Duński klaster Insero wspomoże polskich producentów zielonej energii w budowie 2000 ładowarek dla aut elektrycznych – dowiedział się DGP.
Do założonego właśnie Polskiego Stowarzyszenia Elektromobilności przystąpił klaster energetyczny Insero. To działająca od 2009 r. grupa wytwórców zielonej energii, współpracująca m.in. w dziedzinie dystrybucji i zrównoważenia produkcji. – Insero wspomagało rozwój elektromobilności nie tylko w Danii, ale i w Norwegii oraz Szwecji. Ich rozwiązania da się zastosować także w Polsce – twierdzi Sylwia Koch-Kopyszko, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego i szefowa nowego stowarzyszenia.
Reklama
W przyszłym roku Insero dostarczy do naszego kraju 500 swoich aut elektrycznych wraz z ładowarkami – ma to być promocja nowych rozwiązań. Samochody zostaną wypożyczone samorządom. W mniejszych gminach część pojazdów zastąpi gimbusy, będą też dostępne w miejskich wypożyczalniach na wzór dzisiejszych wypożyczalni rowerów. – Na razie Duńczycy proponują promocyjne stawki, ale wiadomo, że potem będą chcieli na tym zarobić. Opracowali technologię, prawa do produkcji sprzedali Chińczykom – mówi Koch-Kopyszko.

Reklama
Stowarzyszeniu chodzi przede wszystkim o budowę infrastruktury do ładowania samochodów na prąd. Docelowo ładowarki mają być oddalone od siebie maksymalnie o 50 km (jak na razie większość ekoaut jest w stanie przejechać na jednym „baku” 150 -200 km). Stowarzyszenie chce pozyskać nie tylko duński know-how, ale i pieniądze z UE, by na bazie małych źródeł energii odnawialnej zbudować 2 tys. punktów ładowania samochodów elektrycznych. W każdym takim miejscu może być kilka stanowisk. Mają się one znaleźć przy ok. 1000 małych elektrowniach wiatrowych, ponad 700 małych elektrowniach wodnych i 100 biogazowniach.
Dla niektórych producentów zielonej energii może to być ratunek przed bankructwem.
– Gwarantowana cena energii ok. 210 zł za 1 MWh obowiązuje w małych elektrowniach wiatrowych tylko do końca 2017 r., potem wsparcie się kończy. Budowa tych ładowarek to dla nas szansa, bo musimy szukać nowych możliwości sprzedaży – mówi DGP Kamil Szydłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej. Unikając pośrednictwa dostawcy i strat podczas przesyłu, za energię dostarczaną do ładowarki, wytwórca ma szansę dostać lepszą cenę niż za prąd wprowadzany do krajowej sieci. Jednocześnie cena dla odbiorców będzie atrakcyjna.
– Dla nas to równie istotne, bo ponad połowie elektrowni wodnych wsparcie kończy się około 2020 r. – przyznaje Ewa Malicka, wiceszefowa Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych. – Zwłaszcza że nasze siłownie są także w miastach, na przykład Kaliszu czy Wrocławiu, a więc tam, gdzie w pierwszej kolejności będzie się rozwijać elektromobilność – dodaje pytana, czy nie obawia się, że ładowarki będą rzadko używane.
Stacje ładowania nie musiałyby być budowane u samego wytwórcy, ale nawet kilka kilometrów dalej – oczywiście przy drodze. O tym, gdzie są, informowałaby kierowców specjalna aplikacja, przy której tworzeniu mają pomóc Duńczycy z Insero.
Producenci zielonej energii są jednak zgodni – by przekonać Polaków do zmiany tradycyjnych aut na elektryczne, nie wystarczy infrastruktura. Konieczny jest system wsparcia, bo zakup samego auta to ok. 100 tys. zł. I wyliczają: kredyty preferencyjne, mniejszy VAT itp. Na przykład w Norwegii posiadacze aut elektrycznych mogą liczyć na zwolnienie z podatku rejestracyjnego, darmowe parkowanie w miastach, zwolnienie z opłat autostradowych, bezpłatne ładowanie.
Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności zaproponowało swoje rozwiązania resortowi rozwoju. Teraz czeka na branżową ustawę, która ma powstać do końca roku.
Energa i Enea szukają wykonawcy dla Ostrołęki
Według szacunków Elektrownia Ostrołęka C może rozpocząć pracę w 2024 r. Budowa bloku energetycznego o mocy 1000 MWe (megawatów mocy elektrycznej) może się rozpocząć w 2018 r. i potrwać do 2023 r. Zaangażowane w projekt Energa i Enea ogłosiły, że poszukują firmy, która elektrownię wybuduje. Główny wykonawca będzie musiał oddać inwestycję pod klucz, co znaczy, że oprócz projektu elektrowni będzie musiał załatwić wszystkie wymagane pozwolenia, w tym na budowę, oraz uzyskać decyzję o pozwoleniu na użytkowanie przed ostatecznym przekazaniem do eksploatacji. Firmy zainteresowane udziałem w przetargu mają czas na zgłaszanie ofert do 20 lutego 2017 r. Szacowany koszt inwestycji to 5,5–6 mld zł. Nowy blok energetyczny w Ostrołęce, choć opalany węglem, ma być nowoczesny i przyjazny środowisku. Co ciekawe, na początku grudnia podpisano już umowę z Polską Grupą Górniczą na dostawę 2 mln ton węgla rocznie na potrzeby Ostrołęki. Umowa o współpracy między Energą i Eneą została podpisana już na początku grudnia, gdy powołano spółkę celową Elektrownia Ostrołęka. Warunkiem zawieszającym wejście w życie umowy jest uzyskanie zgody UOKiK na dokonanie koncentracji polegającej na nabyciu przez Eneę akcji (ok. 50 proc. akcji spółki celowej) do realizacji projektu. Wniosek w tej sprawie został już złożony do urzędu.