Reklama
W sobotę wejdzie w życie ustawa, która ma m.in. umożliwiać otwieranie przez uczelnie zawodowe kierunków lekarskich. Choć niektóre z jej przepisów zaczną obowiązywać dopiero od 2023 r., to państwo są już na etapie przygotowania programu takiego kierunku…
To prawda. Już dziewięć miesięcy temu podjęliśmy pierwsze prace mające na celu otwarcie kierunku lekarskiego. Obecnie są one na zaawansowanym etapie.
Jak to było możliwe?
Gdy prof. Andrzej Wojtyła, który sam jest praktykującym lekarzem, został rektorem naszej uczelni i doprowadził do przekształcenia Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Akademię Kaliską, nakreślił plan otwarcia u nas wydziału lekarskiego. Ta wizja miała być realizowana niezależnie od planów resortu zdrowia. Docelowo chcieliśmy uzyskać możliwość nadawania stopnia naukowego doktora w sześciu dziedzinach, a to umożliwiłoby utworzenie Uniwersytetu Kaliskiego. Dalej, w jego ramach, możliwe byłoby właśnie otwarcie kierunku lekarskiego. Dzięki wprowadzonym zmianom sytuacja znacząco się zmieniła. Może się okazać, że to, co jeszcze niedawno jawiło się jako odległa perspektywa, w rzeczywistości będzie możliwe do wprowadzenia stosunkowo niedługo. Ogrom pracy jeszcze przed nami, więc nie będzie to raczej perspektywa roku akademickiego 2022/2023, ale może kolejnego? Zobaczymy.

Reklama
Co da otwarcie na uczelni kierunku lekarskiego?
Naukowcy Akademii Kaliskiej we współpracy z naukowcami innych uczelni doszli do wniosku, że właśnie w naszym subregionie (dawne województwo kaliskie) jest najmniejsza liczba lekarzy w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. To wynika z ich badań. I tę świadomość mają również samorządowcy, ponieważ ten wątek pojawia się cyklicznie na forum różnych spotkań. Dlatego wszyscy widzą w inicjatywie prof. Wojtyły ogromną szansę dla regionu. Uruchomienie kierunku lekarskiego zasili kadrowo szpitale i przychodnie, jak ma to obecnie miejsce w przypadku pielęgniarek, położnych i ratowników medycznych, których już kształcimy.
Co z bazą kliniczną? Pojawiały się bowiem głosy, że uczelniom zawodowym trudno będzie ją pozyskać.
Zdaję sobie sprawę, że eksperci mają wątpliwości w tym zakresie - klinik nie da się ot tak, po prostu wybudować. Warto jednak zwrócić uwagę, że podobny rezultat można osiągnąć, współpracując z kilkoma szpitalami. Nasza uczelnia już podpisała umowy o bliskiej współpracy z wieloma placówkami, m.in. Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym im. L. Perzyny w Kaliszu, czy szpitalami z pobliskich miejscowości: Pleszewa, Ostrowa Wielkopolskiego, Jarocina, a także ze specjalistycznym szpitalem w Wolicy, który zajmuje się leczeniem chorób płuc.
A czy te placówki chętnie się na to godziły?
Szpitale mają świadomość korzyści, jakie płyną ze współpracy z uczelnią. Również tych finansowych. Proszę spojrzeć na nasz przykład - kaliski szpital zainwestował niedawno ogromne pieniądze w remont zakładu patomorfologii. Dzięki zajęciom ze studentami ta inwestycja okaże się w pełni wykorzystana. Co więcej, ubiegając się o zewnętrzne środki np. na rozwój infrastruktury, takie podmioty mają kolejny argument, że warto w nie inwestować.
Pojawiają się zarzuty, że szersze otwarcie ścieżki kształcenia lekarzy spowoduje spadek „jakości” absolwentów…
Każde poszerzenie dostępu do zawodu skutkuje protestami i mnie to szczególnie nie dziwi. Wierzę jednak, że protestujące środowiska dokonają rzetelnej analizy sytuacji. Obiektywnie rzecz ujmując, mamy ogromny problem z niedoborem lekarzy - i to w całej Polsce. Dlatego ośrodki, które mają takie obawy, powinny po prostu podzielić się swoimi doświadczeniami oraz proponować rozwiązania, które mogłyby takie niebezpieczeństwo zneutralizować. A problem nie polega na tym, czy w małym mieście można dobrze wykształcić lekarza, tylko jak to zrobić na każdej uczelni, niezależnie od jej wielkości. Celem kształcenia na wszystkich kierunkach, nie tylko na lekarskim, jest przecież takie przygotowanie absolwentów, by zdali egzaminy, ale również by byli kompetentnymi pracownikami. Zresztą, proszę spojrzeć na Zieloną Górę, której od początku bardzo kibicujemy. Ma najlepszy wynik egzaminu lekarskiego w Polsce. Poza tym to nie jest tak, że nikt na bieżąco nie sprawdza uczelni - weryfikacja następuje przecież na każdym etapie kształcenia medycznego.
Czy nie boją się państwo powtórzenia sytuacji z Radomia, gdzie kierunek lekarski początkowo ruszył, po czym pojawiły się tak duże problemy, że na pewien czas zawieszono przyjęcia studentów?
Nie obawiamy się, ponieważ w tym przypadku zasady są jasno określone. Jeśli uczelnia aplikuje o to, by móc kształcić studentów w danym zakresie, następnie zobowiązuje się do wypełniania wszystkich warunków i zaleceń, to nie pozostaje jej nic innego, jak ten proces kształcenia realizować. Nie ma się czego obawiać.
Jak duży będzie kierunek lekarski na państwa uczelni?
Szacunkowe i bardzo wstępne plany to 40-60 studentów na roku w pierwszym okresie działalności.
Czy wpływ na wielkość pierwszych roczników miało wprowadzenie kredytów na studia medyczne, które też właśnie wchodzą w życie (patrz ramka)?
Nie, to absolutnie nie determinowało procesu podejmowania decyzji. Tym bardziej że na dziś nie zakładamy uruchomienia płatnych studiów. ©℗
Rozmawiała: Dorota Beker
Zmienią się zasady wypłacania studenckich świadczeń
■ Stypendium socjalne, rektora za najlepsze wyniki, dla niepełnosprawnych czy zapomogę będzie można pobierać nie dłużej niż przez dziewięć semestrów - w przypadku studiów pierwszego stopnia (licencjackich, inżynierskich), oraz siedem semestrów - w przypadku studiów drugiego stopnia. Jeśli natomiast student kształci się na studiach jednolitych magisterskich, które trwają 11 albo 12 semestrów, świadczenia będą przysługiwały mu dłużej - przez maksymalnie dodatkowe dwa semestry. Tak wynika z nowelizacji z 17 listopada 2021 r. ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Dz.U. poz. 2232), która wchodzi w życie 18 grudnia 2021 r. Nowe regulacje mają rozwiązać obecne problemy związane z wypłacaniem tych świadczeń. Uczelnie bowiem różnie interpretują obowiązujący przepis, który wskazuje, że pieniądze przysługują nie dłużej niż przez sześć lat. Niektóre przyjmują, że chodzi o czas studiowania, a nie faktycznego pobierania stypendiów. Wiele spraw związanych z wadliwą interpretacją przepisów trafia do sądów. Rząd, który przygotował nową ich wersję, ma nadzieję, że rozwieje ona wszelkie wątpliwości. Ponadto z noweli wynika, że do okresu wlicza się wszystkie rozpoczęte przez studenta semestry, w tym te przypadające w okresie korzystania z urlopów, z wyjątkiem semestrów na kolejnych studiach pierwszego stopnia rozpoczętych lub kontynuowanych po uzyskaniu pierwszego tytułu zawodowego licencjata czy inżyniera. W przypadku kształcenia się na kilku kierunkach semestry odbywane równocześnie traktowane będą jako jeden semestr.
■ Nowela wprowadza również możliwość kredytowania płatnych studiów na kierunku lekarskim - z możliwością umorzenia pod warunkiem ich późniejszego odpracowania w publicznej ochronie zdrowia. O preferencyjny kredyt będą mogli ubiegać się studenci kształcący się na kierunku lekarskim w języku polskim (chodzi o studia niestacjonarne na uczelniach publicznych oraz studia stacjonarne lub niestacjonarne na uczelniach niepublicznych). Dotyczy to zarówno kontynuujących naukę, jak i tych, którzy dopiero ją rozpoczną. Umorzenie kredytu w całości będzie związane z obowiązkiem odpracowania studiów przez okres nie krótszy niż 10 lat (w okresie 12 kolejnych lat liczonych od ich ukończenia) oraz uzyskaniem w tym okresie tytułu specjalisty w dziedzinie uznanej za priorytetową. Umorzenie będzie też możliwe na wniosek kredytobiorcy, w zależności od okresu wykonywania przez niego zawodu lekarza po ukończeniu studiów oraz liczby semestrów sfinansowanych w ten sposób. Kredytowanie studiów odbywać się będzie w transzach wypłacanych przez bank na rachunek uczelni. Odsetki należne bankowi będą pokrywane przez Fundusz Kredytowania Studiów Medycznych (utworzony przez Bank Gospodarstwa Krajowego). Decyzje umarzające kredyt będzie wydawał minister zdrowia, a także - w ograniczonym zakresie - banki.
UM, AS