Organizacja ekologiczna będzie musiała istnieć przez co najmniej rok, by uczestniczyć w procesach inwestycyjnych.
Zakłada to projekt nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko i innych ustaw.
Projekt jest odpowiedzią na zastrzeżenia Komisji Europejskiej, która uważa, że organizacje społeczne w Polsce nie mogą skutecznie wpływać na inwestycje zagrażające środowisku. Problemem jest to, że chociaż warunki prowadzenia inwestycji są kwestionowane w sądach, to nie przeszkadza to w ich kontynuacji. Projekt zakłada, że sądy administracyjne na podstawie szczególnej przesłanki będą mogły wstrzymać decyzję środowiskową, co będzie skutkowało koniecznością zawieszenia postępowania w sprawie decyzji inwestycyjnej. Eksperci uważają jednak, że te propozycje jeszcze bardziej ograniczą możliwości blokowania szkodliwych dla zdrowia i środowiska inwestycji („Ekologowi zabiorą nawet to, co ma”, DGP 20/2020).
– Po raz kolejny idziemy na zwarcie z KE w kwestii ochrony środowiska – ocenia dr Marcin Włodarski z kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy. I jak zaznacza, wstrzymanie wykonania decyzji będzie możliwe jedynie w przypadkach ściśle określonych w Prawie postępowania przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325). W projekcie zaproponowano jednak także dobre rozwiązania.
Reklama
– Jedną z niewielu pozytywnych kwestii jest wymóg prowadzenia przez organizację społeczną działalności statutowej w zakresie ochrony środowiska lub ochrony przyrody przez minimum 12 miesięcy przed dniem wszczęcia postępowania w sprawie decyzji środowiskowej – mówi dr Marcin Włodarski. - Ukróci to proceder powoływania ad hoc stowarzyszeń, które za jedyny cel stawiały sobie uniemożliwienie realizacji konkretnych inwestycji – dodaje.
Etap legislacyjny
Projekt skierowany do uzgodnień międzyresortowych