniujący w sprawie RPO, we wspomnianym wydziale orzekali sędziowie o krótszym stażu niż Biliński. Ten z kolei wcześnie wydawał wiele orzeczeń, które nie były po myśli rządu PiS, uniewinniając osoby biorące udział w antyrządowych protestach.

Arbitralne przeniesienie bez kontroli sądowej

W czwartkowym orzeczeniu Europejski Trybunał Praw Człowieka jednogłośnie uznał, że w sprawie sędziego polskie władzy naruszyły art. 6 ust. 1 Europejskiej konwencji praw człowieka mówiący o prawie do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia danej sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą.

Trybunał zaznaczył, że prawo sędziów do ochrony przed arbitralnymi przeniesieniami między różnymi sądami obejmuje również arbitralne przeniesienia między izbami zajmującymi się różnymi dziedzinami prawa w ramach tego samego sądu.

ETPC stwierdził przy tym, że wbrew ówczesnym twierdzeniom rządu skarżący nie dochodził przed nim prawa do zajmowania określonego stanowiska w konkretnym sądzie ani – bardziej konkretnie – ogólnego prawa do nieprzenoszenia go do innego wydziału konkretnego sądu. - Opierał się natomiast na prawie do poszanowania i ochrony swojej indywidualnej niezależności, a także na proceduralnym prawie dostępu do sądu w celu zakwestionowania wszelkich arbitralnych zmian w swojej sytuacji zawodowej – czytamy w orzeczeniu.

Zdaniem Trybunału w Strasburgu fakt, że Biliński był krytykowany przez polityków za orzeczenia, które wydawał w sprawach „wrażliwych politycznie”, dało mu podstawy do tego, by podejrzewać, że jego przeniesienie miało charakter arbitralny. - W okresie od 2018 r. do czerwca 2019 r. wnioskodawca rozpatrzył kilkaset spraw dotyczących wykroczeń administracyjnych związanych z wykonywaniem prawa do wolności zgromadzeń i wolności słowa. Orzekł między innymi w sprawach dotyczących kontrdemonstracji podczas comiesięcznej uroczystości upamiętniającej ofiary katastrofy polskiego samolotu rządowego w Smoleńsku w 2010 r. oraz demonstracjami przeciwko reformom sądownictwa przeprowadzanym przez ówczesny rząd – wymieniał Trybunał.

20 tys. euro za szkody

ETPC zgodził się też z Bilińskim co do tego, że decyzja o jego przeniesieniu „nie została poddana kontroli przez organ sprawujący funkcje sądowe ani przez sąd powszechny, co spowodowało ograniczenie prawa skarżącego do dostępu do sądu”. Utworzoną na mocy przepisów z 2017 r. Krajową Radę Sądownictwa ETPC po raz kolejny ocenił bowiem jako organ, który „nie zapewniał (…) wystarczających gwarancji niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej”.

Zgodnie z czwartkową decyzją Trybunału Polska powinna wypłacić Bilińskiemu 20 tys. zadośćuczynienia i zwrócić 6 tys. euro kosztów związanych z procesem. Jeśli rząd zgodzi się z wyrokiem, ten uprawomocni się po trzech miesiącach od dnia jego wydania. Istnieje też możliwość złożenia wniosku o przekazanie sprawy Wielkiej Izbie ETPC.