Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka to tylko wierzchołek góry problemów w opiece zdrowotnej nad najmłodszymi. Brakuje pieniędzy, lekarzy i dobrej organizacji. Tylko z kardiochirurgii CZD w Międzylesiu ewakuowano kilkanaścioro dzieci. Część została odwieziona do innych warszawskich szpitali. Inne miały być przetransportowane do placówek blisko ich miejsca zamieszkania. Wstrzymano wszystkie planowane zabiegi. To decyzja dyrekcji Centrum w związku ze strajkiem pielęgniarek. W ramach protestu odeszły od łóżek pacjentów. Zostały tylko na oddziałach ratujących życie.
Przedstawicielki związku pielęgniarek tłumaczą, że jest ich coraz mniej, co powoduje, że zwiększa się liczba obowiązków. Nie otrzymały też podwyżek. Zamiast obiecanych 400 zł dostały blisko połowę mniej. Jak tłumaczą, o rozmowy z dyrekcją prosiły od 17 maja. Te zaczęły się dopiero wczoraj – w dniu strajku. Główne tłumaczenie dyrekcji szpitala to brak pieniędzy.
Reklama
„Pomimo działań naprawczych zadłużenie wynosi 300 mln zł” – napisała dyrektor Małgorzata Syczewska w liście zamieszczonym na stronie CZD.

Reklama
Zdaniem rzecznika praw dziecka to sytuacja, która bezpośrednio zagraża zdrowiu i życiu dzieci. Dlatego zaapelował o pilną interwencję do ministra zdrowia.
Eksperci nie mają wątpliwości, że jednym z powodów jest brak odpowiedniego finansowania. – Przez to dzieci nie mają dobrego zabezpieczenia – uważa prof. Alicja Chybicka, była prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Jej zdaniem opieka pielęgniarska to jeden z kluczowych elementów klosza nad małym pacjentem. – I dlatego musi być odpowiednio wynagradzana – dodaje lekarka. Jej zdaniem sytuacja w międzyleskim Centrum Zdrowia jest odzwierciedleniem fatalnej sytuacji na rynku.
Zdaniem Marka Michalaka, rzecznika praw dziecka, oddziały pediatryczne traktowane są przez kierujących placówkami medycznymi jako kosztochłonne, nadmiernie obciążające budżet. Dlatego wspiera apele pediatrów o to, by zweryfikować wyceny. – Szczególnie niska jest wycena jednodniowych hospitalizacji dzieci – podkreśla Michalak. I przyznaje, że największy problem mają przede wszystkim duże specjalistyczne szpitale.
– Finansowanie pediatrii zaniżone jest o ok. 30 proc. – przekonuje prof. Anna Dobrzańska, była konsultant w dziedzinie pediatrii. Kilka lat temu zostały podjęte prace nad urealnieniem refundacji tego rodzaju leczenia. – Ale nic się nie zmieniło – ubolewa profesor pediatrii.
Jednak lista zaniedbań w opiece medycznej nad najmłodszymi jest o wiele dłuższa. Kolejki do specjalistów – osiem miesięcy na rezonans magnetyczny głowy i cztery miesiące do kardiologa dziecięcego (jak wynika z danych Fundacji Watch Health Care z początku roku 2016). Fatalny poziom opieki stomatologicznej, w efekcie czego 95 proc. 18-latków i 85,6 proc. 6-latków ma próchnicę. Zaś w 51 powiatach nie ma ani jednej placówki, która miałaby podpisaną umowę na realizację świadczeń stomatologicznych dla dzieci.
Kolejny problem: brak kadry. Przykładem było zamknięcie oddziału pediatrycznego w jednym z powiatowych szpitali z powodu braku personelu medycznego. Dopiero po interwencji rzecznika praw dziecka zmieniono plany, szpital zaczął szukać specjalistów. Według rzecznika na dzieciach odbija się też zbyt mała liczba pielęgniarek, gdyż poziom zatrudnienia umożliwia jedynie wykonanie zleceń i zabiegów lekarskich. „Brakuje czasu na pielęgnację dziecka w sposób gwarantujący zabezpieczenie jego potrzeb zdrowotnych podczas hospitalizacji, a także prowadzenie systematycznej edukacji zdrowotnej dla rodziców” – pisał w jednym z apeli do ministra zdrowia.
Brakuje także dostępu do nowatorskiego leczenia: m.in. dla dzieci z hemofilią, z cukrzycą (jest problem z dostępnością do pomp insulinowych), z chorobami rzadkimi, problemem niskorosłości czy też niektórymi typami raka.
Fatalna jest również opieka psychiatryczna. Dzieci często bez potrzeby są zamykane w szpitalach, z drugiej strony utrudniony jest dostęp do leczenia ambulatoryjnego, m.in. w poradniach. Również jakość opieki pozostawia wiele do życzenia, co potwierdzały liczne kontrole zarówno rzecznika praw pacjenta, jak i rzecznika praw dziecka. Problemem jest znowu zbyt niska wycena.
Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przyznaje, że dostrzega pilną potrzebę analizy aktualnego systemu opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą we wszystkich aspektach: jakości, dostępności, funkcjonowania oddziałów pediatrycznych, wycen, ale też zapewnienia optymalnej liczby pielęgniarek i lekarzy pediatrów. Jak przekonuje, od 2016 r. prowadzi prace w celu wprowadzenia zmian. Powołał wiele zespołów. Jednym z punktów ma być wprowadzenie profilaktyki zdrowotnej w szkołach i poprawienie leczenia stomatologicznego. Jednak zdaniem prof. Alicji Chybickiej wciąż brakuje konkretnych działań.

Polecany produkt: Czas pracy >>>