Wychudzona dziewczynka czołga się po ziemi, a parę metrów obok na jej śmierć czeka wygłodniały sęp. To zdjęcie wykonane w 1993 r. w Sudanie przez południowoafrykańskiego fotoreportera Kevina Cartera wstrząsnęło światem, pokazując prawdę o katastrofie humanitarnej w Afryce.
Carter po zrobieniu tego zdjęcia odgonił sępa, podał dziewczynce wodę i upewnił się, że ruszyła do domu. Potem, jak wcześniej, zrobił dziesiątki podobnych zdjęć. Ciężar związany z tym, co widział i pokazywał, okazał się nie do zniesienia – 27 lipca 1994 r. popełnił samobójstwo.
To ekstremalny przykład pokazujący moralny dylemat stojący przed dziennikarzami. Pomagać pokazując czy się angażując? Wielu dziennikarzy, zamiast przedstawiać rzeczywistość, stara się ją zmieniać na lepsze. Czy to w imię obrony demokracji, czy też w imię patriotyzmu, angażują się w działalność społeczną i polityczną, uczestniczą w demonstracjach albo wręcz je organizują. Bronią Polski piórem, zarzucając innym dziennikarzom pisanie fake newsów; twierdząc, że pokazywanie prawdy wystawia na ryzyko bezpieczeństwo Polski, naraża nasze sojusze i służy obcym interesom.