statystyki

Lekarz z położną walczą o ciężarną. Zawalski: Chcemy zmniejszyć odsetek cesarskich cięć

autor: Klara Klinger08.03.2016, 07:53; Aktualizacja: 08.03.2016, 08:49
ciąża czterdziestolatkowie

Projekt ma wejść w życie w II kwartale bieżącego roku. źródło: ShutterStock

- Chcemy zmniejszyć odsetek cesarskich cięć, ale życia dzieci i kobiet nikt nie będzie ryzykował - mówi Wojciech Zawalski.

Reklama


Reklama


Wkrótce ma wejść w życie projekt opieki koordynowanej nad ciężarną. Obecnie kobiety w ciąży szukają specjalistów na własną rękę: osobno ginekologa, osobno położnej, a na końcu wybierają szpital. Same zapisują się na badania. Nowy projekt zakłada, że ciężarną zajmie się kompleksowo jeden zespół medyczny. Od zajścia w ciążę, przez poród, do sześciu tygodni po porodzie kobieta byłaby pod opieką jednego zespołu specjalistów. Każdy z nich miałby możliwość wglądu w dokumentację medyczną, wyniki badań w systemie online. Oprócz tego ciężarna miałaby otrzymać 24-godzinny bezpośredni dostęp telefoniczny do lekarzy prowadzących. Celem jest zwiększenie bezpieczeństwa kobiety, a także ułatwienia organizacyjne. Wydawało się, że projekt wzmacnia m.in. rolę położnych. Tymczasem to one najmocniej go krytykują. Zmian obawiają się też lekarze podstawowej opieki.

Myślę, że raczej chodzi o brak zrozumienia idei. Położne nadal pozostają niezależne. Mogą prowadzić własne praktyki, przyjmować kobiety ciężarne od 21. tygodnia na wizyty edukacyjne w ramach umowy z NFZ. I nie zmieniamy niczego w dotychczasowych zasadach współpracy. Wręcz odwrotnie: zmiana ma polegać głównie na tym, że położne dostaną dodatkowe wynagrodzenie za prowadzenie ciąży. Otrzymują nową funkcję – jeżeli znajdą się w zespole, który będzie sprawował koordynowaną opiekę, będą mogły prowadzić całą ciążę i jeszcze pojechać ze swoją podopieczną do szpitala i uczestniczyć w porodzie.

Właśnie to jest kluczowe: „jeśli znajdą się w zespole, który taką opiekę będzie sprawował”. Położne obawiają się, że szpitale, które będą koordynatorem opieki, nie zechcą ich do takich zespołów. Stworzą zespoły składające się z pracowników swojej placówki.

Z naszych analiz wynika, że szpitale nie są w stanie skompletować pełnego zespołu, bazując tylko i wyłącznie na własnych pracownikach. Tylko dwie placówki w Polsce (do projektu mogą przystępować szpitale, które mają co najmniej 600 porodów rocznie) mogą to zrobić. Reszta będzie musiała się posiłkować osobami z zewnątrz. Tym bardziej że położne zatrudnione w szpitalach wykonują na co dzień inne obowiązki niż opieka środowiskowa i przeszkolenie ich wymagałoby czasu. Szpitale będą musiały się otworzyć na opcje z zewnątrz.

Jeden ze znanych ginekologów powiedział, że położne nie są potrzebne. Dla szpitala wygodniej organizacyjnie oraz finansowo jest zmonopolizować opiekę. To będzie korzystne tylko dla ciężarnych mieszkających w pobliżu dużych placówek.


Pozostało jeszcze 68% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama