W tym tygodniu Sejm zdecyduje, czy będzie referendum w sprawie obniżenia obowiązkowego wieku szkolnego. Mimo zapewnień gmin szkoły nie są gotowe na przyjęcie sześciolatków.
Nie ma odpowiednich mebli w salach, łazienki nie są przystosowane, fatalnie też wypadła opieka świetlicowa. Takie wnioski płyną z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK). Zdaniem ekspertów jego wyniki powinny wpłynąć na zmianę decyzji rządu w sprawie obowiązkowej nauki w szkole dla wszystkich sześciolatków już od przyszłego roku lub przynajmniej przyczynić się do przesunięcia terminu wejścia w życie tej reformy.
Reklama
Z raportu NIK wynika, że mimo trzyletniego okresu przejściowego szkoły nie są przygotowane do obniżenia wieku szkolnego. Dodatkowo minister edukacji narodowej nie podjął w pełni skutecznych działań, aby wesprzeć gminy w dostosowaniu placówek do potrzeb małych dzieci.

Reklama
Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) nie chce jednak pod wpływem raportu zmieniać decyzji w sprawie sześciolatków.
– Resort nie rozważa wycofania się z reformy obniżającej wiek szkolny, nie planuje też przełożenia jej w czasie – mówi DGP Grzegorz Łacheta, rzecznik prasowy MEN.
Tłumaczy, że wiele z nieprawidłowości stwierdzonych przez NIK zostało usuniętych w trakcie kontroli.
– Pozostałe nie miały charakteru definitywnie uniemożliwiającego objęcie sześcioletnich dzieci obowiązkiem szkolnym – dodaje.
Za obniżeniem wieku szkolnego jest również większość samorządowców.
– Na naszym terenie jesteśmy już przygotowani na przyjęcie sześciolatków. Zaadaptowaliśmy i wyremontowaliśmy dodatkowe pomieszczenia – potwierdza Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.
Gminy mają świadomość, że za każde małe dziecko, które rozpocznie naukę w szkole, do ich budżetu wpłynie 4 tys. zł. Dodatkowo zwolni się też miejsce w przedszkolu. Jeśli sześciolatek pozostanie w placówce przedszkolnej, otrzymają na niego tylko tysiąc złotych.
Zarzuty NIK dotyczą także opieki świetlicowej. Rodzice już wcześniej wskazywali, że ich pociechy będą musiały przebywać w jednym miejscu z uczniami z czwartej czy nawet szóstej klasy. Wyniki kontroli potwierdzają, że w wielu szkołach będzie dochodzić do takich sytuacji. W świetlicy jednej ze skontrolowanych placówek przebywało aż 80 dzieci.
– Minister edukacji musi wreszcie zacząć działać i naprawiać tę reformę. Trzeba dopilnować, żeby po lekcjach uczniowie przebywali w grupach maksymalnie 25-osobowych i aby były one dobierane według roczników – apeluje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).
Z kolei opiekunowie zgromadzeni wokół stowarzyszenia Ratujmy Maluchy nie chcą nawet słyszeć o obowiązkowej nauce dla sześciolatków. To z ich inicjatywy zebrano blisko milion podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie m.in. obniżenia wieku szkolnego. Od czerwca dokument czeka na decyzję Sejmu.
– Przewidujemy, że w tym tygodniu zostanie rozpatrzony – wyjaśnia Joanna Rodaczek z biura prasowego Sejmu.
Stowarzyszenie ma nadzieję, że do referendum w tej sprawie dojdzie.
– Mamy zapewnienie od partii opozycyjnych, że poprą naszą inicjatywę. Dodatkowo również wśród posłów rządzącej koalicji są osoby, które są nam przychylne – wskazuje Tomasz Elbanowski, rzecznik rodziców i pełnomocnik inicjatywy obywatelskiej.