Na polskim rynku już jakiś czas temu pojawiła się spora liczba e-kantorów, pozwalających wymieniać klientom waluty po niższych cenach niż w tradycyjnych punktach, m. in. gieldawalut.pl, walutomat.pl, internetowy kantor.pl i wiele innych. Na początku głównymi użytkownikami e-kantorów byli nieszczęśliwi posiadacze walutowych kredytów hipotecznych, głównie we frankach.

Okazuje się jednak, że dzięki takim platformom mogą oszczędzać również niewielkie firmy, importujące produkty zza granicy i rozliczające się w obcej walucie, takie jak hurtownie czy sklepy internetowe.

Firmy importowe zmuszone są bardzo często dokonywać zakupu walut, ponieważ ich zagraniczni kontrahenci wymagają transakcji we własnej walucie. Oczywiście duże firmy mogą sobie pozwolić na negocjacje z bankiem, ale mali przedsiębiorcy, potrzebujący wymienić nie więcej niż 5 – 8 tys. euro za jednym razem, nie mogą liczyć na specjalne traktowanie.

Zanim powstały e–kantory firmy zmuszone były do zakupu mniejszych kwot po kursach bankowych, jednakże spread okazywał się dla nich zabójczy.

Co wtedy? Korzystały z kantorów stacjonarnych. To niosło jednak zawsze za sobą poważne ryzyko przenoszenia sporych kwot pieniędzy oraz dodatkowe koszty związane z wpłatą waluty na konto walutowe w banku. Ponadto ceny w kantorach nie zawsze są atrakcyjne dla przedsiębiorcy, a cała operacja wymiany i przelewów z konta na konto trwa bardzo długo.

Wtedy okazało się, że e-kantory mogą stać się poważnym narzędziem w ręku przedsiębiorcy, dzięki któremu można zaoszczędzić -  czytaj zarobić - naprawdę spore pieniądze.

- Kantor wirtualny okazał się wybawieniem dla mikroprzedsiębiorców takich jak nasza firma. Obecnie możemy dokonać wymiany nawet 100 euro po kursach bardzo zbliżonych do rynkowych notowań waluty bez żadnych kosztów. Dodatkowo przelewy są za darmo, poza opłatą kantoru która wynosi 0,02 proc. - stwierdza Michał Pańkowski, właściciel firmy Labopak System.

Jak to działa? Firma chce zakupić euro za 9,5 tys. złotych. Kurs rynkowy wynosi 4,18 zł za 1 euro. W banku dochodzi do tego spread w wysokości średnio 20 groszy, więc za naszą kwotę kupilibyśmy ok. 2204,47 Euro (PKO BP na dzień 04.05.2012 r.). W kantorach stacjonarnych ceny euro są zazwyczaj ok. 3 - 4 groszy wyższe niż kurs rynkowy. Jednak dochodzi do tego minus 1 proc. za wpłatę na konto walutowe, co daje nam kwotę 2 233,97 Euro. Ponadto cała transakcja trwa godziny od momentu wejścia do kantoru do zaksięgowania się kwoty w banku.

Natomiast np. w Walutomacie, jednym z dostępnych na rynku e-kantorów, kurs wymiany w dniu 04.05.2012 wynosił tylko 4,1791, co zaowocowałoby zakupem euro w kwocie 2273,28 złotych. To o 68 euro więcej niż w banku i o 39,31 euro więcej niż w kantorze „na mieście”.

Bardzo szybko okazało się, że transakcje walutowe poprzez e-kantory przynoszą mojej firmie nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych oszczędności rocznie i co ważne, pozwalają na zawieranie transakcji o każdej porze i w dowolnych kwotach. Za wadę może uchodzić jedynie to, że czasami kantor ma za małą płynność dla dużych transakcji - ale płynność rośnie każdego dnia wraz ze wzrostem ilości klientów - zatem podejrzewam, że za 5 - 10 miesięcy nie będzie z tym już żadnych problemów – zauważa Pańkowski.

Widać więc jak na dłoni, że dzięki e-kantorom firma może zaoszczędzić ok. 2,5 proc. na jednej transakcji. To natomiast dla przedsiębiorcy, który wymienia rocznie waluty powiedzmy o wartości 1 mln złotych generuje oszczędność na poziomie minimum 25 tysięcy złotych, co w obecnych, trudnych dla firm czasach kryzysu może oznaczać być albo nie być na rynku.