Prusek: Skąd wziąć pieniądze na polski atom? [OPINIA]

autor: Tomasz Prusek17.04.2019, 07:45; Aktualizacja: 17.04.2019, 09:42
Jeśli rząd PiS podejmie polityczną decyzję o budowie atomówki i zrobi więcej niż poprzednicy, czyli wskaże finansowanie, to będziemy mieli do czynienia w Polsce z projektem o skali, przy którym blednie budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego albo wydatki na modernizację armii.

Jeśli rząd PiS podejmie polityczną decyzję o budowie atomówki i zrobi więcej niż poprzednicy, czyli wskaże finansowanie, to będziemy mieli do czynienia w Polsce z projektem o skali, przy którym blednie budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego albo wydatki na modernizację armii.źródło: ShutterStock

Sfinansowanie budowy elektrowni atomowej w Polsce jest wyzwaniem nie tylko dla całej gospodarki, lecz także polityki, bo to projekt wykraczający poza jedną czy nawet dwie kadencje parlamentu. Nie było i nie ma u nas wystarczającego kapitału na taką inwestycję, więc bez zagranicy ani rusz.

Szekspirowskie „To be or not to be?” w wydaniu polskiej energetyki brzmi nie mniej dramatycznie: „Stać nas, czy nie stać?”. Jesteśmy gospodarką na dorobku i nie zmieni tego zakwalifikowanie nas do klubu rozwiniętych rynków przez FTSE Russell. Gdy gasną światła partyjnych konwencji, przychodzi czas wziąć do ręki liczydło. Nie tylko jeśli chodzi o sfinansowanie najbardziej fantastycznych obietnic przedwyborczych, lecz także kluczowych projektów, od których zależy przyszłość gospodarki. Takim właśnie projektem jest budowa pierwszej w Polsce elektrowni atomowej. Od wielu lat się mówi o niej, ale na razie nikt na poważnie nie wskazał, jak zdobyć na nią pieniądze.

Trzy dekady temu budowa reaktora w Żarnowcu przerosła możliwości zarówno bankrutującej PRL, jak i rodzącej się gospodarki rynkowej spod szyldu planu Leszka Balcerowicza. Okazało się, że na polski atom nie było nas wówczas stać i ruiny niedokończonej budowy stały się tego wymownym symbolem. Polska energetyka została oparta na blokach węglowych, które do dziś zapewniają nam ok. 80 proc. energii. Dopiero rząd PO-PSL stanął przed dylematem: dalszy rozwój „węglówek” albo reanimacja planów atomowych. Zdecydowano się i na to, i na to, bo nowe siłownie były pilnie potrzebne, aby uniknąć blackoutu. Nie można było czekać, biorąc pod uwagę długi cykl budowy elektrowni atomowej.

Lekarstwo na CO2


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie