Fachowe książki czy gazety, oprogramowanie komputerowe do analizy spółek, dostęp do specjalistycznego serwisu, profesjonalne szkolenia – lista wydatków, które w ciągu roku ponosi wielu inwestorów, aby osiągnąć lepsze wyniki w handlu papierami wartościowymi, jest długa. Czy można je ująć w PIT-38 przy rozliczeniu podatku za 2012 r. składanym do końca kwietnia? Izby skarbowe mówią najczęściej, że nie.

Warunek konieczny

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi przesłanej DGP wyjaśnia, że odliczenie jest możliwe – o ile zachodzi bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy poniesionymi kosztami a uzyskanym przychodem ze sprzedaży akcji. W pierwszej kolejności uwzględnić więc można wydatki na ich wcześniejsze nabycie (art. 23 ust. 1 pkt 38 ustawy o PIT; t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 z późn. zm.). Chodzi tu – zdaniem resortu – o takie wydatki, bez których zakup po prostu nie byłby możliwy („bezpośrednio warunkujące transakcję”), czyli cena papierów wartościowych, prowizje maklerskie, opłaty notarialne.

Oprócz tego w grę wchodzą reguły ogólne: koszty podatkowe to takie, które są ponoszone w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów. I tym wypadku ministerstwo ocenia, że odliczone mogą być tylko takie, które są w bezpośrednim związku przyczynowo-skutkowym z uzyskanymi wpływami z giełdy (ich poniesienie jest warunkiem koniecznym uzyskania przychodu). Przy czym MF podkreśla, że obowiązek wykazania takiego związku spoczywa na podatniku.

Interpretacje izb

Jak trudne jest to w praktyce, przekonał się podatnik, który utrzymuje się wyłącznie z handlu na rynkach kapitałowych i walutowych. We wniosku o interpretację podatkową złożoną w zeszłym roku do katowickiej izby skarbowej zapewnił, że nie ma żadnej umowy o pracę, zlecenia czy o dzieło. Nie prowadzi również działalności gospodarczej. Dodał, że pracuje w swoim domu przez pięć dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie w wydzielonym gabinecie. Mieszka razem z żoną i małym dzieckiem. Aby skutecznie inwestować na giełdach całego świata, ogląda programy ekonomiczno-gospodarcze. Musi również prenumerować literaturę giełdową i ekonomiczną.

Uważa, że nie jest w stanie prowadzić takiej działalności i zarabiać bez dostępu do prądu, dachu nad głową, komputerów (laptopa w razie braku dopływu prądu). Oprócz tego nie może skutecznie inwestować bez programów do analizy technicznej, fundamentalnej, portfelowej, możliwości drukowania analiz (musi kupować papier, tusze), internetu (razem z łączem zapasowym na wypadek braku prądu), telefonu (do kontaktu z maklerami) czy telewizora z dostępem do programów ekonomicznych (co oznacza konieczność zapłaty abonamentu za TV). Według niego wydatki na dom mogą być kosztem w PIT-38 (na tym formularzu rozliczają się inwestorzy giełdowi) proporcjonalnie do godzin pracy i liczby domowników. Uzasadniał, że gdyby nie posiadał komputera, odpowiednich programów oraz domu niemożliwe byłoby osiąganie przez niego jakichkolwiek zysków z działalności giełdowej, a tym samym nie płaciłby żadnego podatku.

Izba w interpretacji z 5 czerwca 2012 r. (nr IBPBII/2/415-383/12/ŁCz) uznała stanowisko inwestora za nieprawidłowe. Wyjaśniła, że podatnik próbował odliczyć wszelkie koszty, jakie udało mu się w jakikolwiek sposób powiązać z handlem papierami wartościowymi, a to jest niedopuszczalne.

Podobnie wypowiedziała się Izba Skarbowa w Katowicach w piśmie z 18 sierpnia 2011 r. (sygn. IBPBII/2/415-657/11/MM) w odniesieniu do kosztów prenumeraty fachowych czasopism i szkoleń, w których uczestniczył podatnik. Wyjaśniła, że opłaty za specjalistyczne publikacje (np. gazety czy książki) nie są związane z nabyciem papierów wartościowych, lecz pozwalają podatnikowi pogłębiać wiedzę, którą może wykorzystać nie tylko przy swoich inwestycjach giełdowych. W takim samym tonie izba wypowiedziała się na temat odliczania wydatków na szkolenia m.in. dotyczące ochrony kapitału oraz porad inwestycyjnych. „Pojęcia kosztów nie można wykorzystywać dla uzasadnienia rozwoju osobistego podatnika i zdobywania ogólnej wiedzy w danej dziedzinie” – czytamy w uzasadnieniu interpretacji.

W przeszłości niektórym inwestorom udawało się uzyskać korzystne interpretacje. Przykładowo Urząd Skarbowy w Siedlcach w piśmie z 13 czerwca 2005 r. (sygn. 1426/PD/415-26A/05/AA) uznał, że zakup prasy i literatury fachowej (w tym książek) może być kosztem podatkowym. Od lipca 2007 r. interpretacje wydają jednak nie urzędy skarbowe, ale dyrektorzy izb skarbowych z upoważnienia ministra finansów.

Rozliczenia w PIT a dochody z giełdy

Rozliczenia w PIT a dochody z giełdy

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Eksperci zdziwieni

Ci inwestorzy, którzy obecnie nie zgadzają się ze stanowiskiem izb, mogą złożyć skargi do sądów. Te jednak również nie podzielają w pełni argumentów podatników. Przykładowo WSA w Łodzi wyroku z 30 listopada 2010 r. (sygn. akt I Sa/Łd 671/10, prawomocny) stwierdził, że o ile wiedza zdobyta na studiach podyplomowych poświęconych inwestowaniu wpływa na trafność i przewidywalność decyzji podejmowanych na giełdzie, to nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie może zostać spożytkowana przez podatnika do innych celów.

Filip Siwek, doradca podatkowy z Kancelarii SWS Strykowski Wachowiak przypomina, że zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 38 ustawy o PIT wydatki na objęcie lub nabycie akcji oraz innych papierów wartościowych są kosztem uzyskania przychodu z odpłatnego ich zbycia. Problem w tym, że sformułowanie „wydatki na objęcie lub nabycie” pozwala organom podatkowym – poprzez odwołanie się do językowej wykładni – na kwestionowanie kosztów zakupu fachowej literatury, kursów dotyczących inwestowania czy innych – pośrednio związanych z nabyciem papierów wartościowych. A właśnie na ten przepis powołują się w interpretacjach izby skarbowe. Zapominają o ogólnych zasadach zaliczania wydatków do kosztów podatkowych, bez których nie można byłoby uwzględnić w rozliczeniach np. obciążeń bezpośrednio związanych (koniecznych, warunkujących transakcję) ze sprzedażą papierów wartościowych (np. prowizje maklerskie, które towarzyszą nie tylko nabyciu, lecz także i zbyciu akcji).

Z obecnym, coraz bardziej rygorystycznym stanowiskiem fiskusa nie zgadza się Amelia Górniak, starszy konsultant w Crido Taxand. – Niewątpliwie wydatki na szkolenia, prasę i literaturę fachową czy abonament dotyczący specjalistycznych serwisów internetowych pozostają w ścisłym związku z przychodem inwestora z tytułu zbycia papierów wartościowych – uważa.

Dodaje, że ustawa o PIT nie wyłącza możliwości uznania takich wydatków za koszty podatkowe na zasadach ogólnych.

Zmiana przepisów

Czy w takiej sytuacji, gdy katalog kosztów możliwych do odliczenia w PIT-38 jest, w ocenie fiskusa, bardzo ograniczony, nie byłoby lepiej, gdyby inwestorzy nie musieli składać rocznych deklaracji podatkowych dotyczących inwestycji na giełdzie. Zamiast nich podatek mogłyby rozliczać biura maklerskie jako płatnicy, tak jak np. robią to obecnie towarzystwa funduszy inwestycyjnych w odniesieniu do zysków ze sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy. Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie mogłoby być korzystne tylko dla części inwestorów, ale nie dla wszystkich. Wynika to z tego, że biura maklerskie mogą nie mieć wszystkich danych o kosztach transakcyjnych, a tych fiskus przecież jeszcze nie kwestionuje. Amelia Górniak wskazuje, że są to m.in. wydatki na obsługę kredytu przeznaczonego w całości na nabycie akcji czy związane z utrzymaniem rachunku bankowego. Pozytywne dla inwestorów interpretacje w tym zakresie wydały m.in. Izba Skarbowa w Warszawie (pisma z 11 czerwca 2010 r., nr IPPB2/415-302/10-2/MK1 i z 30 czerwca 2012 r., nr IPPB2/415-46/12-2/MG) czy Izba Skarbowa w Poznaniu w interpretacji z 14 sierpnia 2012 r. (nr ILPB1/415-525/12-2/AP).

– Dla podatników, którzy rozliczają tego rodzaju koszty, likwidacja samoobliczenia podatku w PIT-38 byłaby niekorzystna – przyznaje Filip Siwek.

Ci inwestorzy, którzy rozliczyli już podatek za 2012 r. i uwzględnili w deklaracji PIT-38 wydatki, które zgodnie ze stanowiskiem izb skarbowych nie mogą być kosztem, mogą złożyć korektę zeznania. Chyba że gotowi są prowadzić spór z fiskusem.