Polski Mc Uniwersytet: Student zdobywa dziś dyplom, jakby kupował hamburgera

autor: Anna Wittenberg21.11.2014, 07:00; Aktualizacja: 21.11.2014, 09:05
Kult optymalizacji ma wpływ na całe uczelniane życie.

Kult optymalizacji ma wpływ na całe uczelniane życie.źródło: ShutterStock

Student zdobywa dziś dyplom, jakby kupował hamburgera w McDonaldzie. W jednym okienku – zamówienie i opłata, w drugim – odbiór. Pośrodku: żadnego zaangażowania.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • mmis(2014-11-21 12:13) Zgłoś naruszenie 00

    czyli nikt nie jest zainteresowany poziomem kształcenia - studenci bo im się nie chce, tylko papier ich interensuje, uczelnie - bo potrzebują pieniedzy i nie obleją połowy roku.

    A ze potem zycie to zweryfikuje - nikt sie nie przejmuje

    Odpowiedz
  • T1000(2014-11-21 17:34) Zgłoś naruszenie 00

    Jestem po dwóch kierunkach (studia stacjonarne) i nigdy nie interesowało mnie zaangażowanie w samorząd studencki. Dlaczego? Dlatego, że dziekan miał zawsze w dupie stanowisko samorządu.

    Odpowiedz
  • Dlatego później...(2014-11-22 18:19) Zgłoś naruszenie 00

    ...czekają w bulu i nadzieji na jakiś etacik przy zmywaku.

    Odpowiedz
  • PTR(2014-11-23 17:55) Zgłoś naruszenie 00

    Mała poprawka - stopnie doktora przyznają Rady Wydziałów lub Rady Instytutów (jeśli to PAN). W radach wydziałów na ogół zasiada przedstawiciel doktorantów, ale już nie studentów. Tak więc studenci nie mają wpływu na nadawanie stopnia doktora.

    Odpowiedz
  • To żem napisał ja(2014-11-24 12:43) Zgłoś naruszenie 00

    MacDonaldyzacja? Owszem, ale ja bym powiedział że teraz jest po prostu większa wolność na tych studiach, jak jakiś przedmiot mnie nie interesuje, to się nie muszę go bezsensu wkuwać. Z ciekawszych przedmiotów też może być banalne zaliczenie, a jak mnie temat interesuje to się nauczę więcej, lepiej niż jest to wymagane, jak ktoś chce to nie ma problemu żeby się nauczyć, zagłębić w zagadnienie, pogadać z profesorami, zrobić jakiś projekt. Czy jest to złe? Nie sądzę- wolność sama w sobie nie jest zła. Jedyny problem jaki widzę to taki, że pracodawca nie może polegać na dyplomie... ale to już dawno nastąpiło i nie bez powodu są rozmowy kwalifikacyjne.

    Odpowiedz
  • nebula(2014-11-25 15:51) Zgłoś naruszenie 00

    Przestawiciele studentów zasiadają w Radzie Wydziału, sam brałem w nich udział.

    Odpowiedz
  • Zealoth(2014-11-27 20:32) Zgłoś naruszenie 00

    Znaczna część wykładowców i prowadzących z jakimi miałem (nie)przyjemność mieć zajęcia ma po prostu wszystko gdzieś. Przychodzą z laptopem i klikają prezentacjami bełkocząc coś pod nosem (oczywiście korzystanie z mikrofonu, żeby sala cokolwiek słyszała jest poniżej ich godności), ewentualnie ledwo skrywana pogarda dla studentów.
    W bibliotece książek tyle co kot napłakał, kilka sztuk na kilkuset studentów.
    Niekończące się obcinanie godzin, zabieranie jakiejkolwiek praktyki, laboratoria to przepisywanie danych i kombinowanie żeby wynik wyszedł "taki jak powinien", bo połowa sprzętu ledwo działa
    Zupełne oderwanie materiału omawianego na wykładzie i na ćwiczeniach
    Dorabianie sobie przez uczelnię na warunkach
    Można wymieniać i wymieniać

    Odpowiedz
  • Collegium Vistulum(2014-11-29 18:47) Zgłoś naruszenie 00

    Wszystko co miałem do powiedzenia w tej sprawie zawarłem w dwuminutowej kreskówce.
    https://www.youtube.com/watch?v=YelPdn5k7tY
    Polecam.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane