Ministerstwo Klimatu i Środowiska jeszcze w tym miesiącu może zaproponować nową wersję kryteriów promujących europejskie pompy ciepła i kotły na biomasę w programie "Czyste powietrze". Produkcja urządzeń na terenie UE miałaby być uwzględniana przy wpisie na "listę ZUM": produktów, na które można uzyskać dofinansowanie.

O takim pomyśle Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu, mówił w wywiadzie dla DGP niemal rok temu. - Chcemy chronić producentów w Unii Europejskiej, by nie płacić polskich pieniędzy za technologię, która jest wątpliwej jakości i w dodatku produkcja urządzeń nie dokłada się do wzrostu w naszym państwie – deklarował. Później resort rozmawiał na ten temat z branżą, laboratoriami akredytowanymi, Polskim Centrum Akredytacji oraz przedstawicielami DG GROW - Dyrekcji Generalnej Komisji Europejskiej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad kryteriami "europejskości" do programu "Czyste Powietrze" z Polskim Centrum Akredytacji

Konsultacje z KE pokazały konieczność zmiany zaproponowanego podejścia MKIŚ do pochodzenia głównych komponentów urządzeń. Chodzi o zachowanie spójności z przepisami dotyczącymi przemysłu neutralnego emisyjnie. W związku z tym resort klimatu poprosił Polskie Centrum Akredytacji o wsparcie w budowie "wiarygodnego i transparentnego systemu certyfikacji". - Termin wprowadzenia rozwiązań zależy od efektów konsultacji publicznych i prac prowadzonych z PCA – przekazuje nam MKiŚ.

Jak słyszymy podczas rozmów z przedstawicielami resortu, nowa koncepcja może zostać przedstawiona jako element szerszego pakietu zmian. Propozycja będzie poddana konsultacjom. Definicja "europejskości" nie jest bowiem oczywista. Wątpliwości dotyczą np. tego, w jakim stopniu komponenty urządzenia powinny być wyprodukowane w UE, by uznać produkt za europejski. Nie jest też przesądzone, że produkty spoza UE będą całkowicie wyłączone z dofinansowania; być może jego kwota będzie niższa.

Jak nie powtórzyć błędów dotyczących europejskiej branży paneli fotowoltaicznych?

- Odczytuję kryteria "europejskości" jako lekcję z historii paneli fotowoltaicznych i uznaję je za słuszny mechanizm wsparcia. Inicjatywa pozostaje w zgodzie z ogólnym kierunkiem nowej europejskiej polityki przemysłowej – mówi Kamil Laskowski z Fundacji Instrat. Podkreśla, że UE pozwoliła zdominować globalny rynek paneli fotowoltaicznych Chinom, ale w przypadku pomp ciepła wciąż ma szansę na utrzymanie wiodącej pozycji. - W UE produkuje się dzisiaj 20 proc. wszystkich pomp ciepła, a paneli fotowoltaicznych ledwie kilka procent – tłumaczy.

Marcin Dusiło z Forum Energii podkreśla, że 73 proc. sprzedawanych w Europie pomp ciepła zostało wyprodukowanych na Starym Kontynencie. Według niego w kryteriach "europejskości" nie chodzi wyłącznie o wsparcie przemysłu w walce z towarami importowanymi po niemal dumpingowych cenach. - Program "Czyste powietrze" angażuje miliardy złotych ze środków publicznych. Zatrzymanie wartości dodanej w gospodarce unijnej buduje lokalny potencjał przemysłowy i tworzy miejsca pracy – zauważa rozmówca DGP.

Kryteria europejskości w "Czystym Powietrzu" muszą być spójne z unijnym podejściem

Paweł Lachman, prezes PORT PC, popiera wprowadzenie kryterium europejskości, jednak ostrzega przed tworzeniem rozwiązań krajowych w oderwaniu od prac na poziomie unijnym, m.in. w ramach tzw. Industrial Accelerator Act, który również ma zostać przedstawiony w lutym. - Pojęcie "europejskości" produktów może być interpretowane na różne sposoby, a jednostronne krajowe kryteria, różne w każdym kraju, grożą chaosem regulacyjnym i niszczeniem wspólnego rynku europejskiego – mówi.

Lachman powołuje się na dane, z których wynika, że sprzedaż pomp ciepła w 2025 r. utrzymała się na poziomie zbliżonym do 2024 r. - To istotny sygnał stabilizacji rynku, zwłaszcza w kontekście problemów programu "Czyste powietrze". Jednocześnie wyraźnie zmieniła się struktura zakupów: podczas gdy wcześniej dominowały urządzenia nabywane z dotacją, dziś coraz większą część rynku stanowią zakupy realizowane poza systemem wsparcia – tłumaczy.

4 mln pomp ciepła w 2040 r. - PSE zakładają elektryfikację ogrzewnictwa

Według projektu planu rozwoju sieci przesyłowej na lata 2027-2036 przedstawionego w poniedziałek do konsultacji przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, sprzedaż pomp ciepła w najbliższych latach powinna znacząco wzrosnąć. W 2024 r. było ok. 767 tys. przydomowych pomp ciepła. Za 10 lat ma ich być ponad 3 mln, a w 2040 r. – niemal 4 mln.

Z kolei w grudniowym projekcie aktualizacji "Krajowego planu w dziedzinie energii i klimatu" Ministerstwo Energii zakładało, że liczba indywidualnych pomp ciepła przekroczy 1,5 mln w 2030 r. i wzrośnie do niemal 3,3 mln w 2040 r.