Liczba studentów w poszczególnych województwach

Liczba studentów w poszczególnych województwach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Najzacieklejsza walka toczy się o personel medyczny. Zachęt jest wiele i – jeśli wierzyć deklaracjom samorządowców – będzie ich przybywać.

Kuszenie na miejscu

Jednym ze skuteczniejszych mechanizmów jest stworzenie własnego kierunku lekarskiego, dzięki czemu młodzi ludzie nie muszą przenosić się do dużych ośrodków akademickich. Metodę tę wypróbowały województwa opolskie i lubuskie, borykające się z największym deficytem lekarzy.

– Podejmowaliśmy działania wspólnie z uczelniami medycznymi w Katowicach i we Wrocławiu. Ich studenci mieli być kierowani na zajęcia w naszych placówkach – relacjonuje Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego. Potem pojawiła się idea utworzenia kierunku medycznego na uniwersytecie w Opolu. – Dotychczas Opole to dla studentów medycyny była prowincja. Łatwiej odbywać kształcenie specjalizacyjne w ośrodku klinicznym, mieszkając w mieście akademickim. Mamy nadzieję, że kierunek lekarski, który ruszył 1 października, będzie przyciągał przyszłych lekarzy i zachęci ich do pracy na Opolszczyźnie. Jest bardzo duże zainteresowanie, nie tylko szpitali z naszego miasta, lecz także powiatowych, tym, żeby u nich odbywała się dydaktyka – zapewnia wicemarszałek.

Samorząd przekazał uniwersytetowi szpital o wartości ok. 175 mln zł, 1 mln zł na start dla uczelni, a także środki w wysokości znacznie przekraczającej 1 mln zł na wkłady własne do projektów realizowanych ze środków unijnych.

Kierunek lekarski otworzył też Uniwersytet Zielonogórski. – Odbyło się to wielkim kosztem. Następnie powołaliśmy szpital uniwersytecki na bazie szpitala wojewódzkiego w Zielonej Górze – mówi Elżbieta Polak, marszałek województwa lubuskiego. Kolejny krok to zachęcenie absolwentów do podjęcia pracy. – Dlatego przeznaczyliśmy 900 tys. zł tylko na ten rok na wsparcie stypendialne dla tych medyków, którzy pozostaną w regionie. Milion złotych przeznaczymy na to w 2019 r., a kolejny w 2020 r. Wypłacamy po 2 tys. zł miesięcznie, nie tylko studentom medycyny Uniwersytetu Zielonogórskiego, ale wszystkim studiującym w Polsce, pod warunkiem że podpiszą umowę z naszymi jednostkami, z którymi współpracuje uczelnia, prowadząc kierunek lekarski – wyjaśnia Elżbieta Polak.

Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, wskazuje również na takie inicjatywy jak tzw. kupowanie kierunków (czyli de facto finansowanie ich przez samorząd). – To rozwiązanie dotyczy głównie studiów pielęgniarskich w szkołach zawodowych. Moim zdaniem to kierunek, który będzie miał coraz większe znaczenie w kontekście reformy szkolnictwa zawodowego – ocenia.

Jego zdaniem największym wyzwaniem w przypadku takich inicjatyw jak stypendia czy kierunki sponsorowane jest sposób związania studentów z regionem. Zwykle podpisuje się w tym celu specjalne umowy. Skuteczne jest też zapewnienie mieszkania. Wskazuje w tym kontekście na inicjatywę Rzeszowa, gdzie udostępniano lokale dla pracowników naukowych tamtejszego uniwersytetu, którzy wskazywali go jako swoją pierwszą uczelnię. – To się doskonale sprawdziło, zgromadzili dzięki temu dobrą kadrę. Ale są też inne przykłady – Słupsk w tym i poprzednim roku oferował mieszkania lekarzom, ale nie mógł znaleźć chętnych – dodaje.

Skuteczną metodą, szczególnie w przypadku prywatnych praktyk, jest też wyposażanie gabinetów. To rozwiązanie stosowane często przez samorządy poszukujące pielęgniarek szkolnych czy stomatologów w szkołach, ale także lekarzy POZ.

Nie tylko dla medyków

Samorządy walczą jednak nie tylko o lekarzy. W wielu regionach wsparcie kierowane jest także do przedstawicieli innych deficytowych zawodów oraz kreatywnych młodych ludzi.

Przykładem może być znowu województwo lubuskie, które zamierza przyznawać stypendia marszałka za podjęcie studiów w tym regionie. Dla żaków I roku studiów stacjonarnych będzie to stypendium motywujące, na okres dziewięciu miesięcy. Jego wysokość to maksymalnie 1 tys. zł miesięcznie. Natomiast studenci I roku studiów stacjonarnych II stopnia będą mogli ubiegać się o stypendia na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Wypłacane będą jednorazowo – w wysokości 5 tys. zł.

Na wsparcie młodych przedsiębiorców stawiają też województwa łódzkie i pomorskie. To drugie prowadzi także kampanię informacyjną promującą region jako świetne miejsce do życia i pracy. Przygotowało też strategię pozyskania i edukacji kadr dla sektora IT.

Wiele województw planuje podobne działania w najbliższej przyszłości.

– Jesteśmy w trakcie zmiany regulaminu przyznawania stypendiów naukowych i rozważamy możliwość wprowadzenia zapisów, które zachęcą uczniów i studentów do podjęcia pracy na terenie województwa oraz służyć będą promocji wybranych zawodów w szkołach branżowych I i II stopnia – zapowiada Marzena Wodzińska, członek zarządu województwa wielkopolskiego.

– Analizujemy możliwości przyznawania stypendiów osobom, które mieszkają na Pomorzu Zachodnim i na dalszym etapie kształcenia wybiorą tutejszą uczelnię – mówi z kolei Łukasz Jucha z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Obecnie w tym regionie funkcjonuje program mieszkaniowy miasta Szczecin, adresowany do absolwentów uczelni i szkół ponadgimnazjalnych zatrudnionych lub mających ofertę pracy w tym mieście, w branżach szczególnie istotnych dla jego rozwoju. Miasto pokrywa połowę wkładu własnego wymaganego do wynajęcia mieszkania z zasobów Szczecińskiego TBS. Drugą część wpłaca pracodawca lub absolwent.

Nowe inicjatywy planowane są również w Pomorskiem. – Agencja Rozwoju Pomorza zamierza pod koniec czerwca uruchomić udzielanie jednorazowych stypendiów relokacyjnych. Ma to ułatwić firmom znalezienie osób o odpowiednich kompetencjach, których brak jest na pomorskim rynku pracy, a dostępni są w innych regionach Polski, a nawet w innych państwach. Stypendia mają być wypłacane przedsiębiorcom, których działalność jest związana z innowacyjnymi technologiami – zapowiada Dorota Patzer z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

Problem dostrzega resort nauki, który zapowiada wspieranie takich inicjatyw jak samorządowe programy stypendialne. Jak mówił wiceminister Piotr Müller w wywiadzie dla DGP, są plany wprowadzenia regulacji, zgodnie z którymi samorządy będą mogły wymagać od osób, które skorzystały ze wsparcia, przepracowania na ich obszarze kilku lat. Jak jednak widać, wiele województw postanowiło działać, nie czekając na ruchy resortu.