- Czas na odbudowę szkolnictwa zawodowego. Już od pewnego czasu bardzo wielu gimnazjalistów i ich rodziców zastanawia się: jak nie liceum to co? I o ile mają rozeznanie, jeśli chodzi o licea ogólnokształcące w swojej okolicy, to zdecydowana większość rodziców i gimnazjalistów nie ma pojęcia, jakie szkoły zawodowe czy technika działają w ich pobliżu i jakiej są jakości. Musimy to zmienić – mówiła podczas konferencji prasowej inaugurującej „Rok Szkoły Zawodowców” minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska.

MEN chce odbudować wizerunek szkoły zawodowej i przekształcić ją tak, by odpowiadała na potrzeby rynku pracy. Na reformę ministerstwo chce wydać 120 mln zł. Wśród priorytetów ministerstwa znajdują się dopasowanie kształcenia zawodowego do potrzeb rynku pracy, poprawa jakości i efektywności kształcenia zawodowego i podniesienie atrakcyjności kształcenia zawodowego. 

Jednym z priorytetów jest współpraca z pracodawcami. "Dopasujemy kształcenie zawodowe do potrzeb rynku pracy, przygotujemy uczniów do podjęcia zawodu, zorganizujemy praktyki. Będziemy aktywnie pośredniczyć we współpracy pracodawców i szkół. Będziemy też robić wszystko, aby poprawić jakość i efektywność kształcenia zawodowego, zwiększyć jego atrakcyjność i dostępność. Stworzymy mapę zawodów i szkół, a także portal doradztwa edukacyjno-zawodowego. Pokażemy ofertę szkół zawodowych, wypromujemy dobre praktyki" - mówiła szefowa MEN.

Założenia MEN są słuszne – w Polsce brakuje specjalistów, problem jednak polega na tym, że tego typu specjaliści w Polsce należą do najsłabiej opłacanych. Znacznie więcej mogą zarobić za granicą. 

Wśród polskich emigrantów ci z wykształceniem zawodowym już teraz zajmują drugie miejsce. Z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań przeprowadzonego w 2011 roku wynika, że było ich 570 000.

Jak wynika z badań śledzenia losów absolwentów szkół średnich prowadzonych przez Urzędy Pracy średnio co trzecia osoba z wykształceniem zawodowym deklaruje chęć opuszczenia kraju.

W 2013 roku niemal co trzeci uczeń szkoły zawodowej chciał wyjechać do pracy za granicę – wynika z badań Urzędu Pracy w Lublinie. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w województwie Podkarpackim. Tu w 2013 roku tylko 19 proc. uczniów stanowczo mówiła, że nie wyjedzie z kraju. Na emigracje zdecydowany był co czwarty uczeń. 

Z badań Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie wynika, że 25 proc. uczniów szkół zawodowych chce wyjechać za granicę. Na taki krok zdecydowanie częściej chcą zdecydować się absolwenci szkół zawodowych niż techników. Rekordowo niski odsetek osób planujących wyjazd występuje w województwie dolnośląskim – 8 proc. 

Duża część zawodówek organizuje dla swoich uczniów wyjazdy na praktyki za granicę. Z rozmów z dyrektorami szkół, które prowadzą takie programy wynika jedno - uczniowie chcą wyjeżdżać za granicę. - Całej grupie bardzo podobał się wyjazd. Uczniowie żartowali, że po powrocie zaczną pilniej uczyć się języka niemieckiego, żeby po szkole móc wyjechać. Nie chodziło tylko o zarobki, ale też o podejście pracodawców, standardy w jakich pracowali i atmosferę w pracy - mówi nauczycielka jednej ze szkół zawodowych.

MEN nie obawia się masowego wyjazdu uczniów. - Wszystkie te zmiany, jakie chcemy przeprowadzić w szkolnictwie zawodowym planujemy przeprowadzić we współpracy z pracodawcami. Chcemy się dowiedzieć, jakich pracowników potrzebują i efektem będzie to, że absolwenci szkół zawodowych będą mogli znaleźć pracę w Polsce. Nie będą musiały jej szukać za granicą. Myślę, że jeśli młoda osoba kończy szkołę, to najważniejsza dla niej jest gwarancja pracy, a nie wysokość wynagrodzenia - mówi Joanna Dębek, rzeczniczka MEN.

- Paradoksalnie wyjazd absolwenta zawodówki za granicę jest najprostszy. Oferty pracy dla kucharzy, murarzy czy spawaczy nie wymagają najczęściej nostryfikacji umiejętności. Liczą się konkretne umiejętności, a nie „papier”. Absolwent marketingu i zarządzania może mieć problem ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie za granicą. Z mojego punktu widzenia ten pomysł rządu spowoduje tylko, że Brytyjczycy i Niemcy dostaną po prostu więcej lepiej wyuczonych niebieskich kołnierzyków z Polski – mówi Łukasz Kuncewicz z serwisu poloniusz.pl.

Zdaniem socjologa prof. Wojciecha Łukowskiego sytuacja jest bardzo niejednoznaczna: - Faktycznie może okazać się, że po reformie szkół zawodowych odpływ tej młodzieży z kraj będzie większy. Posiadane wyższe kwalifikacje sprawią, że będą oni jeszcze bardziej cenieni przez zagranicznych pracodawców. Jednak od pewnego czasu można zaobserwować, że polscy emigranci wcale nie są tak bardzo zadowoleni z życia za granicą i wyższa pensja już nie skłania tak bardzo do wyjazdu. Poza tym na polskim rynku pracy zdecydowanie brakuje ludzi z dobrym wykształceniem zawodowym. Może okazać się, że pracodawcy zaczną ich również bardziej doceniać - mówi.