Unijny plan opiera się na dwóch filarach: zmniejszeniu zużycia gazu od sierpnia do marca przyszłego roku o 15 proc. w stosunku do średniej z ostatnich pięciu lat oraz mechanizmie solidarnościowym, zgodnie z którym kraje znajdujące się w sytuacji kryzysowej będą mogły zwrócić się do państw członkowskich z prośbą o pomoc w uzupełnieniu brakującego surowca. O ile limity oszczędzania byłyby obowiązkowe dla całej „27”, o tyle mechanizm opierałby się na dobrowolnym w nim udziale.
Urzędnicy unijni, z którymi rozmawialiśmy, wskazują na trzy podstawy prawne do zastosowania takiego rozwiązania. Pierwszym jest dyrektywa w sprawie zaopatrzenia w gaz, czyli Security of Supply (SoS) z 2017 r. Na mocy tej dyrektywy każdy kraj musi posiadać plany awaryjne i trzystopniowy system alarmowy dotyczący zaopatrzenia w gaz. Ponadto kraje członkowskie przydzielone są do grup regionalnych zgodnie z ich poziomem uzależnienia od rosyjskiego gazu: pierwszą np. tworzą najbardziej uzależnione od dostaw z Kremla kraje bałtyckie i Finlandia, drugą Portugalia, Hiszpania i Francja. Każdy kraj jest na mocy tej dyrektywy zobowiązany do udzielania solidarnej pomocy państwom znajdującym się w sytuacji kryzysowej. Drugą podstawą prawną jest art. 122 Traktatu o funkcjonowaniu UE, zgodnie z którym na wniosek KE ministrowie państw członkowskich mogą zdecydować o użyciu „środków stosownych do sytuacji gospodarczej” w przypadku wystąpienia problemów z zaopatrzeniem zwłaszcza w obszarze energii. Zgodnie z tym artykułem, gdy państwo członkowskie ma wspomniane wyżej trudności, można przyznać mu dodatkową pomoc finansową.
Potencjalnie najbardziej zagrożonym brakami rosyjskich dostaw krajem są Niemcy. Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego gospodarka tego kraju mogłaby skurczyć się o prawie 5 proc., jeśli Kreml zdecyduje się całkowicie zakręcić kurek z gazem. W związku z tym niemiecki rząd zaczął indywidualnie negocjować warunki mechanizmów solidarnościowych z poszczególnymi państwami. W ten sposób rząd Olafa Scholza podpisał już umowę o współpracy z Czechami, Austrią i Danią. Urzędnicy, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że KE nie kontroluje bezpośrednio transakcji na rynku gazu i nie dysponuje narzędziami, które pozwalałyby określać konkretne kwoty i warunki takich transakcji. Te są właśnie zapisane w dwustronnych umowach, które regulują nie tylko warunki dzielenia się gazem, lecz także kwestię cen i rekompensat finansowych. Poza Niemcami indywidualne umowy o wzajemnej pomocy w razie niedoborów gazu zawarły ze sobą jeszcze Litwa i Łotwa, Estonia i Łotwa, Finlandia i Estonia oraz Włochy i Słowenia. Jedynie Węgry zapowiedziały, że nie tylko nie włączą się w mechanizm, lecz także od 1 sierpnia zakażą eksportu surowców energetycznych, a szef węgierskiej dyplomacji udał się w czwartek do Moskwy, żeby rozmawiać o zwiększeniu dostaw gazu. Analityczka PISM Zuzanna Nowak zwróciła uwagę w rozmowie z DGP na dobrowolność mechanizmu solidarnościowego, która w praktyce może oznaczać brak współpracy między „27”. - Trudno będzie zmusić kogoś do solidarności bez oglądania się na własny interes - zauważa Nowak.
Reklama
Polska sceptycznie podchodzi do mechanizmu solidarnościowego, w ramach którego - w związku z regionalizacją i możliwościami przesyłu gazu - mogłaby wesprzeć głównie Niemcy.
Propozycja KE była już omawiana na dwóch spotkaniach ambasadorów państw członkowskich i według źródeł DGP „27” jest jeszcze daleka od porozumienia. Krytycznie wobec unijnego planu oszczędzania gazu oraz dzielenia się w sytuacjach kryzysowych wypowiadają się m.in. Portugalia, Hiszpania, Cypr, Grecja i Polska.
Jak podkreśla Nowak, wszystkie propozycje KE dotyczące przygotowania przed zimą to rozwiązania czasowe, przewidziane na wyjątkowe sytuacje kryzysowe.
Cały plan został jednak zapisany w postaci rozporządzenia, które państwa członkowskie muszą przyjąć większością kwalifikowaną przez zgodę 15 krajów reprezentujących 65 proc. populacji. Choć w tej procedurze nie ma możliwości zablokowania planu pojedynczym wetem, to mniejszość blokującą muszą stanowić co najmniej cztery państwa reprezentujące ponad 35 proc. ludności UE. Według relacji dyplomatów, z którymi rozmawialiśmy, obecnie plan nie zyskał poparcia 15 krajów. Najbliższą okazją do konfrontacji na wysokim szczeblu będzie jutrzejsze nadzwyczajne posiedzenie Rady ds. Energii, które w teorii mogłoby przyjąć unijny plan, ale taki scenariusz wydaje się dziś mało prawdopodobny. ©℗