To już jest pewne - od września do szkoły obowiązkowo będą chodzić siedmiolatki. Nowelizacja ustawy o systemie oświaty, cofająca obniżenie wieku szkolnego, wchodzi dziś w życie.
Reklama

Z tej decyzji cieszy się Karolina Elbanowska, która od początku walczyła z reformą obniżającą wiek szkolny. Dziękowała wszystkim rodzicom zaangażowanym w akcję. Jej zdaniem teraz dzieci będą się uczyć w warunkach europejskich.

Decyzję o cofnięciu reformy krytykuje Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński uważa, że ta ustawa wcale nie daje wolności wyboru rodzicom.

"Do opinii publicznej przedarła się informacja, że wreszcie rodzice będą decydować. To nieprawda. Decydować będą poradnie psychologiczne" - powiedział.

Chodzi o sytuację, kiedy rodzic jednak będzie chciał posłać dziecko do szkoły w wieku sześciu lat. Takie dziecko będzie musiało mieć ukończone co najmniej roczne przygotowanie przedszkolne. Jeżeli takowego nie ma, przed posłaniem do szkoły potrzebna będzie opinia z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

W przyszłym roku do pierwszej klasy pójdzie 91 tysięcy dzieci, które rok wcześniej, jako sześciolatki, zostały odroczone. Resort szacuje, że rodzice kilkudziesięciu tysięcy sześciolatków zdecydują się też na posłanie dziecka wcześniej do szkoły. Liczba pierwszaków może się też powiększyć o dzieci, których rodzice zdecydują, aby ponownie uczyły się one w pierwszej klasie.