statystyki

Maciążek: Za polski gaz Ukraina zapłaci pieniędzmi, a nie Banderą [OPINIA]

autor: Piotr Maciążek07.03.2018, 07:42; Aktualizacja: 07.03.2018, 09:11
Gazprom

Gazpromźródło: ShutterStock


Rosyjski Gazprom przegrał z ukraińskim Naftohazem jeden z najdłuższych i najdroższych arbitraży w historii europejskiego przemysłu gazowego. Wywołało to ogromną frustrację pierwszego z wymienionych koncernów.

W reakcji na nieoczekiwaną przegraną Gazprom poinformował, że nie zamierza podporządkowywać się wyrokowi, a także zapowiedział rozpoczęcie procedury wypowiedzenia umów z Naftohazem obowiązujących do 2019 r. Sprawa stawia pod znakiem zapytania wiarygodność rosyjskiej spółki jako głównego dostawcy gazu dla Europy, a większość komentatorów z zaniepokojeniem obserwuje rozwój wydarzeń, przypominając sobie rosyjsko-ukraińskie wojny gazowe z końcówki ubiegłej dekady.

Reakcja Gazpromu na przegrany arbitraż z Naftohazem jest ważna przynajmniej z kilku powodów. Może ona stanowić argument w walce, jaką Polska toczy na forum europejskim ze szkodliwą inwestycją o nazwie Nord Stream 2. Ten rosyjsko-niemiecki projekt gazociągu bałtyckiego o ogromnej przepustowości będzie skutkował ominięciem środkowoeuropejskich krajów tranzytowych i wygaszeniem tranzytu rosyjskiego gazu do Europy przez terytorium ukraińskie.

Nierespektowanie wyroku arbitrażu pokazuje, że gaz stanowi dla Rosji broń wykorzystywaną do nacisku politycznego na inne kraje. Niewykluczone, że w określonej sytuacji może być ona użyta z pełną mocą przeciwko Europie Środkowej. Bo to właśnie ten region ma otrzymywać gaz z Nord Stream 2, w przeciwieństwie do Nord Stream 1, zaopatrującego głównie Niemcy. Z tego powodu nie można wykluczyć, że Gazprom zdecyduje się kiedyś wstrzymać przesył pierwszą ze wspomnianych rur, by uzyskać zyski polityczne.

Ponadto nierespektowanie decyzji arbitrażu przez rosyjski koncern jest bardzo niepokojące w kontekście Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, które w marcu spodziewa się rozstrzygnięcia swojej spornej sprawy z Gazpromem. Trzy lata temu polski koncern wezwał Gazprom do obniżki cen gazu, a gdy ten się nie zgodził, PGNiG skierowało spór do arbitrażu w Sztokholmie. Jeśli wyrok będzie korzystny dla polskiej strony, nie wiadomo, czy nie zostanie ona potraktowana jak Naftohaz, który ma problem z odzyskaniem od rosyjskiej spółki zasądzonych środków finansowych.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie