Za szybko zapominamy o górniczych katastrofach [OPINIA]

autor: Karolina Baca-Pogorzelska06.05.2019, 07:38; Aktualizacja: 06.05.2019, 07:48
Karolina Baca-Pogorzelska

Karolina Baca-Pogorzelskaźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Dziewięć ofiar śmiertelnych w kopalniach, w tym sześć w kopalniach węgla kamiennego po czterech miesiącach tego roku. 21 w całym 2018 r., 15 w 2017 r., 27 w 2016 r. – wynika z danych Wyższego Urzędu Górniczego. Wczoraj minęło osiem lat od wypadku w kopalni Krupiński w Suszcu (dziś już nieczynna), gdzie zginął jeden górnik i dwóch ratowników, którzy poszli na pomoc kolegom. Także wczoraj minął rok od jednej z najgłośniejszych kopalnianych katastrof w Polsce. W kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju zginęło pięciu górników. Trwającą 12 dni akcję ratowniczą, w której wzięło udział w sumie ok. 2 tys. osób, śledziła cała Polska.

Przypominam te dwa zdarzenia nie tylko z powodu ich rocznicy, ale też dlatego, że w obu przypadkach ewidentnie zbuntowała się natura, której nie podoba się ingerencja człowieka.

Nie chcę powiedzieć, że bhp w polskim górnictwie głębinowym – czy węgla kamiennego, czy rud miedzi – kuleje albo że za dużo ludzi w nim ginie (tak, wiem, w budownictwie i wypadkach drogowych ginie więcej). Chcę tylko powiedzieć, że ta branża, mimo że coraz bardziej nowoczesna i zmechanizowana, i na pewno bezpieczniejsza niż 3 0 l at temu, ma przed sobą wielkie wyzwania. Zostawmy z boku błędy ludzkie, które są przyczyną naprawdę wielu wypadków. Rok temu w Zofiówce doszło do bardzo silnego podziemnego wstrząsu. To było trzęsienie ziemi, o którym ratownicy zwykli mówić, że spąg (podłoga) pocałował strop (sufit). Ci, co przeżyli, mieli naprawdę bardzo, ale to bardzo dużo górniczego szczęścia.

Trudno relacjonowało się akcję ratowniczą, mając świadomość tego, jak jest zrujnowany rejon kopalni 90 0 m pod ziemią i w jakich warunkach pracują ratownicy. Bardzo trudno było coś mądrego powiedzieć członkom rodzin, którzy pytali o szanse. Bardzo trudno było też zapewniać czytelników, że motto ratowników „Zawsze idziemy po żywego” ma sens.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie