Od 1 stycznia 2026 import wybranych produktów do UE wiąże się z obowiązkiem zapłaty za emisje gazów cieplarnianych związane z ich wytworzeniem. CBAM, czyli mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, funkcjonował dotąd tylko w wersji przejściowej. Od października 2023 r. importerzy musieli raportować emisje „zaszyte” w sprowadzanych towarach, bez ponoszenia dodatkowych opłat. W przypadku braku szczegółowych danych obowiązywały wartości domyślne. W IV kw. 2023 r. stosowano je do 92 proc. importu, a w II kw. 2025 r. – do 47 proc. Od 2026 r. za emisje związane z importowanymi produktami trzeba już będzie zapłacić, choć rozliczenie nastąpi dopiero w 2027 r.

CBAM już obowiązuje, ale kosztem objęto niewielką część emisji

CBAM jest jednak wprowadzany stopniowo, wraz z wycofywaniem bezpłatnych uprawnień do emisji dla europejskich producentów. Kamil Laskowski z Fundacji Instrat zauważa, że w 2026 r. skuteczność CBAM może więc nie być jeszcze odczuwalna. - Kosztem emisji zostanie objęte tylko 2,5 proc. bezpośredniej emisji CO2 uwalnianej przy produkcji przemysłowej. Wraz z obejmowaniem przez CBAM coraz większej części emisji, polska i europejska produkcja przemysłowa może stać się na rynku unijnym bardziej konkurencyjna w porównaniu z wysokoemisyjnym importem – mówi.

Celem CBAM jest przeciwdziałanie tzw. ucieczce emisji, czyli przenoszeniu energochłonnej produkcji poza UE lub zwiększaniu importu z krajów, w których nie funkcjonują systemy analogiczne do EU ETS. - Widzimy pierwszą jaskółkę wejścia w życie CBAM. To mechanizm, który ma chronić przemysł i wzmocnić jego konkurencyjność wobec importu m.in. cementu spoza Unii Europejskiej – mówi DGP Krzysztof Kieres, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu. Dodaje, że kluczowe znaczenie dla szczelności nowego mechanizmu będą miały dalsze kroki.

Komisja Europejska planuje poszerzenie mechanizmu CBAM

Obecnie CBAM obejmuje cement, energię elektryczną, nawozy, żeliwa i stal, aluminium oraz wodór. W grudniu Komisja Europejska zaproponowała, by od 2028 r. rozszerzyć zakres CBAM o 180 produktów przetworzonych, w tym wykorzystywanych m.in. w specjalistycznym sprzęcie. 6 proc. stanowią artykuły gospodarstwa domowego, np. pralki. KE wskazuje, że produkty, o które może zostać rozszerzony mechanizm, stanowią 15 proc. obecnego zakresu CBAM (wolumenowo), 53 proc. (pod względem wartości) oraz 20-25 proc. potencjalnych przychodów z CBAM.

Laskowski tłumaczy, że dzięki rozszerzeniu CBAM chiński producent stali nie będzie mógł uniknąć opłaty za emisje CO2 w ten sposób, że zamiast stalowego półproduktu dla unijnej fabryki samochodów wyśle do Unii gotowy samochód. - Taka sytuacja groziłaby ucieczką dużej części europejskiego przemysłu przetwórczego poza UE – argumentuje.

Przemysł apeluje o dokładną weryfikację emisji za granicą

Branża z zadowoleniem przyjęła też zakończenie przez Komisję Europejską prac nad aktami delegowanymi, w tym określającymi zasady weryfikacji emisji w krajach trzecich, benchmarków CBAM czy wartości domyślnych dla towarów objętych CBAM. Krzysztof Kieres uważa, że kluczowa jest teraz odpowiednia weryfikacja emisji – w przepisach należy doprecyzować, że powinna się ona odbywać poprzez coroczne audyty oraz fizyczne wizyty w miejscu produkcji. Także Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa zauważa wysokie ryzyko obchodzenia mechanizmu, m.in. przez wykorzystanie wielu technologii produkcyjnych o zróżnicowanym śladzie węglowym i skomplikowane łańcuchy wartości.

W propozycji Brukseli pojawiła się także propozycja dla eksporterów. Chodzi o „tymczasowy fundusz dekarbonizacji”, który ma wspierać europejskich producentów na zagranicznych rynkach. Większość dochodów z CBAM (75 proc.) będzie jednak stanowiło zasoby własne UE. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny „dochody z CBAM mają uzupełnić wspólny budżet europejski. Obecnie wynosi on niewiele ponad 1 proc. PNB państw UE-27 i znajduje się pod rosnącą presją nowych wydatków”. Władze UE poszukują więc nowych źródeł finansowania.

Ile pieniędzy z CBAM może trafić do unijnego budżetu?

Według PIE, CBAM w obecnym kształcie może dostarczyć do budżetu UE ok. 2-3,1 mld euro w zależności od metodologii i przy założeniu cen uprawnień do emisji na poziomie 75 euro za tonę CO2. Gdyby jednak rozszerzyć mechanizm na wszystkie sektory objęte systemem ETS, dochody wzrosłyby nawet czterokrotnie. Gdyby z kolei mechanizm objął cały przemysł, dochody mogłyby sięgnąć 31,9 mld euro, z czego wpływy do wspólnego budżetu - 23,9 mld euro. Jak zauważa Marcin Klucznik, starszy doradca z zespołu gospodarki światowej PIE, potencjał związany z rozszerzenia opłaty CBAM wynika w dużej mierze z faktu, że wspólny budżet jest obecnie stosunkowo niewielki.

Warianty analizowane przez PIE nie są jednak tożsame z propozycją KE, ta druga ma relatywnie mniejsze efekty budżetowe i gospodarcze. Skala wpływu CBAM na budżet unijny będzie zależeć m.in. od ceny uprawnień do emisji, zakresu produktów objętych mechanizmem, tempa dekarbonizacji czy wprowadzenia mechanizmów analogicznych do EU ETS w krajach trzecich. Widać to m.in. w analizie po wynikach wykonanej przez Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych – w 2035 r. przy założeniu zachowania „status quo” w krajach trzecich i rozszerzenia mechanizmu na dodatkowe produkty, przychody UE mogą sięgnąć 75 mld euro. W przypadku pozostania przy obecnym zakresie i znacznego dostosowania poziomu cen za emisję CO2 poza granicami UE – 20 mld euro. Ośrodek szacuje cenę uprawnień do emisji na poziomie 147 euro.