26,7 mld zł wydaliśmy w ubiegłym roku z domowych budżetów na prywatne leczenie. To o 1,7 mld zł więcej niż w 2014 r. Przeciętny miesięczny wydatek z prywatnej kieszeni na zdrowie przypadający na jedną osobę wyniósł w ubiegłym roku prawie 58 zł i był wyższy niż w roku poprzednim o 6,8 proc. Po uwzględnieniu liczby ludności okazuje się, że łącznie na ten cel przeznaczyliśmy prawie 27 mld zł.
ikona lupy />
Ile na zdrowie / Dziennik Gazeta Prawna
W pierwszej kolejności eksperci tłumaczą wzrost wydatków zwiększeniem dochodów Polaków. Jak podał GUS, w ubiegłym roku przeciętny dochód rozporządzalny gospodarstw domowych w przeliczeniu na osobę (obejmujący nie tylko wynagrodzenia, ale także wszystkie inne dochody, na przykład z lokat czy najmu mieszkań) zwiększył się realnie o 4,3 proc., podczas gdy rok wcześniej wzrósł o 3,2 proc. – Jesteśmy zmuszeni sięgać do swojej własnej kiesy coraz częściej, ponieważ fundusze publiczne na ochronę zdrowia są bardzo skromne. Kwoty, jakie przeznaczamy na ten cel w relacji do PKB, sytuują nas na szarym końcu listy krajów Unii Europejskiej – zauważa Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich. Z dostępnych danych wynika bowiem, że w 2013 r. w całych bieżących wydatkach na ochronę zdrowia wydatki publiczne stanowiły 4,5 proc. PKB, a w starych krajach Wspólnoty były 2–3 razy wyższe.
– Wzrost wydatków na leczenie spowodowany jest chroniczną niesprawnością publicznego systemu ochrony zdrowia – twierdzi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego. Jej zdaniem jest tak między innymi dlatego, że mamy nieprawidłową strukturę wydatków publicznych w tym systemie. W Polsce na leczenie szpitalne wydaje się prawie 50 proc. wszystkich wydatków na opiekę zdrowotną, podczas gdy w krajach zachodnich ok. 35 proc. Z kolei na leczenie ambulatoryjne (m.in. wizyty u specjalistów) idzie niespełna 9 proc., a na Zachodzie jest to 25 proc. Stąd też na porady i zabiegi u specjalistów są u nas gigantyczne, wielomiesięczne kolejki. Wobec tego, gdy korzystanie z publicznych placówek jest trudne, coraz więcej osób wybiera usługi prywatnych gabinetów. – Bardziej dbamy o zdrowie i już nie chcemy długo czekać na bezpłatną pomoc. Wyjmujemy z portfela pieniądze, rezygnując z zaspokojenia innych potrzeb, albo korzystamy z oszczędności po to, aby samodzielnie finansować leczenie – podkreśla dr Gałązka-Sobotka. To dlatego wydatki na usługi ambulatoryjne Polaków i inne usługi związane ze zdrowiem wzrosły w ubiegłym roku w przeliczeniu na osobę aż o 13,3 proc.
Na wyroby farmaceutyczne przeznaczyliśmy w ubiegłym roku na jedną osobę tylko o 2,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Ale i tak wydajemy na nie bardzo dużo, bo prawie 59 proc. całej kwoty wydatkowanej na zdrowie. Między innymi dlatego, że pod wpływem reklamy kupujemy coraz więcej leków. Ponadto lekarze wypisują czasem recepty ze 100-proc. odpłatnością na leki, które mogłyby być refundowane.

Polecany produkt: Prawo pracy 2016 >>>