Jeśli klient nie wypowie umowy z pośrednikiem nieruchomości w określonym terminie, automatycznie przedłuża się ona w nieskończoność - tłumaczy w rozmowie z Mirą Suchodolską Karolina Kisiel, radca prawny, Członek Zarządu Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

W branży pośrednictwa nieruchomościami wszyscy się bardzo bali deregulacji. Jak prorokowano, rynek mieli zalać nieuczciwi, niekompetentni pośrednicy z przypadku. Cwaniaki i oszuści. Jak sytuacja wygląda po roku z małą dokładką?

To nie było tak, że wszyscy się bali. W naszej branży było chyba pół na pół - część pośredników wieszczyło katastrofę, podczas gdy ci bardziej kreatywni widzieli w deregulacji szansę, żeby zmienić oblicze tego zawodu. Okazało się, że efekty zmian są różne. To, co się zmieniło na niekorzyść klientów, to brak organów, do których mogą się poskarżyć na nierzetelnych pośredników. Niestety klienci, mimo wielkiego szumu w mediach w sprawie deregulacji, a także pomimo akcji informacyjnej o jej skutkach dla rynku nieruchomości, którą jako Federacja prowadziliśmy, często w ogóle nie są świadomi, że coś takiego jak deregulacja zawodu pośrednika w obrocie nieruchomościami miała miejsce. Niektórzy klienci dalej są przekonani, że licencje ministerialne obowiązują, że jeśli się poskarżą na nieuczciwe praktyki, to pośrednik, który się ich dopuścił straci uprawnienia do wykonywania tego zawodu. Stąd też są często bardzo zdziwieni, kiedy dowiadują się, iż to już tak nie działa. Obecnie każdy, może otworzyć działalność gospodarczą w zakresie usługi pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, nie jest do tego wymagana żadna licencja i nie obowiązuje już żaden powszechnie obowiązujący kodeksu zasad etycznych a także nie funkcjonują już organy Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, które mogłyby pozbawić pośrednika prawa do wykonywania zawodu. Myślę, że potrzeba czasu, jeszcze kolejnego roku lub dwóch, aby wzrosła świadomość przeciętnego człowieka w zakresie tych zmian.