Data 5 lipca nie zdeterminuje prac nad Rozszerzoną Odpowiedzialnością Producenta (ROP). Wówczas do krajowego prawa powinna zostać włączona dyrektywa opakowaniowa. – Pośpiech nie jest dobrym rozwiązaniem – podkreśla wiceminister klimatu Jacek Ozdoba.
Jak dodaje, unijna dyrektywa opakowaniowa zakłada, że system ma działać od 2023 r. – Kraje europejskie zdają sobie sprawę, że proces legislacyjny podczas epidemii był utrudniony – wskazuje.
Ma się też pojawić nowa koncepcja ROP. Dotychczasowa została przygotowana przez poprzednie kierownictwo resortu. Odbył się cykl konsultacji z zainteresowanymi podmiotami i branżą. Projektu jednak nie było. Kolejne spotkania uniemożliwiła epidemia.
Reklama
Wiceminister Ozdoba zapowiada, że dotychczasowy projekt zostanie doprecyzowany. – Ale chcemy też wypracować drugi, który będzie szeroko dyskutowany – podkreśla. Resort klimatu chciałby znaleźć „złoty środek” wśród wykluczających się postulatów, formułowanych przez przedstawicieli różnych stron. Oznacza to jednak, że prace nad systemem ROP nadal tkwią w okolicy punktu startowego.
ROP zakłada, że podmiot wprowadzający na rynek produkty ma dopłacać do zebrania i zagospodarowania opakowań, w tym ich ponownego użycia w ramach systemu kaucyjnego. Obecnie gospodarkę odpadami komunalnymi finansują mieszkańcy ponoszonymi miesięcznie opłatami śmieciowymi. Dzięki ROP do systemu trafiłby świeży strumień pieniędzy – od firm i od konsumentów, którzy płaciliby więcej za towary w opakowaniach nienadających się do recyklingu.
Samorządowcy powtarzają, że nie mają wpływu na sytuację na rynku odpadowym, bo działają w sztywnych ramach opracowanych przez resort klimatu, który określa m.in. opłatę za składowanie odpadów. Oburzyła ich więc odpowiedź prezydenta Andrzeja Dudy na pytanie starszego mężczyzny na spotkaniu w Garwolinie. Nawiązał do 13. emerytury, mówiąc, że rząd dał 900 zł trzynastki, a zabrał 1200 zł za śmieci. Prezydent odparł: „Problem polega na tym, że trzynastkę pan dostał ode mnie i od rządu, a cena śmieci to jest samorząd”.
Problem polega jednak też na tym, że obecnie to wyłącznie mieszkaniec pokrywa koszty systemu, choć nie musi.