Ponad połowa uczestników nie kończy studiów trzeciego stopnia współfinansowanych z budżetu państwa, doktoranci pracują na rzecz uczelni często bez żadnego wynagrodzenia, a stypendia są przyznawane niezgodnie z prawem. To tylko niektóre nieprawidłowości, które ujawnia najnowszy raport Fundacji Fundusz Pomocy Studentom.
Reklama
W latach 2014-2015 przeprowadziła ona monitoring, w ramach którego sprawdzono, jak chronione są prawa doktorantów w 111 jednostkach.
– Główny wniosek, który płynie z tego raportu, jest taki, że nikt nie panuje nad studiami doktoranckimi. Rozwijają się bardzo chaotyczne. Są jednostki, które dbają o ich wysoką jakość, ale są też takie, dla których to przede wszystkim dodatkowe źródło dochodów. Przyjmują na nie kogo popadnie – mówi Robert Pawłowski z Fundacji Fundusz Pomocy Studentom.

Reklama
W jego ocenie niedopuszczalna jest sytuacja, w której uczelni opłaca się przyjmować nadmierną liczbę uczestników studiów doktoranckich tylko w celu pozyskania wyższej dotacji ze środków publicznych czy uzyskania pieniędzy z czesnego. – Ten patologiczny proceder dotyczy najczęściej studiów humanistycznych. Podobnie niedopuszczalna jest sytuacja, w której opłaca się podjąć studia doktoranckie wyłącznie dla korzystania z benefitów o charakterze socjalnym. Moim zdaniem doktoranci powinni mieć dostęp wyłącznie do stypendiów motywacyjnych – uważa Robert Pawłowski.
Z raportu wynika też, że brakuje nadzoru instytucji publicznych nad sposobem wydatkowania pomocy publicznej dla doktorantów. Dowodem jest bardzo duża liczba wykrytych nieprawidłowości w sposobie dystrybucji świadczeń (w przypadku większości jednostek prowadzących studia trzeciego stopnia odbywała się ona z naruszeniem obowiązujących przepisów prawa). Ponadto system jest zbyt skomplikowany, a przez to koszty jego obsługi są nieproporcjonalnie duże w stosunku do wartości udzielanej pomocy. Skrajną sytuacją są małe instytuty naukowo-badawcze, które często mają jednego doktoranta, a do obsługi przyznanego mu świadczenia muszą uruchomić wiele procedur. Ponadto kryteria przyznawania świadczeń są sformułowane zbyt ogólnikowo, co w praktyce sprawia, że przyznawanie stypendiów ma charakter uznaniowy. Są one też oderwane od rzeczywistości. Nie ma wśród nich np. działalności na rzecz uczelni ani aktywności organizacyjnej, choć w praktyce jest to brane pod uwagę. Z drugiej strony wśród kryteriów znalazły się osiągnięcia dydaktyczne, choć większość doktorantów nie prowadzi dydaktyki.
Zdaniem ekspertów niedopuszczalne jest też wykonywanie przez doktorantów prac administracyjnych i innych usług na rzecz jednostki prowadzącej studia bez umowy i bez wynagrodzenia.
Dlatego wnioskują o wprowadzenie zmian. I wszystko wskazuje, że one wkrótce nastąpią – pracę w tym kierunku rozpoczęło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Do podjęcia tych prac motywuje też najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli, z którego również wynika, że jakość kształcenia na studiach doktoranckich jest na niskim poziomie.
– Od pewnego czasu trwają analizy i dyskusje dotyczące wypracowania nowego modelu studiów doktoranckich, a zwłaszcza możliwości podniesienia ich efektywności i zapewnienia jakości – informuje Katarzyna Zawada z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Będą one dotyczyły szczególnie takich zagadnień jak: nadzór nad jakością studiów doktoranckich, limitowanie liczby uczestników studiów doktoranckich (i tym samym odejścia od masowego charakteru tych studiów) czy zmiany zasad przyznawania doktorantom stypendiów. Są one zgodne z tym, czego oczekuje środowisko akademickie. – Zmiany w obrębie rozwiązań prawnych, które odnoszą się do prowadzenia studiów trzeciego stopnia, a także praw i obowiązków doktorantów muszą mieć charakter kompleksowy i dotyczyć usytuowania tych studiów w całym systemie szkolnictwa wyższego, awansu naukowego i prowadzenia badań – dodaje Katarzyna Zawada.