Koronawirus spustoszył nasze portfele, tymczasem ceny produktów i usług z powodu inflacji stale rosną. Dotyczy to też kosztów szkolnej wyprawki. W tym roku na artykuły szkolne trzeba będzie wydać ponad 78 zł. To o jedną czwartą więcej niż rok temu – wynika z analizy DGP przeprowadzonej w najpopularniejszych sieciach handlowych w Polsce.
Reklama
DGP
Kwota ta obejmuje tylko podstawowe produkty, do tego kupowane tylko po jednej sztuce. Do tego dochodzi koszt zakupu podręczników. Te są darmowe tylko dla dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej. Za książki do liceum, technikum czy zawodówki trzeba już zapłacić z własnej kieszeni.
– Podręcznik do liceum kosztuje ok. 40 zł za sztukę. Do tego dochodzą karty pracy, ćwiczenia, książki do nauki języków obcych, których cena dochodzi nawet do 100 zł. Na komplet dla jednego ucznia trzeba wygospodarować w budżecie domowym ok. 700 zł – mówi właściciel księgarni Aneks na warszawskiej Woli. I dodaje, że w porównaniu z rokiem poprzednim podręczniki zdrożały o 2–3 proc. Na tym wydatki dla dziecka się nie kończą. Dochodzą jeszcze odzież i obuwie.
Wciąż nie wiadomo też, czy nowy rok szkolny nie odbędzie się w formie zdalnej. Zależy to nie tylko od skali zachorowań w kraju, ale też decyzji władz szkoły podjętej w porozumieniu z lokalnym sanepidem. Tym samym uczniowie powinni się przygotować do nauki na odległość. Wiąże się to z koniecznością posiadania odpowiedniego sprzętu. Z sondy przeprowadzonej w miastach przez DGP wynika, że w wielu z nich wciąż brakuje komputerów dla uczniów, mimo rządowego wsparcia udzielonego na ten cel w ramach programów „Zdalna Szkoła” i „Zdalna Szkoła Plus”. Warszawa wylicza, że dzięki nim kupiła 183 komputery. To kropla w morzu potrzeb. – Z ankiety przeprowadzonej przez miasto w marcu wynikało, że dostępu do mobilnego komputera nie miało 17,8 tys. uczniów i 5,5 tys. nauczycieli – informuje Tomasz Kunert z warszawskiego urzędu miasta.
W sumie, wyprawiając dziecko do szkoły podstawowej, trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu kilkuset złotych, a w ponadpodstawowej przekraczającym 1 tys. zł. Rządowe wsparcie w postaci 300 zł na niewiele wystarczy. Ostatni tydzień sierpnia ma jednak przynieść wysyp promocji w sieciach. Upusty mają sięgać nawet 30 proc., a największe mają objąć odzież i ubrania. W niektórych sklepach mają być też oferowane e-bony w zamian za zakup wybranych produktów szkolnych, które będzie można zrealizować w pierwszej połowie września.