Przepisy zawarte w nowej ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2018 r., poz. 2245) są wystarczające do zastosowania 50-proc. kosztów uzyskania przychodów do całości wynagrodzenia nauczyciela akademickiego. Tak wynika z pisma, które resort nauki otrzymał z Ministerstwa Finansów. Oznaczałoby to, że ta grupa podatników nie będzie musiała już prowadzić ewidencji utworów ani wspólnie ze swoim pracodawcą określać, jaka część wynagrodzenia zasadniczego jest im wypłacana za korzystanie z praw autorskich.

Resort finansów zapewnia też, że trwają prace nad wydaniem interpretacji ogólnej w tej sprawie.

Plany a realia

Cały problem ma swoje podłoże w zmianach podatkowych z 1 stycznia 2018 r., kiedy to w życie weszły przepisy ograniczające prawo do rozliczania preferencyjnych kosztów przez twórców. Przed tą datą z takich reguł korzystali przedstawiciele szerokiego katalogu zawodów. Wszyscy oni zwracali uwagę na jednoznaczną treść przepisów podatkowych (art. 22 ust. 9 pkt 3 ustawy o PIT). W praktyce pozwalały one korzystać z 50 proc. kosztów tym podatnikom, którzy uzyskali wynagrodzenie z tytułu wykorzystywania lub rozporządzania posiadanymi przez siebie prawami autorskimi. Te zaś musiały być powiązane ze stworzonym przez nich utworem (zindywidualizowanym wynikiem działalności twórczej ustalonym w jakiejkolwiek postaci). To jednak często kwestionował fiskus, a rząd, chcąc uszczelnić system i zapobiec nadużywaniu preferencji przez zbyt szeroki katalog twórców, wprowadził ograniczenia. Od 2018 r. z 50-proc. kosztów mogą korzystać tylko przedstawiciele ściśle określonych zawodów, w tym m.in. nauczyciele akademiccy (dodany wtedy art. 22 ust. 9b ustawy o PIT).

Wciąż jednak fiskus konsekwentnie uznawał, że twórca nie ma prawa do podwyższonych kosztów wobec całego swojego wynagrodzenia. Preferencja musi dotyczyć tylko tej części pensji, która jest związana ze stworzeniem utworu. Wniosek? Pracownik musi prowadzić np. ewidencję czasu pracy, która pozwoli ustalić, jaką część wynagrodzenia można powiązać z działalnością twórczą.

Z kolei w nowej ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, która weszła w życie w październiku zeszłego roku, znalazły się regulacje, z których wprost wynika, że wykonywanie obowiązków nauczyciela akademickiego jest działalnością twórczą o indywidualnym charakterze. Zdaniem resortu nauki każdy rodzaj aktywności zawodowej nauczycieli akademickich jest związany z tworzeniem utworów (w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Dlatego pracownik akademicki – przygotowując materiały do zajęć dydaktycznych, sylabusy, wykłady, artykuły naukowe lub monografie – wykonuje działalność twórczą o indywidualnym charakterze. W związku z tym, w ocenie MNiSW, nauczyciele akademiccy powinni stosować 50-proc. koszty uzyskania przychodów wobec całej swojej pensji.

Fiskus ciągle nie dawał się jednak przekonać, czego dowodem jest interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 2 stycznia 2019 r. (nr 0112-KDIL3-3.4011.342.2018.2.DS.). Dokument wydany już na gruncie nowych przepisów jednoznacznie stwierdza, że nauczyciele akademiccy tak jak inni podatnicy powinni wyliczać, jaka część ich pensji jest powiązana z działalnością twórczą. Wbrew temu, co twierdzi MNiSW, wykonują bowiem także czynności typowo techniczno-administracyjne.

Resort nauki i szkolnictwa wyższego kilkukrotnie pisał w tej sprawie do MF, ale dopiero ostatnie wyjaśnienia przesądzają, że nauczyciele akademiccy mogą stosować podwyższone koszty podatkowe do całego swojego wynagrodzenia.

Akademicy nie kryją zadowolenia z takiego obrotu sprawy.

– W kwestii 50 proc. uzyskania przychodów zmierzamy w dobrym kierunku. Ministerstwo Finansów w końcu prezentuje podejście, które odpowiada przepisom Konstytucji dla nauki. Zmiana praktyki spowoduje wzrost wynagrodzeń nauczycieli akademickich i ograniczy biurokrację na uczelniach. Dla pewności czekamy jednak na interpretację ogólną, która potwierdzi to korzystne dla nas podejście – mówi prof. Piotr Stec, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego.

Nierówności

Jest jednak druga strona medalu. Z dyskusji na temat 50-proc. kosztów uzyskania przychodu konsekwentnie wyłączani są bowiem naukowcy z PAN i instytutów badawczych (Konstytucja dla nauki dotyczy tylko akademików pracujących na uczelniach).

– Dyskryminacja i próba podziału środowiska – tak sprawę komentuje prof. Mikołaj Sokołowski, dyrektor Instytutu Badań Literackich PAN.

Nierównego traktowania obawia się też prof. Karol Palka z Instytutu Matematycznego PAN i członek Akademii Młodych Uczonych PAN.

– Ministerstwo Finansów odpowiedziało pozytywnie na oczekiwanie szefa resortu nauki, żeby całość wynagrodzenia akademików, nawet na stanowiskach czysto dydaktycznych, była traktowana jak honorarium autorskie i to bez konieczności wykazania powstania dzieła. Trzeba poczekać na nową interpretację podatkową, ale taki automatyzm usunąłby część zbędnej biurokracji – tłumaczy naukowiec.

Zwraca jednocześnie uwagę, że w instytutach badawczych i instytutach PAN naukowcy nadal co miesiąc dowodzą, że tworzą, choć działalność naukową mają wpisaną w umowę o pracę.

– Dokumentujemy powstawanie dzieł naukowych i sprzedajemy do nich lub do ich fragmentów prawa autorskie, żeby móc korzystać z prawa do 50-proc. kosztów uzyskania przychodu. Najczęściej nie obejmuje to jednak całości wynagrodzenia – podkreśla prof. Karol Palka.

– Obecnie w moim instytucie ponad 100 pracowników naukowych co miesiąc przedstawia dzieło (m.in. publikacje) i specjalna komisja musi weryfikować, czy jest to działanie twórcze. To ogrom pracy administracyjnej – podkreśla prof. Sokołowski.

W tym kontekście prof. Palka zwraca uwagę, że zarówno w swoim liście, jak i w Konstytucji dla nauki minister nauki zadbał o prawa akademików, pomijając jednak naukowców spoza uczelni.

– Nasza praca jest nie mniej twórcza. Dlatego mam nadzieję, że nowa interpretacja nas obejmie, bo inaczej mielibyśmy do czynienia z jawną dyskryminacją – wyjaśnia prof. Karol Palka.

Podobne obawy ma prof. Mikołaj Sokołowski.

– Pytanie tylko, czy nowa interpretacja nas nie pominie i w konsekwencji będziemy zdani na łaskę i niełaskę interpretacji indywidualnych – zastanawia się naukowiec. 

Jak zmiana przełoży się na pensje akademików

opinia

Zgodnie ze starą wykładnią przepisów nauczyciele akademiccy musieliby dzielić czas pracy na związany z pracą twórczą i pozostałe czynności.

Załóżmy więc, że nauczyciel zarabia 6 tys. zł brutto i 60 proc. tej pensji jest związane z pracą twórczą, a więc może do niej stosować podwyższone 50-proc. koszty. W takim scenariuszu jego pensja wyniosłaby ok. 4,5 tys. zł (zwykłego pracownika tylko ok. 4250 zł). Według nowej, korzystnej wykładni MF, wynagrodzenie netto nauczyciela wzrosłoby do 4,7 tys. zł