W szczególnych przypadkach powinna istnieć możliwość zwiększania grup przedszkolnych. Dyrektorzy placówek, którzy to postulują, już teraz często nieformalnie za wiedzą gminy, a nawet kuratorium, przyjmują więcej dzieci.
W klasach I–III szkoły podstawowej obowiązuje zasada, że może się w nich uczyć maksymalnie 25 uczniów. Jeśli w ciągu roku pojawi się kolejne dziecko, dyrektor placówki ma dwa wyjścia: podzielenie oddziału na dwa mniejsze albo wystąpienie do tzw. klasowej trójki rodziców o zgodę na dodatkowego ucznia. Jeśli ją uzyska i przyjmie dziecko, musi zatrudnić asystenta nauczyciela. Ale podziału nie uniknie, jeśli klasa będzie liczyła 28 i więcej dzieci. W klasach starszych nie ma już takich obostrzeń (z wyjątkiem określonych zajęć, np. z informatyki, czy nauki języka obcego).
O podobne rozwiązanie, ale dla oddziałów przedszkolnych, może wystąpić do MEN stowarzyszenie dyrektorów placówek oświatowych. Chcieliby oni, by limit 25 dzieci mógł być łagodzony analogicznie jak w klasach I–III szkoły podstawowej.
Reklama
– Ostatnio jeden z dyrektorów nie mógł przyjąć dodatkowego dziecka, bo niestety miał już pełen oddział. A przecież w niektórych szczególnych sytuacjach szef takiej placówki powinien mieć możliwość odstąpienia od tej generalnej zasady – mówi Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Dodaje, że problem zaostrzy się podczas przyszłorocznej rekrutacji, kiedy to samorządy będą musiały zapewnić miejsca dla wszystkich dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Dodatkowo trzeba będzie uwzględnić również sześciolatków, którzy nie pójdą do pierwszej klasy.
Według danych MEN w najbliższym roku szkolnym ponad 80 proc. dzieci w tym wieku pozostanie właśnie w oddziałach przedszkolnych.

Reklama
Polityka samorządów i dyrektorów przedszkoli w tym zakresie jest różna. Część z nich nieformalnie zgadza się, aby grupy były liczniejsze. Tak jest m.in. w stolicy, gdzie grupy powiększane są o 1–2 dzieci. – Urząd miasta we Wrocławiu przyznał mi się kiedyś, że gdyby chciał restrykcyjnie przestrzegać reguł resortu w zakresie liczebności oddziałów, musiałby natychmiast wydać 30 mln zł na kolejne przedszkola – potwierdza Joanna Kluzik- -Rostkowska, poseł PO, były minister edukacji narodowej.
Problem pojawia się wtedy, gdy opiekunowie dzieci w placówce powiadomią kuratorium. Najczęściej kończy się to wydaniem zalecenia podzielenia oddziału. Nadzór pedagogiczny jednak sam z siebie nie skupia się na restrykcyjnych kontrolach w tym zakresie. – Przecież wszyscy dobrze wiemy, że dzieci w przedszkolach chorują i prawnie nigdy nie ma 100 proc. frekwencji. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby przyjąć jedno lub dwoje dzieci więcej – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
Samorządowcy woleliby formalne uelastycznienie reguł. Próbowała to zrobić już poprzednia ekipa rządowa, proponując, by w oddziałach przedszkolnych mogło być więcej niż 25 uczniów, ale pod warunkiem zatrudnienia drugiego nauczyciela.
Pomysł spotkał się z ostrą krytyką opozycji i części ekspertów. Ostatecznie rozwiązanie nie weszło w życie. Według Kluzik-Rostkowskiej dodatkowy opiekun w liczebniejszych grupach może pogodzić możliwości gmin z potrzebami dzieci. – Może się jednak pojawić pułapka, że w przedszkolu jest bardzo duża sala, a w niej 100 dzieci z czterema opiekunami – dodaje. Ponadto była minister uważa, że samorządy i tak będą naginały prawo, bo do tego zmusiła ich decyzja obecnej minister edukacji narodowej, która pozwoliła sześciolatkom pozostać w przedszkolu.
– Część dyrektorów i samorządów nieformalnie umawia się, że przyjmą do przedszkola dodatkowe dzieci po 1 września. Dlatego warto się zastanowić nad rozwiązaniem, które zakładałoby, że w uzasadnionych przypadkach oddział przedszkolny może liczyć 27 dzieci. Nie może stać się to jednak normą – zastrzega Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych. Należałoby – jego zdaniem – z góry zdefiniować takie szczególne przypadki.
MEN nie chce ustosunkowywać się do propozycji dyrektorów przedszkoli.
– Wszelkie uwagi odnośnie do przepisów będą analizowane w ramach konsultacji, po przekazaniu projektu ustawy o systemie oświaty do konsultacji społecznych – mówi Justyna Sadlak z biura prasowego MEN. Projekt ten mamy poznać w połowie września.
W szczególnych przypadkach powinna istnieć możliwość zwiększania grup przedszkolnych. Dyrektorzy placówek, którzy to postulują, już teraz często nieformalnie za wiedzą gminy, a nawet kuratorium, przyjmują więcej dzieci.