W ubiegłym roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał emerytury ponad 83 tys. kobiet. Aż 24,9 proc. z nich otrzymało nie więcej niż tysiąc złotych miesięcznie. Wśród mężczyzn tak niskie świadczenie dostaje zaledwie 2,6 proc. Zmiana sytuacji jest jednak wyraźna, bo w 2013 r. aż 36,9 proc. pań, które przeszły na emeryturę, musiało się zadowolić kwotą do 1 tys. zł miesięcznie.

– Spadek odsetka kobiet, którym przyznano niskie emerytury, nie jest przypadkowy – ocenia Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Jego zdaniem to efekt tego, że pracują dłużej. Wydłużył się staż kobiet uwzględniany przy wyliczaniu świadczeń, co przyczyniło się do wzrostu liczby emerytur wynoszących ponad tysiąc złotych i spadku odsetka świadczeń poniżej tej kwoty.

Świadczenia na nierównych zasadach

Świadczenia na nierównych zasadach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Według ZUS w ubiegłym roku przeciętny staż kobiet wyniósł w przypadku emerytur przyznanych według starych zasad 37,5 roku, podczas gdy na przykład w roku poprzednim był o ponad rok krótszy. Co ciekawe, statystyczny mężczyzna przechodzący w tym czasie na emeryturę miał staż aż o prawie pięć lat krótszy – 32,8 roku. Statystyki zaniżają między innymi górnicy – w ubiegłym roku ich staż ubezpieczeniowy wyniósł tylko 30,6 roku. A z drugiej strony staż kobiet jest od czterech lat wyższy niż mężczyzn, ponieważ zlikwidowane zostały wcześniejsze emerytury, na które nagminnie przechodziły do 2009 r. po ukończeniu 55 lat.

Jest też inny powód spadku odsetka kobiet, którym przyznano niewielkie emerytury. – W latach 2009–2013 większość przechodzących na emeryturę w wieku przeważnie 60 lat stanowiły osoby, które pracowały na własny rachunek. Wiele płaciło składki od deklarowanej niskiej podstawy ich wymiaru, czyli od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Dlatego ich emerytury nie są wysokie – wyjaśnia dr Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH. W tym czasie nie przechodziły na ogół na emeryturę kobiety w odpowiednim wieku zatrudnione na umowę o pracę, ponieważ w większości już na nich były, gdyż do 2009 r. mogły uzyskiwać te świadczenia, osiągając 55 lat, jeśli wykazały się 30-letnim stażem pracy. Ostatni rocznik, który mógł z tego prawa skorzystać, to kobiety urodzone w 1953 r. Te urodzone w roku następnym mogły przejść na emeryturę dopiero w roku ubiegłym po osiągnięciu 60 lat. Miały one dłuższy staż, dlatego uzyskiwały świadczenia powyżej 1000 zł.

Z danych ZUS wynika również, że wśród nowo przyznanych emerytur w ubiegłym roku ponad 15 proc. było takich, które były niższe od minimalnego świadczenia gwarantowanego przez państwo w wysokości 844,45 zł. Było ich jednak o blisko 8 pkt proc. mniej niż w roku poprzednim. Takie świadczenia otrzymywały kobiety, które zarabiały mało i nie potrafiły wykazać wymaganego do uzyskania minimalnej emerytury okresu ubezpieczeniowego. W ubiegłym roku wynosił on dla kobiet 21 lat okresów składkowych i nieskładkowych.

Ale choć zmniejszył się odsetek kobiet, którym przyznano w ubiegłym roku bardzo niskie emerytury, to nadal jest ich dużo. Głównie dlatego, że ich wynagrodzenia są znacznie mniejsze niż mężczyzn – według dostępnych danych GUS w 2012 r. były przeciętnie niższe o 17 proc. Niestety wskaźnik ten pogorszył się, bo jeszcze w 2010 r. różnica w wynagrodzeniach wyniosła 15 proc. Trzeba jednak pamiętać o tym, że dysproporcje w zarobkach są mocno zróżnicowane w poszczególnych grupach zawodowych. Na przykład kobiety zatrudnione na stanowiskach robotniczych w przemyśle i rzemiośle otrzymują pensje aż o jedną trzecią mniejsze niż mężczyźni. Natomiast wśród pracowników biurowych ich zarobki są niższe o niespełna 2 proc.

Ponadto wśród bezrobotnych więcej jest kobiet niż mężczyzn. Trudniej jest im także znaleźć pracę. Potwierdzają to oficjalne statystyki – wśród 755 tys. bezrobotnych zarejestrowanych w I kw. tego roku szukających pracy ponad rok aż 55 proc. to kobiety. To także wpływa na wysokość ich emerytur: okresu bezrobocia nie wlicza się do stażu emerytalnego, jeśli dana osoba nie pobierała zasiłku dla bezrobotnego z Funduszu Pracy po 14 listopada 1991 r. A zasiłek taki otrzymuje niewielka grupa ok. 14 proc. bezrobotnych.

Do tego kobiety mają dość długie okresy nieskładkowe (m.in. urlopy wychowawcze, bezpłatne urlopy w związku z wychowaniem potomstwa), co także obniża wysokość ich świadczeń.