Podmioty publiczne, w tym urzędy, już od 25 maja br. nie będą mogły przetwarzać danych osobowych z wykorzystaniem monitoringu wizyjnego w oparciu o przesłankę prawnie uzasadnionego interesu administratora. Na takim stanowisku stoi generalny inspektor ochrony danych osobowych, choć nie wszyscy eksperci się z tym zgadzają.

DGP przeprowadził sondę wśród samorządów i podległych im szkół, pytając, jak zamierzają się dostosować do nowych przepisów, w tym do obowiązku wyłączenia kamer. Z zebranych danych wynika, że przy wdrażaniu unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (tzw. RODO) panuje ogromny chaos. Co urząd, to inne stanowisko wobec nowych regulacji.

Ustawodawca powinien określić organom publicznym podstawę prawną do przetwarzania danych osobowych, którego dokonują w ramach swoich zadań. Obecnie instytucje, które stosują monitoring wizyjny, powołują się na tzw. prawnie usprawiedliwiony cel administratora wynikający z art. 23 ust. 5 ustawy z 9 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 922 ze zm.). GIODO stoi na stanowisku, że od 25 maja nie będą mogli powoływać się na ten przepis. W efekcie kamery powinny być wyłączone.

Odmienne stanowiska

Część samorządów wciąż się waha, jakie zająć stanowisko odnośnie do monitoringu. – Nie zapadły ostateczne decyzje. Trwa analiza prawna w celu znalezienie przesłanek legalizujących przetwarzanie danych osobowych w formie monitoringu, innych niż prawnie uzasadniony interes administratora – mówi Mirosław Gatka, sekretarz gminy Żnin. – Obowiązkiem ustawodawcy jest taka zmiana przepisów prawa, aby możliwe było jego skuteczne stosowanie. Wejście w życie RODO nie może powodować masowego obniżenia poziomu bezpieczeństwa poprzez wyłączenie monitoringu – dodaje.

Pomysł na stosowanie go po 25 maja ma miasto Bytom. – System działa na podstawie art. 11 ust. 2 ustawy o strażach gminnych. W związku z realizowanymi zadaniami straży przysługuje prawo do obserwowania i rejestrowania przy użyciu środków technicznych obrazu zdarzeń w miejscach publicznych. Kierując się taką podstawą prawną, nie będziemy wyłączać kamer – wskazuje Tomasz Sanecki z urzędu miejskiego w Bytomiu.

– Monitoring w przestrzeni publicznej miasta posiada więc podstawę prawną i do czasu wprowadzenia w kraju ustawy o monitoringu wizyjnym zadanie to będzie realizowane niezmiennie – zapewnia.

Z kolei urzędy w Suchej Beskidzkiej, Lublinie i Częstochowie po 25 maja zamierzają wyłączyć monitoring. Nie chcą się narazić na zarzut, że działają bez podstawy prawnej. – Kamery wyłączymy, ale nie będziemy ich demontować – potwierdza Marek Panek, sekretarz powiatu wejherowskiego.

Bezpieczeństwo najważniejsze

Nie brakuje jednak samorządów, które zamierzają stosować monitoring, nawet bez odpowiedniej podstawy prawnej.

Prezydent Bydgoszczy nie planuje likwidacji monitoringu, a podlegli mu urzędnicy mają nadzieję, że nie zostaną do tego zmuszeni przepisami. – Faktycznie sytuacja jest niejasna już w tej chwili, a po wejściu w życie RODO będzie prawdopodobnie jeszcze gorzej – potwierdza Marek Staniewski, administrator bezpieczeństwa informacji w Urzędzie Miasta w Bydgoszczy.

– Nie sądzę jednak, żeby doszło do masowej likwidacji systemów monitoringu w instytucjach publicznych. Być może przesłanką, która pozwoli na legalne monitorowanie budynków instytucji publicznych, będzie art.6 ust.1 lit. e RODO – dodaje. Ten przepis mówi o przetwarzaniu niezbędnym do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi. – Należy jednak pamiętać, że korzystając z takiej przesłanki, musimy liczyć się z możliwością wniesienia sprzeciwu przez osoby, których dane są przetwarzane. To wynika z art. 21 RODO – wskazuje Marek Staniewski.

Szkolna niepewność

Stosowanie monitoringu to dla samorządów niejedyny problem. Muszą też wygospodarować dodatkowe środki na wdrożenie RODO w podległych im placówkach oświatowych. Samorządy wskazują, że GIODO nie zgłaszał zastrzeżeń wobec monitoringu w szkołach, w efekcie wszytko ma tam pozostać według dotychczasowych reguł. Choć niewiadomych nie brakuje. Na razie Ministerstwo Edukacji Narodowej wraz z Ministerstwem Cyfryzacji i GIODO pracują nad regulacjami dotyczącymi monitoringu wizyjnego w obszarze oświaty, które mają uwzględniać przepisy RODO.

– Z uwagi na obniżenie poziomu bezpieczeństwa na terenie szkół wyłączenie monitoringu nie byłoby posunięciem racjonalnym – uważa Witold Korzec ze starostwa powiatowego w Suchej Beskidzkiej. Według niego to dyrektor szkoły jest niezależnym administratorem danych osobowych w jednostce, którą kieruje, i suwerennie będzie decydował o stosowaniu monitoringu.

Gminy głównie skupiają się na szkoleniu pracujących w placówkach oświatowych osób, a także rezerwują środki na dodatkowe etaty.

– Inspektor ochrony danych osobowych będzie musiał być przypisany do jednej lub kilku szkół. Może to być osoba spośród pracowników, np. nauczycieli. Trzeba jednak szkolić wszystkich, bo przecież oni mają realizować zadania związane z ochroną danych osobowych. Są to bardzo wrażliwe dane, jak np. orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej, a także dane, które są w dzienniku elektronicznym – wskazuje Jacek Rudnik, zastępca dyrektora szkoły podstawowej nr 11 w Puławach.

Wiele szkół jednak jeszcze na poważnie nie zajęło się tematyką związaną z RODO. – Każda podległa placówka oświatowa domaga się szkolenia dla swoich pracowników. Zaplanowaliśmy je pod koniec kwietnia – mówi Mirosława Dereniowska, administrator bezpieczeństwa informacji w Starostwie Powiatowym w Wieluniu. – Po szkoleniu w jednostkach oświatowych rozpocznie się proces przygotowywania do RODO – zapewnia.