statystyki

Wspólnoty mieszkaniowe: Ustawa o własności lokali nie wyłącza instrumentów k.p.c.

autor: Michał Culepa07.10.2015, 07:09; Aktualizacja: 07.10.2015, 07:36
W czerwcu 2010 r. wspólnota mieszkaniowa na warszawskim Wilanowie zdecydowała o zmianie sposobu zarządzania nieruchomością i wyborze nowego zarządcy.

W czerwcu 2010 r. wspólnota mieszkaniowa na warszawskim Wilanowie zdecydowała o zmianie sposobu zarządzania nieruchomością i wyborze nowego zarządcy.źródło: ShutterStock

Członkowie wspólnoty mieszkaniowej mogą wytoczyć powództwo o ustalenie nieistnienia jej uchwały, korzystając z art. 189 kodeksu postępowania cywilnego – stwierdził Sąd Najwyższy.

W czerwcu 2010 r. wspólnota mieszkaniowa na warszawskim Wilanowie zdecydowała o zmianie sposobu zarządzania nieruchomością i wyborze nowego zarządcy. Wiązało się to z tym, że znaczna część lokali należała jeszcze do dewelopera, który wybudował budynki i był ich zarządcą. Zamierzał jednak ostatecznie zrezygnować z zarządzania nieruchomością i powierzyć zarząd innemu podmiotowi.

Głosowanie odbywało się na zasadach określonych w art. 23 ustawy o własności lokali (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 80, poz. 903), zgodnie z którym uchwały zapadają większością głosów właścicieli lokali liczoną według wielkości udziałów. Tak było i w tym przypadku, ale odrębnie liczono jeszcze udziały we wspólnych lokalach wspólnoty, jakimi były garaże podziemne (nie obowiązywał wówczas jeszcze art. 23 ust. 1b ustawy o własności lokali, zgodnie z którym jeżeli lokal jest przedmiotem współwłasności w częściach ułamkowych, jego współwłaściciele w głosowaniu prowadzonym według zasady, że na każdego właściciela przypada jeden głos, obowiązani są ustanowić w formie pisemnej pełnomocnika).

Uchwała miała być przegłosowana niewielką większością głosów. Prawie dwa lata później część członków wspólnoty – zniechęcona nieprawidłowościami, jakie wykryto w prowadzeniu zarządu przez zewnętrzną firmę – wniosła do sądu nietypowe powództwo. Zażądała uznania uchwały z 2010 r. za nieistniejącą. Powództwo swoje mieszkańcy oparli jednak nie na art. 25 ustawy o własności lokali, ale wprost na art. 189 k.p.c., zgodnie z którym powód może żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny.

Sąd I instancji powództwo oddalił, ale sąd II instancji uwzględnił apelację członków wspólnoty i orzekł nieistnienie spornej uchwały. W toku procesu okazało się bowiem, że doszło do nieprawidłowości w sposobie liczenia głosów. Osobno liczono lokale i udziały w nieruchomości wspólnej, oraz – również osobno – udziały w lokalach wspólnych (garażach) i odpowiadające im udziały w nieruchomości. Ten sposób liczenia spowodował, że została przyjęta uchwała, za którą oddano niespełna 10 proc. głosów, gdyby liczyć zgodnie z przepisami (tj. uwzględniając tylko lokale i udziały w nieruchomości wspólnej, a za jeden lokal wspólny, jakim był garaż, tylko jeden głos). W dodatku przedstawiciel dewelopera przedłożył przy głosowaniu nieważne pełnomocnictwo. To stanowiło dla sądu argument za uznaniem, iż uchwała faktycznie nie została podjęta.


Pozostało 37% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Rankingi i raporty

Galerie