statystyki

W 2014 roku pacjentom grozi utrata świadczeń medycznych

autor: Beata Lisowska23.09.2013, 07:20; Aktualizacja: 24.09.2013, 17:20
zdrowie-choroba

Odebrać chorym możliwość leczenia czy szpitalom możliwość zarabiania? źródło: ShutterStock

I znów wojna nerwów między pacjentami, szpitalami i NFZ. Za trzy miesiące wygasa prawie połowa kontraktów, które fundusz zawarł ze szpitalami i z przychodniami. Bez nowych placówki medyczne nie będą mogły świadczyć usług zdrowotnych. NFZ przyznaje, że może nie zdążyć z wyborem nowych świadczeniodawców. Już musiałby rozpisywać konkursy, ale brakuje potrzebnych rozporządzeń (określą, za jakie procedury płaci fundusz).

Reklama


Reklama


Niby logiczne. Tyle że jeśli umowy nie zostaną na czas przedłużone, prawo bezpłatnego leczenia pacjentów utracą jednego dnia wszystkie placówki medyczne w woj. lubelskim i przeważająca ich większość w woj. opolskim, lubuskim i zachodniopomorskim, mazowieckim i świętokrzyskim.  – Robimy wszystko, żeby kontrakty nie były zagrożone. Czasu jest coraz mniej, ale nie ma obaw, że pacjenci zostaną pozbawieni świadczeń – zapewnia Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia.  Resort zdrowia przygotował przepisy, które przedłużą obowiązujące umowy bez konkursów o rok, czyli do końca 2014 r. Ma nadzieję, że ustawa zostanie uchwalona do końca października. W efekcie te szpitale, które mają kontrakty, będą miały zapewnione finansowanie przez kolejny rok. W gorszej sytuacji są te, które dopiero liczyły na jej podpisanie. Takiej możliwości zostaną pozbawione. Tym samym pieniądze zainwestowane np. w budowę oddziału czy zakup sprzętu nie będą na siebie pracować. Przedstawiciele tych placówek już zapowiadają walkę w Sejmie o zmianę przepisów.  Resort zdrowia przyznaje, że jeśli nie uda się szybko przeprowadzić ustawy przez parlament, NFZ będzie musiał ogłosić jednak konkursy. To byłby najgorszy scenariusz dla pacjentów. Oznacza bowiem, że kontraktowanie świadczeń będzie musiało się odbyć szybko i chaotycznie. 

Pacjentom grozi utrata świadczeń

Na koniec grudnia wygasa 42 proc. umów, które NFZ zawarł z placówkami medycznymi. Na trzy miesiące przed tą datą nie wiadomo w jakim trybie ostatecznie fundusz dokona zakupu usług na 2014 rok. W 10 województwach musi zdecydować, kto będzie świadczył usługi ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). W sześciu podzielić rynek pomiędzy szpitale, a w pięciu wybrać świadczeniodawców nocnej i świątecznej opieki medycznej. Resort zdrowia chce aneksować obowiązujące umowy, ale nie wiadomo, czy zdąży wydać podstawę prawną.

Wielka kumulacja

Obciążenie konkursami nie jest jednakowe we wszystkich województwach. W Lubelskiem 1 stycznia przyszłego roku utracą ważność wszystkie kontrakty. Około 90 proc. umów wygaśnie w województwach: opolskim, lubuskim i zachodniopomorskim. Na Mazowszu, gdzie jest najtrudniejsza sytuacja finansowa, miał być zorganizowany duży konkurs na AOS i częściowy na leczenie szpitalne. Żadnego nie trzeba będzie ogłaszać jedynie w Łódzkiem, gdzie wszystkie umowy wygasają dopiero w kolejnych latach. Kumulacja konkursów ma miejsce w nietypowej sytuacji prawnej. Z końcem roku utracą ważność wszystkie rozporządzenia koszykowe, na podstawie których NFZ dokonuje zakupu usług zdrowotnych. Minister zdrowia, pracując nad reformami, nie zdążył wydać nowych przepisów.

Sprzeczne sygnały

Wojewódzkie oddziały NFZ oficjalnie zapewniają, że nastawiają się na konkursy.

– Zgodnie z aktualnym stanem prawnym przygotowujemy się do kontraktowania świadczeń opieki zdrowotnej w trybie konkursów ofert – zapewnia Małgorzata Bartoszek, rzeczniczka lubelskiego oddziału NFZ. Jednocześnie od czerwca resort zdrowia pracuje nad przepisami, które umożliwią przedłużenie obecnych umów. Świadczeniodawcy są więc zdezorientowani.

– Z NFZ nie płyną jednoznaczne sygnały, w jakim trybie będą dokonywane zakupy świadczeń. Dlatego przygotowujemy się do konkursów – mówi Jerzy Wielgolewski, dyrektor SPZOZ w Makowie Mazowieckim. Dodaje, że szpital jest obecnie w trakcie wyboru wykonawców usług medycznych – lekarzy i pielęgniarek kontraktowych, z którymi podpisze umowy na 3 lata.

Jednak zdaniem ekspertów na przeprowadzenie konkursów jest już za późno.

– Jest pewna sekwencja zdarzeń. Muszą być rozporządzenia koszykowe ministra zdrowia, a dopiero na ich podstawie mogą powstać zarządzenia prezesa NFZ – podkreśla Małgorzata Gałązka-Sobotka, przedstawicielka pracodawców w radzie NFZ.

Nieoficjalnie wiadomo, że dyrektorzy oddziałów obawiają się, że źle przygotowane postępowania zakończą się awanturą podobną do tej, która w pierwszej połowie 2013 roku miała miejsce na Pomorzu. W czerwcu tamtejszy oddział NFZ rozstrzygnął konkursy na AOS na lata 2013–2016. Kontrakty straciło 378 poradni specjalistycznych, m.in. jedyna na Pomorzu poradnia genetyczna przyjmująca chore dzieci i poradnia leczenia bólu w Wojewódzkim Centrum Onkologicznym.

Tylko aneks

Jedyną alternatywą dla konkursów w całej Polsce jest aneksowanie umów. Do tego potrzebna jest jednak zmiana art. 156 z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn. zm.). Projekt nowych przepisów Ministerstwo Zdrowia przygotowało już w czerwcu. Wówczas resort zdrowia proponował, aby obecnie obowiązujące umowy zostały przedłużone o dwa lata. W czwartek po burzliwej dyskusji Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt noweli z zaproponowaną przez ministra zdrowia autopoprawką. Rekomendował Radzie Ministrów, aby aneksy zostały zawarte maksymalnie na rok. Pomysł długich aneksów nie podobał się Rządowemu Centrum Legislacji (RCL). W opinii Jacka Krawczyka, wiceprezesa RCL, to rozwiązanie byłoby niezgodne z konstytucyjną zasadą wolności działalności gospodarczej. Ograniczyłoby bowiem możliwość jej prowadzenia nowo powstałym podmiotom.

Za dużo kontrowersji

Jednak na tym zastrzeżenia do ustawy się nie kończą. Mają je Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), zespół ds. ochrony zdrowia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, a także Pracodawcy RP.

Minister zdrowia zaproponował bowiem w noweli kilka kontrowersyjnych rozwiązań, z których nie wycofał się w przygotowanej przez siebie autopoprawce.

Wątpliwości budzą dwie definicje ciągłości i kompleksowości, na podstawie których w przyszłości będzie się odbywało kontraktowanie świadczeń. Zgodnie z pierwszą zasadą NFZ będzie premiował oferty świadczeniodawców już obecnie mających kontrakty z funduszem.

– Wprowadzenie takiego kryterium ograniczy, a w perspektywie czasu może wyeliminować konkurencję na rynku świadczeń zdrowotnych – uważa Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Za zastosowanie tego kryterium NFZ został w 2009 roku ukarany karą pieniężną w wysokości 1,14 mln zł. UOKiK ma zastrzeżenia także do drugiego kryterium proponowanego w ustawie. Chodzi o kompleksowość świadczeń. W ocenie UOKiK definicja będzie promowała duże podmioty, a utrudniony dostęp do rynku będą mieli mniejsi świadczeniodawcy.

Widmo kontroli

Podczas prac nad projektem noweli w wakacje Ministerstwo Zdrowia dopisało do niej kontrowersyjny przepis zmieniający art. 79, 80 a, 82 i 83 ustawy o swobodzie gospodarczej. Wprowadza on nowy tryb kontroli u świadczeniodawców. Urzędnicy będą je mogli przeprowadzać nie tylko bez zapowiedzi, lecz także zza biurka. Ten pomysł oburzył członków zespołu ds. ochrony zdrowia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

– Wydaliśmy negatywną opinię o projekcie. Będziemy w Sejmie walczyć o usunięcie kontrowersyjnych zapisów z ustawy, zwłaszcza tego dotyczącego trybu kontroli. Uważam, że ta regulacja jest niezgodna z duchem ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, bo odbije się na sytuacji małych i średnich podmiotów – podkreśla Marek Wójcik, przedstawiciel Związku Powiatów Polskich w zespole Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

Nowe przepisy budzą tym większe emocje, że są przyjmowane w trudnych czasach dla NFZ. Jak podkreśla Marek Wójcik, plan finansowy funduszu na 2014 rok jest tylko o 0,1 proc. wyższy od tegorocznego.

Zdaniem ekspertów ustawa może utknąć w Sejmie, bo posłowie będą chcieli ją gruntownie zmienić.

Problem w tym, że na jej poprawianie nie ma czasu, bo przedłużenie obowiązywania umów także jest czasochłonną procedurą. Na przykład w województwie lubelskim jest ich obecnie realizowanych 2175, a w zachodniopomorskim – 1080. Taką też liczbę trzeba będzie aneksować wtedy, gdy ustawa wejdzie w życie.

– Zmiany w kontraktowaniu wprowadzane na ostatnią chwilę nie są szczęśliwe. Jestem zdziwiony, że jeszcze nie ma jasnej deklaracji, co dalej z umowami, bo czasu nie zostało już wiele – podkreśla Jarosław Katulski, wiceprzewodniczacy sejmowej komisji zdrowia (PO).

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Pacjent(2013-09-23 13:51) Odpowiedz 00

    Panowie z Ministerstwa Zdrowia. A co się dzieje z konkursami w pomorskim. Są tam przychodnie specjalistyczne które wygrały 3 letni kontrakt, a po wygraniu konkursu dopiero zatrudniały lekarzy, pielęgniarki nie mówiąc o organizacji i wyposażeniu przychodni. W środowisku medycznym te przychodnie są znane. Odnosi się wrażenie, że konkursy były ustawiane. Nic dodać nic ująć. A kolejki do lekarzy specjalistów coraz dłuższe.

  • Jaś(2013-09-23 09:02) Odpowiedz 00

    A gdzie minister i jego reformy ?!! Do wypadku drogowego karetka nie pojedzie , bo ratownicy to nie kozły ofiarne reformy !!! A NFZ uzdrowi wszystkich , tylko muszą jeszcze stawki podciągnąć w górę , aby mieć premie !

  • do nr 14(2013-09-23 11:59) Odpowiedz 00

    W Belgii naklady publiczne na zdrowie wynosza 8-9% PKB,
    w Polsce 4% PKB.

  • "Dorazne ruchawki"...(2013-09-23 11:56) Odpowiedz 00

    "Dorazne ruchawki", jakie sa czynione w systemie finansowania uslug medycznych w Polsce nie rozwiaza problemow w systemie zdrowotnym.

    W Polsce ubezpieczalnia powinna rozliczac sie z pacjentem.

  • g...o powinna(2013-09-23 11:29) Odpowiedz 00

    chyba zapomniałeś, porównując system do belgijskiego, ile się w III RP zarabia...

  • New World Disorder(2013-09-23 11:18) Odpowiedz 00

    W Polsce szpitale nie są po to by leczyć ale by dawać zatrudnienie lekarzom i pielęgniarkom, podobnie jak szkoły nie są po to by uczyć ale po to by dawać pracę nauczycielom, pacjent/uczeń w takim systemie to element niepożądany i generator kosztów na poniesienie których w.w. instytucji nie stać (bo muszą płacić pensje)

  • Place skladke a lecze sie prywatnie(2013-09-23 10:44) Odpowiedz 00

    Place skladke a lecze sie prywatnie.

    Osobiscie jestem zainteresowana, aby przy obecnych nakladach publicznych na zdrowie, NFZ zwracal mi 40% poniesionych kosztow leczenia w sektorze prywatnym w Polsce, oraz 40% ceny krajowej swiadczenia w ramach obowiazujego gwarantowanego koszyka uslug medycznych za leczenie za granica.

    Ceny swiadczen medycznych w Polsce powinny byc jednakowe w sektorze publicznym i sektorze prywatnym.

  • Szczęsław Kusiciel(2013-09-23 10:21) Odpowiedz 00

    Bandyckie państwo już nie ukrywa dążenia do depopulacji. Robi to bezczelnie i wprost niemal na każdym kroku, włączając w to Ministerstwo Finansów i Zdrowia.

  • Polska powinna....(2013-09-23 09:42) Odpowiedz 00

    Polska powinna zmienic system finansowania uslug medycznych i odejsc od kontraktow i systemu kapitacyjnego.

    Ubezpieczalnia powinna rozliczac sie z pacjentem na podobnych zasadach jak w Belgii, w ktorej sredni zwrot kosztow dla pacjenta wynosi 77%.
    Polske, przy obecnych publicznych nakladach na zdrowie /4% PKB/ stac na zwrot w wysokosci 40% przy okreslonym koszyku uslug.

    W Belgii wydatki na zdrowie sa refundowane powyzej okreslonego rocznego limitu. I tak dla niskouposazonych limit wynosi 450 euro, przy dochodach od 24,8 tys. euro do 33.4 tys. euro rocznie pelna refundacja przysluguje po przekroczeniu 1000 euro rocznie, zas przy dochodach wyzszych niz 41,7 tys. euro - powyzej 1800 euro. /wg Marta Domagala, 'Belgia kraj skomplikowany , dobrze poukladany', Gazeta Lekarska/.
    ---
    Bogatej Belgii nie stac na 100% refundacje, a biedna Polske stac?

    Uwazam, ze stosowane zasady w Belgii sa b. dobre i pozwalaja one na zajecie Belgii pierwszego miejsca na swiecie w dostepnosci pacjenta do lekarza oraz czynia system zdrowotny transparentnym.

  • rak(2013-09-23 09:34) Odpowiedz 00

    Totalny bałagan, gdzie jest NIK i CBA.To celowe działanie nieudaczników z NFZ.

  • szerszeń(2013-09-23 09:25) Odpowiedz 00

    Kolejny dowód na to, że STYROPIANOWI IMBECYLE i ich protegowani są totalnymi nieudacznikami. Nic nie potrafią, poza nic nierobieniem.
    Ot, PAŃSTWO SOLIDARUCHÓW.

  • Prosty Obywatel(2013-09-23 09:21) Odpowiedz 00

    A może czas wyciagnąć personalne wnioski i skończyć z typowym scenariuszem... "na przełomie roku zawał, bo Pany Zdrowia z NFZ, Ministerstwa Zdrowia i innych... nie dopełnili wymyślnych przez siebie samych procedur", a "w połowie roku wypłacanie nagród za dobrą pracę/bo się należy z mocy odpowiedniej ustawy"...

  • BEL(2013-09-23 08:51) Odpowiedz 00

    Oczywiście kontrola bez zapowiedzi a pewnością jest sprzeczna z zasadami wolności gospodarczej. Wolnośc gospodarcza w NFZ, to hulaj dusza, piekla nie ma. Wolność w placówkach służby zdrowia czym prędzej trzeba ukrócić, bo jak nie to pacjenci zaczną pozywać NFZ, a może nawet konkretne osoby (łapówki, fikcyjne świadczenia, do ktorych realnie nie ma dostępu, matactwa w kolejkach itd. itd.).

  • sc...(2013-09-23 14:04) Odpowiedz 00

    Tak to jest gdy cielebryci rządzą krajem!

  • Czytelnik(2013-09-23 08:42) Odpowiedz 00

    Tyle czasu bylo na zalatwienie tej sprawy i wczesniejsze kontraktowanie. Syf z malaria - Polsza... NIE dla PO!

  • siepacz(2013-09-23 08:39) Odpowiedz 00

    Cóż, aktualnie obowiązujące umowy posiadają zapis:
    "§ 6 pkt.2 Każda ze stron może rozwiązać umowę za 3 miesięcznym okresem wypowiedzenia". I NFZ korzysta z tego paragrafu, rozwiązując umowy bez podania przyczyny. To jest dopiero wolność gospodarcza, wolność Tomku w swoim domku...

  • jorry123(2013-09-23 08:29) Odpowiedz 00

    za coś takiego to ktoś, kto zarządza NFZ powinien się znaleźć w kryminale, ciekawe czy zarząd przyzna sibie specjalne nagrody z tego powodu, że znowu udało im się coś zepsuć...

  • rewizor(2013-09-23 08:09) Odpowiedz 00

    Jestem zdziwiony-podkreśla Jarosław Katulski, wiceprzewodniczacy sejmowej komisji zdrowia (PO).Facet sobie robi .. bo jak go może dziwić coś w czym od 6 lat trwa.To my społeczeństwo otwieramy oczy, kto nami rządzi

  • bell(2013-09-28 00:10) Odpowiedz 00

    Artykuł z września, więc normalne, że umowy skończą się na koniec roku. Te komentarze z "platformą" w kontekście, to chyba są zamówione przez "sprawiedliwość", coś się nie zgadza i jest podejrzane, bo pełno takich wypowiedzi na innych serwisach.

  • KibicżyczliwyaleróbtasecochcetaAndrzejandrzejewicz(2013-09-26 21:03) Odpowiedz 00

    W dotychczasowych komentarzach powiedziano chyba wszystko.
    Uważam, że należy znaleźć jakiegoś zupełnie niezależnego fachowca od zarządzania, najlepiej z zagranicy, dać mu trochę władzy i kontrakt za doprowadzenie polskiej służby zdrowia do stanu w miarę akceptowalnego przez społeczeństwo.
    Ludzie, co się w tym kraju dzieje. Jak ktoś coś zarządzi, albo nie daj Boże zreformuje, to się wszystkim rzygać chce. Nic lepiej tylko gorzej. Ale to tak będzie, jeżeli w administracji będą pracować przyjaciele i znajomi króliczka, w dodatku, o niskim IQ, wykształceniu, mający na celu nachapać się dokąd jest koniunktura i żrący marchewkę z uprawianego przez siebie, ale cudzego pola.
    Panie Premierze Tusk, czy Pan takich spraw nie rozumie? Zrobić sensowną reformę służby zdrowia i ma Pan mandat do rządzenia na następne lata. I zrezygnować z tych 67 lat do emerytury, bo przy tej służbie zdrowia, brzmi to jak dowcip.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama