Prokuratura zabezpiecza dokumenty po miesiącach sporu
Od wielu miesięcy trwa spór o sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych. W środę doszło do kolejnej jego odsłony. „Prokuratorzy z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, przy udziale funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji, udali się do siedziby Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców przy ul. Rakowieckiej 30 w Warszawie w celu odebrania i zabezpieczenia dokumentów” - poinformowała wczesnym popołudniem w środę rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego Anna Adamiak.
W kwietniu ub.r. ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar z funkcji rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych odwołał Piotra Schaba, a także jego zastępcę Przemysława Radzika. Nowy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, wkrótce po objęciu urzędu w końcu lipca br., odwołał drugiego z zastępców rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.
Sędziowie ci uważają dokonane przez MS odwołania za bezprawne i bezskuteczne. W kolejnych miesiącach wszczynali oni postępowania dyscyplinarne i użytkowali pomieszczenia w budynku wynajmowanym przez KRS przy ul. Rakowieckiej. Schab oraz Radzik i Lasota zostali powołani na funkcje rzeczników w 2018 r. przez ówczesnego szefa MS Zbigniewa Ziobrę.
Nowi rzecznicy i „ad hoc”. Kto ma prawo do akt?
W połowie lipca br. Bodnar powołał na rzecznika dyscyplinarnego sędziego Sądu Rejonowego w Nysie Mariusza Ulmana, a na jego zastępcę wyznaczono wówczas sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ Tomasza Ładnego. Na początku września br. sędzia Ulman poinformował jednak o swojej rezygnacji z funkcji rzecznika dyscyplinarnego. W połowie września MS poinformowało, że nowym rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych została sędzia Joanna Raczkowska z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Drugim z zastępców rzecznika został sędzia Grzegorz Kasicki z Sądu Okręgowego w Szczecinie.
- Sędzia Raczkowska, która twierdzi, że w związku z bezprawnym odwołaniem nas z pełnionych funkcji przez MS, została rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych - funkcji tej nie pełni, bo nie ma takiego prawa - przekonywał kilka tygodni temu sędzia Schab. Działalnością rzeczników odwołanych przez ministrów obecnej koalicji rządzącej zajęła się prokuratura, a także tzw. rzecznicy dyscyplinarni „ad hoc”.
Jak przekazała prok. Adamiak „mimo wielokrotnych wezwań kierowanych przez nowo powołanych rzeczników dyscyplinarnych oraz tzw. rzeczników dyscyplinarnych ad hoc, akta postępowań dyscyplinarnych nie zostały wydane osobom uprawnionym”.
Poinformowała, że czynności realizowane są na podstawie postanowienia wydanego w śledztwie prowadzonym w wydziale spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej – sprawa dotyczy ukrywania dokumentów poprzez ich niewydawanie, a także powoływania się na pełnioną funkcję w sytuacji, kiedy tej funkcji dane osoby nie sprawują. Postanowienie dotyczące wydania rzeczy i przeszukania zostało wydane przez prokuratora 14 stycznia.
Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka oświadczyła, że policja ograniczyła jej w środę dostęp do budynku, w którym mieści się siedziba Rady i jednocześnie biura rzeczników dyscyplinarnych. Mówiła, że chciała zorganizować konferencję prasową na drugim piętrze budynku, ale stwierdziła, że w tamtym momencie została „ograniczona w swojej wolności”, ponieważ nie mogła komunikować się z prasą, tylko „stała na mrozie”.
Żurek: to rutynowe czynności, nie działania wobec KRS
Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek podkreślał odnosząc się do tych informacji, że odwołani rzecznicy dyscyplinarni zostali wezwani do wydania akt, czego nie zrobili, w związku z czym od wielu miesięcy toczy się postępowanie karne dotyczące uzurpacji funkcji. – To są działania rutynowe i niedokonywane wobec KRS – chociaż kwestionujemy skład tego organu – tylko wobec osób, wobec których toczy się postępowanie karne – zapewnił. Wskazywał, że ze względu na „bunt” byłych rzeczników dyscyplinarnych sędziów sądów powszechnych prokuratura musiała podjąć działania.
Działania prokuratury wywołały krytykę i oburzenie opozycji. – Policja, którą „żurkowcy” z prokuratury Waldemara Żurka wezwali do czynności – bardzo liczni, kilkudziesięciu policjantów wysłano do siedziby KRS – obstawiła wszystkie wejścia, uniemożliwiając posłom na Sejm wejście – mówił podczas konferencji Sebastian Kaleta Z PiS. W jego przekonaniu „zgodnie z art. 128 Kodeksu karnego jest to po prostu zamach stanu, ponieważ policja nie ma prawa siłowo zajmować konstytucyjnych organów państwa na potrzeby życzeń prokuratorów Żurka”. Zdaniem posłów PiS prokurator generalny nie ma prawa prowadzić jakichkolwiek czynności wobec tzw. rzeczników dyscyplinarnych.
Prezydent Nawrocki reaguje: „To nie są obrazki na miarę demokracji”
Pytany o sprawę w środę wieczorem prezydent Karol Nawrocki ocenił, że „tego typu sceny nie powinny mieć miejsca”. – To nie są obrazki, które powinniśmy oglądać w Polsce w XXI wieku, jeśli żyjemy w demokratycznej Polsce. Przyglądałem się temu, ale byłem bardzo zaniepokojony – dodał.
Nawrocki powiedział, że poprosił szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego, aby przyjrzał się sprawie z ramienia KPRP. – Minister Bogucki był w kontakcie z panią przewodniczącą KRS i myślę, że po powrocie do Polski złoży mi pełną informację na ten temat – zaznaczył.
Prokuratura przeprowadzała już czynności w Biurze Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców w lipcu 2024 r. Także dotyczyły one niewydawania akt spraw dyscyplinarnych. (PAP)
mja/ mro/