Prof. Marcin Wiącek zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz do minister zdrowia z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie problemów, jakie wiążą się z używaniem fajerwerków. A tych, zdaniem RPO, jest wiele.
Bezpieczeństwo obywateli na pierwszym miejscu
Wystąpienie to efekt m.in. wniosków obywateli i organizacji pozarządowych, jakie wpływają do biura rzecznika i w których zwraca się uwagę na negatywne skutki, jakie wiążą się z używaniem wyrobów pirotechnicznych. Wśród tych, zauważa prof. Wiącek, należy wymienić przede wszystkim często występujące uszkodzenia ciała zarówno u tych, którzy bezpośrednio je odpalają, jak i u osób postronnych. „Z danych statystycznych wynika, że najczęstszymi uszkodzeniami do jakich dochodzi w tym zakresie to urazy kończyn górnych oraz poparzenia oczu” – pisze RPO. I dodaje, że poszkodowanymi w takich przypadkach nieraz są także dzieci i młodzież. Co więcej, efektem używania fajerwerków są również liczne pożary. Jak podaje rzecznik, „w noc sylwestrową 2024/2025 strażacy podjęli interwencje dotyczące pożarów aż 1200 razy, co stanowiło liczbę dużo wyższą w porównaniu z ostatnimi trzema latami”. Rok później tego typu interwencji było aż 1536. To wszystko skłania prof. Wiącka do wniosku, że opisywany problem ma istotny wpływ na realizację prawa do ochrony zdrowia, o którym mowa w art. 68 konstytucji, jak również na bezpieczeństwo obywateli.
Ponadto używanie środków pirotechnicznych wiąże się z hałasem oraz błyskami, które także szkodzą zdrowiu, a nawet mogą zagrażać życiu. Jak podkreśla RPO, problem ten dotyczy przede wszystkim dorosłych i dzieci w spektrum autyzmu, osób z epilepsją czy wszystkich innych osób wrażliwych na hałas, w tym małych dzieci.
Trzecim problemem, jaki wiąże się z odpalaniem fajerwerków, jest emitowanie wielu szkodliwych substancji do atmosfery. „Jak wynika z badań, w wyniku ich użycia każdego roku trafia tam ok. 12,5 tony magnezu, 0,8 tony tytanu, 1,2 tony rubidu, 10,5 tony baru, jednej tony strontu i ok. 0,5 tony miedzi” – wylicza Marcin Wiącek.
Jak zauważa RPO, wciąż powszechne używanie fajerwerków w sylwestra powoduje również, że są one odpalane w miejscach, gdzie jest to zakazane. Tak stało się w Tatrzańskim Parku Narodowym, nad Morskim Okiem, gdzie odpalono m.in. race. „Okoliczności te powodują, że używanie fajerwerków ma negatywny wpływ na bezpieczeństwo obywateli, którego zapewnianie jest, zgodnie z art. 5 Konstytucji RP, obowiązkiem państwa” – twierdzi RPO.
Trzeba lepiej uregulować kwestie związane z używaniem fajerwerków
W wystąpieniu możemy też przeczytać, że opisywana kwestia nie jest w pełni uregulowana przez polskie prawo. „Trudno uznać bowiem, że wystarczająca jest sama możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności za wykroczenie osoby, która w wyniku korzystania z fajerwerków zakłóciła spokój, porządek publiczny czy spoczynek nocny” – zauważa rzecznik. I to nie tylko dlatego, że chodzi tu o odpowiedzialność indywidualną o charakterze następczym wobec czynu. Problemem jest także to, że ściganie tego rodzaju wykroczeń jest utrudnione, a właściwe organy nierzadko nie podejmują interwencji. Często bowiem uznają, że korzystanie z fajerwerków nie jest wprost zakazane żadnym przepisem prawa, a ponadto dlatego, że w niektórych przypadkach nie bywa postrzegane przez sądy jako bezprawne. Dzieje się tak zwłaszcza wówczas, gdy ma to miejsce w noc sylwestrową.
Jednocześnie jednak RPO stanął na stanowisku, że wprowadzenie całkowitego zakazu używania tego typu środków pirotechnicznych prowadziłoby do nadmiernego ograniczenia wolności i praw jednostek. Dlatego też prof. Wiącek proponuje wyposażenie przez ustawodawcę jednostek samorządu terytorialnego (np. rad gmin) w niebudzącą wątpliwości kompetencję do zakazywania lub ograniczania prawa do używania fajerwerków na określonym obszarze. I zwraca się do podmiotów, do których skierował swoje wystąpienie, aby te rozważyły podjęcie zmierzającej do tego rządowej inicjatywy ustawodawczej.