statystyki

Mamy jedne z najwyższych w Europie cen za wodę i ścieki

autor: Jakub Pawłowski09.05.2018, 07:49; Aktualizacja: 09.05.2018, 08:52
Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli

Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroliźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- W Polsce są w praktyce dwa światy: bogatych spółek wodno-kanalizacyjnych w dużych miastach i biednych w gminach wiejskich - mówi w wywiadzie dla DGP Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

Już na dniach poznamy, jak kształtują się ceny wody w Polsce. Rządzący od początku podkreślają, że nie chcą dopuścić do nieuzasadnionych podwyżek. Ze wstępnych informacji wynika jednak, że prawdopodobnie nie unikniemy wzrostu cen, bo na ponad 2,5 tys. wniosków w prawie 1,9 tys. przypadków przedsiębiorstwa wskazały, że potrzebują sięgnąć głębiej do kieszeni mieszkańców. I to w roku wyborczym, co może tym bardziej zaskakiwać. Jak to rozumieć?

Powinniśmy jeszcze wstrzymać się z ocenami, ale prognozowany wzrost cen można by uznać za niepokojący trend. Zwłaszcza że w ciągu ostatnich 8 lat ceny za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków wzrosły w Polsce średnio o 60 proc. i są teraz jednymi z najwyższych w Europie. Mówimy oczywiście o cenach w stosunku do realnych możliwości nabywczych społeczeństwa. Co więcej, w bardzo wielu miejscach w Polsce osiągnęły już one poziom, który narusza zasadę wynikającą z traktatu akcesyjnego, czyli zasadę dostępności cenowej usługi. Przyjmuje się, że w przypadku wody i ścieków opłaty nie powinny przekraczać 3 proc. łącznych dochodów netto rodziny. W Polsce dochodzi już do sytuacji, w której cena przekracza dopuszczalny próg, co spowodowało, że niektóre gminy musiały wprowadzić system dopłat na ten cel dla mieszkańców.

Z drugiej strony widzimy też sytuacje skrajnie odmienne, gdy np. stołeczny MPWiK decyduje się obniżyć swoje zyski o 247 mln zł i nie widzi przeciwwskazań, by za dużo mniejsze pieniądze niż te inkasowane w poprzednich latach dalej działać pełną parą. Jak pogodzić te skrajności?

Każdy przypadek jest indywidualny i trudno tu o jednoznaczne wnioski. Pamiętajmy, że inne koszty ma spółka na terenach wiejskich, a inne duże miasto. Ta pierwsza musi np. ciągnąć wodociąg przez 1,5 km, by podłączyć jedno gospodarstwo. Duża aglomeracja korzysta zaś z już gęstej infrastruktury. Potrzebuje więc dużo mniejszych nakładów i może przyłączyć od razu np. cały blok mieszkalny. Trzeba też przyznać, że zdecydowana większość samorządów dokonywała w ostatnich latach bardzo dużych inwestycji w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną. Było to związane z wykorzystaniem funduszy europejskich, na które potrzebny był też wkład własny. To niewątpliwie odbiło się na cenach za wodę i ścieki. Ale niestety nie był to jedyny element, który doprowadził do tak znaczącego wzrostu cen w ostatnich latach.

No właśnie. Wody Polskie zwracają uwagę, że nagłe obniżki, np. w Warszawie, zaskakująco zbiegają się z przekazaniem władzy nad ustalaniem stawek w ręce rządu. Innymi słowy, od kiedy władza patrzy samorządom na ręce, te są ostrożniejsze przy szacowaniu swoich kosztów i zysków. Nie mogą sobie więc pozwolić na rzekome nieprawidłowości przy wyliczaniu taryf. Ile może być w tym prawdy?

Nie umiem rozstrzygnąć, czy w Warszawie dochodziło do nieprawidłowości, bo wśród skontrolowanych przez nas miast nie było stolicy. Możemy jednak powiedzieć o pewnych mechanizmach, które zaobserwowaliśmy w innych dużych miastach. A prowadzą one do prostych wniosków. W większości przypadków spółki tworzyły sztuczne koszty. Ukrywano w nich dofinansowania dla różnych wydarzeń kulturalnych i sportowych. Bywały to też spektakle teatralne, koncerty, turnieje recytatorskie, imprezy plenerowe, a nawet małe festyny osiedlowe.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • niewyrozumiały(2018-05-09 08:44) Zgłoś naruszenie 100

    My mamy tylko siłę roboczą najtańszą w Europie.

    Odpowiedz
  • Marcin(2018-05-09 09:10) Zgłoś naruszenie 40

    Krzysztof Kwiatkowski: "w innych dużych miastach (...) w większości przypadków spółki tworzyły sztuczne koszty. Ukrywano w nich dofinansowania dla różnych wydarzeń kulturalnych i sportowych. Bywały to też spektakle teatralne, koncerty, turnieje recytatorskie, imprezy plenerowe, a nawet małe festyny osiedlowe". OK, wykryto "nieprawidłowości". Klienci/mieszkańcy wyczesani z kasy. Czy komuś postawiono zarzuty, czy tylko paluszkiem "nu nu"? Czy któryś prezes albo księgowy odda pieniądze bądź pójdzie siedzieć?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • John(2018-05-10 06:38) Zgłoś naruszenie 10

    Pewnie dlatego koszty tej wody i ścieków są takie wysokie, bo mamy niezwykle drogą siłę roboczą? :)))) p.s. To Kwiatkowski dalej jest prezesem NIK-u???

    Odpowiedz
  • wjw(2018-05-09 14:53) Zgłoś naruszenie 00

    Bo mamy najlepszą...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane