Dopiero 18 marca związki zawodowe i organizacje pracodawców przygotują wspólne stanowisko dotyczące nowych zasad przechodzenia na obniżoną emeryturę. Jeśli to się uda, to rząd uwzględni takie propozycje. To efekt ostatniego spotkania zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego (RDS).

Rachunki ZUS

Pracodawcy nie szczędzą słów krytyki pod adresem projektu prezydenckiego. W ich ocenie wstrzymanie obowiązującego stopniowego procesu podnoszenia wieku emerytalnego spowoduje, że w ciągu 5 lat liczba emerytów zwiększy się o milion. To spowoduje, że Polska nie będzie mieć szans na rozwój. Związki zawodowe domagają się zaś, żeby podstawą do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej był staż pracy. Natomiast resort pracy popiera projekt prezydencki, przy czym ostateczne stanowisko powstanie po zakończeniu prac w RDS, czyli dopiero w kwietniu.

Z raportu ZUS wynika, że obniżenie wieku emerytalnego w pierwszym okresie spowoduje wzrost wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Gdyby nowe rozwiązania weszły w życie w tym roku, to do kasy organu dodatkowo trafiłoby 3,4 mld zł, zaś w 2017 r. dodatkowo 0,8 mld zł. Przy czym prognozowane zwiększenie wpływów będzie spowodowane przenoszeniem środków z OFE do FUS w ramach suwaka bezpieczeństwa (pod warunkiem zachowania tego mechanizmu, zgodnie z którym transfer pieniędzy z OFE do ZUS rozpoczyna się na 10 lat przed przejściem na emeryturę).

Znowelizowanie przepisów na podstawie ustawy prezydenckiej spowoduje jednak od razu obniżenie wysokości emerytur – przeciętne nowo przyznane świadczenie w 2017 r. byłoby niższe w porównaniu do świadczeń wypłacanych na podstawie obecnie obowiązującego prawa o 183 zł. Natomiast osoba przechodząca na emeryturę w 2030 r. będzie musiała się liczyć – zdaniem organu – z tym, że otrzyma świadczenie niższe o 1025 zł. Z kolei w 2040 r. wysokość przeciętnej nowej emerytury ma spaść aż o 1735 zł. Przy czym w najgorszej sytuacji znajdą się kobiety, których wiek emerytalny zgodnie z projektem prezydenckim ma być docelowo obniżony o 7 lat. Panie kończące aktywność zawodową w 2040 r. otrzymają świadczenia niższe o 2133 zł (przy założeniu ZUS, że średnia emerytura dla tych kobiet w tym roku wyniesie 2759 zł). Natomiast panowie przechodzący na emerytury w wieku 65 lat będą mieli mniejsze wypłaty o 992 zł.

Drażliwe warianty

Ale to nie koniec niespodzianek. ZUS policzył także skutki finansowe rozwiązań zaproponowanych przez związki zawodowe. W przypadku przegłosowania propozycji Solidarności, która chce, by na emeryturę mogły przechodzić kobiety legitymujące się 35-letnim okresem składkowym i mężczyźni po 40 latach pracy, koszt emerytur w latach 2017–2021 wzrośnie o 38,8 mld zł (dla porównania w analogicznym okresie przy projekcie prezydenckim wydatki na ten cel będą wyższe o 40 mld zł). Zaś wejście w życie rozwiązania OPZZ – opowiada się za świadczeniami wyłącznie dla pracowników posiadających 40 lat pracy, do których wliczałoby się urlop wychowawczy oraz czasową niezdolność do pracy spowodowaną wypadkiem lub chorobą zawodową – spowoduje zwiększenie wydatków na emerytury o 22,3 mld zł. Gdyby z rozwiązania OPZZ mogli skorzystać wszyscy ubezpieczeni (nie tylko pracownicy, lecz także prowadzący firmy i samozatrudnieni), wówczas wydatki wzrosną we wskazanym okresie – tj. w latach 2017–2021 – do 31,4 mld zł.

– ZUS założył także, że tylko 50 proc. uprawnionych skorzysta z takiej możliwości. Aby to faktycznie miało miejsce, należy stworzyć zachęty dla pracodawców, żeby byli zwolnieni z obowiązku opłacania składek rentowych za starszych pracowników lub chorobowego przez 14 dni. Wówczas taki pracownik będzie tańszy – przekonywał Bogdan Grzybowski z OPZZ.

Przedsiębiorcy nie mają złudzeń, że obniżenie wieku emerytalnego najbardziej dotkliwie odczują najstarsi zatrudnieni. – Jeśli tylko pracownik wyjdzie z okresu ochronnego, to natychmiast zostanie zwolniony – przekonywał Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy Konfederacji Lewiatan.