Czas uczynić opłacalnym przetwarzanie surowców wtórnych, na które dziś nie ma popytu. Do tego zasilić budżety gmin, które mierzą się ze wzrostem kosztów gospodarki komunalnej. Takie cele stawia sobie resort środowiska, który przygotowuje koncepcję wdrożenia w Polsce tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP). W redakcji DGP rozmawialiśmy o tym, jak przekuć te śmiałe plany w rzeczywistość.
Dotychczasowe mechanizmy ROP okazały się nieefektywne, bo do systemu wpływa zaledwie kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, a – według różnych szacunków – kwoty te powinny sięgnąć nawet 2 mld zł. Jak w takim razie powinien wyglądać nowy system? I co zrobić, by – próbując wyplenić patologie na rynku – nie wywrócić go do góry nogami?
Sławomir Mazurek
Rozszerzona odpowiedzialność producentów i wprowadzenie jej w tak szerokim zakresie to wyzwanie, do którego chcemy się dobrze przygotować. Będzie ono od nas wymagać nowego zdefiniowania ról wszystkich uczestników systemu. Zależy nam, by w gospodarce komunalnej pojawiły się dodatkowe pieniądze na selektywną zbiórkę odpadów, rozwinął się rynek recyklingu, a Polska poczyniła kolejny krok w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym, w której surowce wtórne są cennym zasobem, a nie tak jak dzisiaj niekiedy kłopotliwym balastem. Czeka nas dostosowanie się do całego pakietu odpadowego, na który składa się sześć dyrektyw.
Oczywiście biznes i administracja lubią proste rozwiązania, ale im większy organizm, tym większa złożoność procesów. Wiedząc, jak trudnym zadaniem może być przemodelowanie rynku, zaczęliśmy spotkania z przedsiębiorcami i ekspertami z branży, by dopracować założenia nowych koncepcji, zanim przekujemy je w konkretne projekty ustaw. Na skutek tych konsultacji przedstawimy kolejne propozycje już na przełomie października i listopada.
Krzysztof Baczyński