Na razie resort przedstawił wstępną informację o wynikach oceny jakości działalności naukowej za lata 2017–2021, którą przeprowadziła Komisja Ewaluacji Nauki (KEN). Po analizie osiągnięć naukowych okazało się, że 211 podmiotów zachowa 747 uprawnień do nadawania stopnia doktora, 56 placówek utraci 98 tych uprawnień (w tym polskie uczelnie o znaczącej pozycji na arenie międzynarodowej), a 102 zyskają 168 nowych uprawnień.
Jak to się przekłada na kategorie naukowe? Zgodnie z propozycją KEN 32 proc. placówek otrzymałoby kategorię A, 47,6 proc. ocenę B+, a podmiotów z niższymi kategoriami, przez które traci się uprawnienia, byłoby: 15,8 proc. z oceną B i 4 proc. z najgorszą notą C.
MEiN uważa, że te dane są absurdalne, więc chce chronić uczelnie, które w wyniku przeprowadzonej ewaluacji otrzymałyby niższe noty. – Trzeba ratować tę ewaluację, aby uniknąć skandalu – mówił w trakcie prezentowania wyników Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Przykłady? Szkoła Główna Handlowa w Warszawie utraciłaby prawo do nadawania stopnia doktora i habilitacji w ekonomii i zarządzaniu, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie straciłaby te uprawnienia w weterynarii, a Uniwersytet Jagielloński w farmacji.
Reklama
– W wyniku tego, co przedstawiła KEN, uprawnienia straciłyby nasze okręty flagowe. Wszystko dlatego, że od początku mieliśmy niezwykle pokrętną ścieżkę ewaluacji, a zestawy wartości referencyjnych nie uwzględniły specyfiki najlepszych uczelni. Po wielu dyskusjach doszliśmy do wniosku, że musimy je skorygować – dodał minister Czarnek.
Po zmianach, które wprowadzi resort edukacji, liczba podmiotów z kategorią A i B+ wzrośnie z 80 do 83 proc., a liczba utraconych uprawnień zmniejszy się o 30 proc. – Uprawnienia zachowają m.in. SGH, SGGW i UJ – wskazał minister nauki.
Z danych MEiN wynika, że w ewaluacji wzięły udział 283 podmioty, w tym 103 uczelnie publiczne, 29 niepublicznych, 5 uczelni kościelnych, 2 federacje, 69 instytutów naukowych PAN, 64 instytuty badawcze, instytut międzynarodowy oraz 10 innych podmiotów prowadzących działalność naukową w sposób samodzielny i ciągły. Ocenie podlegało blisko 700 tys. publikacji, 1 tys. patentów, 18 tys. projektów naukowych, 54 tys. osiągnięć artystycznych, a także osiągnięcia finansowe (przychody z usług badawczych i komercjalizacji badań), oceniano też wpływ badań podmiotu na otoczenie społeczno-gospodarcze. Od przyznanej kategorii zależą uprawnienia m.in. do nadawania stopni naukowych, prowadzenia studiów na określonych kierunkach i poziom finansowania. Od wyników ewaluacji placówki będą mogły się odwołać. Minister nauki zapowiedział również, że resort będzie pracować nad zmianą zasad kolejnej ewaluacji.
– Obecne doświadczenie należy wykorzystać do stworzenia dobrze działającego systemu. Tylko zanim stworzymy kolejny algorytm, zastanówmy się, co mierzymy, dlaczego i po co to robimy, oraz czy stosujemy właściwe miary. By nie badać osiągnięć słonia w sprincie na 100 m, a geparda w odniesieniu do tego, jaki ciężar uniesie. To niewiele nam powie i o słoniu, i o gepardzie – zauważa prof. Piotr Stec z Uniwersytetu Opolskiego. ©℗