Środowisko akademickie krytykuje zmiany zaproponowane przez resort nauki w ocenianiu placówek badawczych. Oczekiwali radykalnych modyfikacji, a nie niewielkich korekt.
Oceny bardziej zrozumiałe dla naukowców / Dziennik Gazeta Prawna
W 2017 r. placówki naukowe (m.in. uczelnie, instytuty badawcze czy jednostki Polskiej Akademii Nauk) zostaną poddane ocenie jakości prowadzonych badań. Nowe zasady zostały określone w projekcie rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie kryteriów i trybu przyznawania kategorii naukowej jednostkom naukowym. Ma wejść w życie 1 października 2016 r.
Reklama
Nie ulegnie zmianie idea przeprowadzania tej oceny. Nadal będzie jej dokonywał Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych (KEJN) nie rzadziej niż raz na cztery lata. W jej wyniku placówka naukowa będzie mogła otrzymać jedną z czterech kategorii: A+ – poziom wiodący, A – bardzo dobry, B – zadowalający (z rekomendacją wzmocnienia działalności naukowej) oraz C – niezadowalający. Od niej uzależniona jest wysokość środków przyznawanych jednostce z budżetu. Placówka zostanie oceniona pod kątem czterech kryteriów: osiągnięć naukowych i twórczych, potencjału naukowego, praktycznych, a także pozostałych efektów działalności.

Reklama
Nad zmianami Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i KEJN pracowały intensywnie przez ostatni rok.
– Potrzeba wprowadzenia zmian wynika z konieczności uwzględnienia wniosków płynących z analizy wyników i przebiegu oceny ok. 1000 jednostek naukowych przeprowadzonej w 2013 r. Przy projektowaniu nowych regulacji uwzględniono doświadczenia wynikające ze stosowania dotychczas obowiązujących przepisów oraz cele i priorytety polityki naukowej. W szerokim zakresie zostały wzięte pod uwagę także opinie płynące ze środowiska naukowego – wskazuje MNiSW.
Środowisko akademickie jednak jest zawiedzione wynikami tych prac.
– System oceniania placówek naukowych powinien zmienić się radykalnie. Zaproponowane rozporządzenie nie modyfikuje znacznie obecnego systemu. Nasze postulaty nie zostały w nim uwzględnione. Obawiam się też, że w ich wyniku dojdzie do spłaszczenia oceny. A to oznacza, że słabym jednostkom łatwiej będzie uzyskać kategorię, która zapewni finansowanie. Z kolei tym najlepszym trudniej będzie wejść do pierwszej ligi – mówi Łukasz Niesiołowski-Spano, Obywatele Nauki.
W efekcie więcej będzie tych placówek, które uzyskują średnie noty. Już obecnie jest ich ponad połowa.
– System oceniania powinien być tak skonstruowany, aby więcej jednostek mogło otrzymać najgorszą kategorię C. Tymczasem ciągną się one w ogonie kategorii B, co zapewnia im pieniądze z budżetu państwa – uważa Łukasz Niesiołowski-Spano.
Już teraz wyniki badaczy zatrudnionych w polskich placówkach naukowych nie wyglądają optymistycznie. Obecnie 43 proc. z nich nie publikuje swoich prac. W opini ekspertów KEJN powinien też lepiej punktować wybitne osiągnięcia.
– Teraz jest tak, że bardziej jednostka zyskuje na tym, jak publikuje dużo. Bardziej się jej to opłaca niż jedno wybitne osiągnięcie. Tak nie powinno być – przekonuje Łukasz Niesiołowski-Spano.
Zapowiada też, że Obywatele Nauki wniosą do projektu uwagi.
– Na przykład zaproponujemy, aby placówka dostawała dodatkowe punkty za przedstawicielstwo w ciałach kolegialnych kobiet. KEJN, oceniając jednostkę, nie powinien skupiać się jedynie na jej osiągnięciach naukowych, lecz także innych elementach – twierdzi Łukasz Niesiołowski-Spano.
Etap legislacyjny
W trakcie konsultacji społecznych