Fizycznej agresji przed lekcjami lub po nich nigdy nie doświadczyło 62 proc. 15-latków. Z cyberprzemocą spotkała się natomiast już jedna czwarta uczniów. Wśród nich są głównie dziewczynki.
Reklama
Szkoła, Internet, przemoc / Dziennik Gazeta Prawna
Te wnioski przynoszą badania mokotowskie prowadzone w grupie warszawskiej młodzieży przez Instytut Psychiatrii i Neurologii. Są powtarzane co cztery lata i jak przekonują eksperci, odzwierciedlają ogólnopolskie trendy. – Wręcz je wyprzedzają. Zazwyczaj to, co pokazują nasze raporty, po pewnym czasie widać na znacznie większej próbie – mówi Krzysztof Ostaszewski z IPiN, współautor badań.
Z najnowszej analizy wynika, że rośnie czas spędzany przez nastolatków w internecie. Ponad 3–4 godziny dziennie po sieci serfuje już 53 proc. dziewcząt, o 13 pkt proc. więcej niż w 2012 r. i aż dwa razy więcej niż w 2004 r. Chłopcy robią to rzadziej – spędzanie w taki sposób czasu deklaruje 36 proc. z nich. Przed czterema laty ich odsetek sięgał 23 proc.
Takie zachowanie znajduje odzwierciedlenie w przemocy, która coraz częściej przybiera postać wirtualnej.
– Komunikacja między młodymi ludźmi coraz częściej odbywa się przez sieć. Czasem cyberprzemoc jest działaniem celowym, ale niekiedy wynika z braku umiejętności czytania emocji. Bywa, że sprawca nie chce skrzywdzić drugiej osoby, a mimo to taki właśnie jest odbiór komunikatu – mówi dr hab. Jacek Pyżalski z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu. Poza tym, jak dodaje, online dużo łatwiej jest powiedzieć rzeczy, których nie mówi się w twarz – w komunikacji przez WWW pojawia się więc wiele mechanizmów ułatwiających przemoc.
Jak wynika z najnowszej edycji badania, już 20 proc. 15-letniej młodzieży deklaruje, że przynajmniej raz w życiu doświadczyło dręczenia za pomocą nowych mediów. W 2012 r. takich osób było o 15 pkt proc. mniej. Zmieniły się też proporcje. Przed czterema laty częściej cyberprzemocy doświadczali chłopcy, teraz dziewczynki – jest ich więcej o 3 pkt proc. Rośnie też wśród nich odsetek tych, które są jej sprawczyniami.
– To naturalne z powodów psychologicznych. Chłopcy cały czas rozwiązują swoje problemy z użyciem siły, dziewczynki natomiast kierują się emocjami, dlatego ich działania są nakierowane na to, by zrobić komuś na złość. Internet jest idealnym do tego narzędziem, skala rażenia jest większa – tłumaczy psycholog z gimnazjum nr 10 w Warszawie.
I zapytany o powody odpowiada, że te nie zmieniają się od lat – najczęściej chodzi o zawód miłosny lub zazdrość.
Cyberprzemoc to pogróżki, wyśmiewanie się na portalach społecznościowych, ale także np. wykluczenie jednej osoby z klasy z grona znajomych online czy z komunikacji.
– To także zdjęcia zrobione w kompromitujących sytuacjach czy niepełnej garderobie. Rośnie jednak świadomość wśród nastolatków na temat kar grożących za cyberprzemoc. Dlatego w ostatnim czasie przybiera ona nową formę – ostrzeżenia w sieci, że w razie niespełnienia żądań zdjęcia wypłyną na światło dzienne – informuje psycholog jednego z warszawskich gimnazjów.
Najbardziej krzywdzące dla nastolatków (cyberprzemoc dotyczy głównie dzieci w wieku 13–16 lat) jest rozsyłanie zdjęć z kontekstem seksualnym oraz ujawnienie online tajemnic lub kompromitujących materiałów.