statystyki

Nauczyciele wrócą do szkoły: 20 godzin rocznie na doskonalenie umiejętności zawodowych

autor: Anna Wittenberg30.03.2016, 07:44; Aktualizacja: 30.03.2016, 08:07
nauczyciel, szkoła dzieci

W ciągu najbliższych 20 lat ubędzie ok. 2 mln uczniów – wynika z prognoz demograficznych, które przygotowuje Główny Urząd Statystyczny.źródło: ShutterStock

Każdy pedagog będzie musiał poświęcić 20 godzin rocznie na doskonalenie swoich umiejętności zawodowych. Ministerstwo Edukacji szuka skutecznych recept na zmiany w szkolnictwie.

reklama


reklama


– Więcej miejsc pracy nie będzie – uważa minister edukacji narodowej. Zamiast szkolenia nowych nauczycieli Anna Zalewska chce więc postawić na doszkalanie tych, którzy już pracują. W ministerstwie trwają prace nad systemem podnoszenia kwalifikacji.

W ciągu najbliższych 20 lat ubędzie ok. 2 mln uczniów – wynika z prognoz demograficznych, które przygotowuje Główny Urząd Statystyczny. W roku szkolnym 2034/35, jeśli nie będzie kolejnej radykalnej zmiany w systemie edukacji, do szkoły pójdzie 298 tys. siedmioletnich pierwszoklasistów. To o ponad 100 tys. mniej niż siedmiolatków jest dzisiaj. Choć przepisy dopuszczają maksymalnie 25-osobowe klasy w szkole podstawowej, już teraz uczniów jest w nich zazwyczaj znacznie mniej. Na wsi średnia klasa liczy ok. 15 uczniów. W mieście – 21. Na jednego nauczyciela szkoły podstawowej przypada około 12 uczniów. Jeszcze mniej, 10, w gimnazjum. Na razie MEN nauczycielskich miejsc pracy raczej broni – to wynik reformy nauczania wczesnoszkolnego i rozwoju sieci przedszkoli. Minister edukacji nie pozostawia jednak złudzeń, że taki trend będzie utrzymywał się w najbliższych latach. Część nauczycieli będzie musiała odejść.

W ciągu 20 lat ubędzie 2 mln uczniów

W ciągu 20 lat ubędzie 2 mln uczniów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Kształcimy zbyt wielu nauczycieli – ocenia minister Anna Zalewska. Z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że w całym kraju działa łącznie ponad 4,5 tys. kierunków pedagogicznych. Ilu absolwentów rocznie je opuszcza? Resort nie jest w stanie podać takiej liczby. A to nie wszystko – nauczycielem można zostać także po studiach przedmiotowych, kończąc kurs pedagogiczny.

Resort zamierza skupić się na doszkalaniu i przekwalifikowaniu nauczycieli, którzy już są na rynku – to blisko pół miliona osób. – Chcemy, żeby nauczyciel miał obowiązek poświęcić 20 godzin rocznie na doskonalenie zawodowe – zapowiada minister edukacji. Obecnie podobny obowiązek także istnieje, ale zapisy dotyczące doskonalenia są nieprecyzyjne. Karta nauczyciela przewiduje co prawda w czasie pracy nauczyciela zajęcia związane z doskonaleniem zawodowym, ale nie nakłada na niego wprost obowiązku – jak one powinny wyglądać i w jakim wymiarze być prowadzone.

– Kursy doszkalające często są dziś słabej jakości. Jedną z przyczyn jest to, że szkolenia dla nauczycieli są realizowane z unijnych grantów tylko po to, by rozliczyć dotację. Nieistotna jest wtedy jakość, tylko to, że ludzie przyszli. Jest bardzo dużo instytucji, które w ten sposób działają, a jednocześnie nikt nie weryfikuje, czego i jak uczą – uważa Ryszard Proksa, przewodniczący oświatowej Solidarności. Zdaniem związkowca pomysł MEN ma sens, o ile resort sprawi, że szkolenia dla nauczycieli będą wysokiej jakości. – Nauczyciele wiedzą, że albo będą podnosić swoje kompetencje, albo wypadną z rynku. Więc będą chcieli się szkolić – dodaje. Jak podawało RMF FM, 84 proc. boi się utraty pracy w związku z zapowiadaną przez MEN reorganizacją systemu oświaty. Ministerstwo Edukacji chce, by doskonalenie było prowadzone między innymi przez państwowe uczelnie. Jak zapowiada wiceszefowa resortu, Marzenna Drab, MEN chce także połączyć dwie agendy, które dziś odpowiadają za szkolenie nauczycieli – Ośrodek Rozwoju Edukacji i Krajowy Ośrodek Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej. Jedną z przyczyn są oszczędności – chodzi między innymi o to, że mają osobne siedziby. Drugą są podobne zadania, które wykonują.

Szkolenie nauczycieli to jeden z pomysłów, jaki na utrzymywanie wysokiego prestiżu zawodu ma np. Singapur. Pedagodzy mają tam prawo do 100 godzin doszkalania rocznie. Nauczyciel może w tym czasie pogłębiać swoją wiedzę przedmiotową, poprawiać warsztat pedagogiczny lub inwestować w naukę innowacyjnych metod, np. związanych z wykorzystywaniem technologii w szkole. Każda szkoła dysponuje funduszem na szkolenie swoich nauczycieli. W Izraelu nauczyciele mają zaś prawo do urlopu naukowego raz na sześć lub siedem lat. W tym czasie otrzymują część swojego standardowego uposażenia, a dodatkowo biorą udział w programie podnoszenia kwalifikacji. W czasie urlopu naukowego pedagodzy mogą też pracować w wymiarze jednej trzeciej etatu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Majka (2016-03-30 17:25) Odpowiedz 7515

    Pani minister nie zna swojej branży. Wierzcie mi że w przeciągu 33 lat pracy nie szkolilam się tylko gdy byłam na macierzyńskim. Nie ma roku, abym nie była na jakimś szkoleniu,warsztatach. Czasem są to całe cykle warsztatowe po 20 i więcej godzin każdy,w sobotę, niedzielę. Mam studia, prócz tego 2 kierunki podyplomowe. Każdy nauczyciel to robi, bo świat nie stoi w miejscu. Chyba ministerstwo nie bardzo wie czym zarządza

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Anna(2016-03-30 16:28) Odpowiedz 574

    O tylko 20 godzin? To muszę spasować, bo po 25 latach pracy wyszkoliłam się za swoje chyba już do emerytury... tej pośmiertnej.

  • Piotr(2016-03-30 09:07) Odpowiedz 557

    Świetny pomysł. Tylko kto za to zapłaci? Samorząd, nauczyciel? A co ze szkołami prowadzonymi przez stowarzyszenia? Moja Żona w zeszłym roku wydała na szkolenia i kursy około 2000 zł. Z własnej kieszeni....

    Pokaż odpowiedzi (4)
  • Em(2016-03-30 17:42) Odpowiedz 488

    No straszne, jak ja to przeżyję. Dotąd robiłam 200 godzin szkoleń teraz tylko 20, ach:)

  • Aga(2016-03-31 09:06) Odpowiedz 336

    Ludzie zastanówcie się nad tym co piszecie, czy aż tak bardzo zżera was zazdrość , przecież każdy ma prawo skończyć studia pedagogiczne i potem pójść pracować do szkoły.Najłatwiej jest oceniać innych. Nauczyciel średnio w roku poświęca około 200 godzin na szkolenia i często z własnej kieszeni, pracuje nieodpłatnie po godzinach przygotowując z dziećmi chociażby akademię czy przedstawienie bo na lekcji nie ma kiedy tego robić, za własne pieniądze kupuje do klasy różne pomoce dydaktyczne bo szkoły nie mają na to pieniędzy. Zresztą zapraszam każdego tylko na tydzień do pracy z dziećmi i może wtedy cokolwiek zrozumie zamiast wylewać swoją nienawiść na nauczyciela.

  • UCZYŁ MARCIN(2016-03-30 09:03) Odpowiedz 273

    OBY TYLKO NAUCZYCIEL TAK NIE KSZTAŁCIŁ NAUCZYCIELA, JAK JEDEN LEKARZ "UZDRAWIAŁ" SŁUŻBĘ ZDROWIA........

  • podatnik(2016-03-30 12:38) Odpowiedz 2693

    Ponad połowa nauczycieli to są przypadkowi ludzie w tym zawodzie, kobietki ze wsi ze słabym przygotowaniem, co to nie miały gdzie pójść, ci którzy chcieli łatwych studiów, ci co nie mieli pomysłu na życie. Stąd ten brak poziomu w nauczaniu, wieczne oszwabianie rodziców korepetycjami ( czemu to w szkole nie są w stanie nauczyć?), roszczeniowość, bo się miało biedę, a to wszystko nie służy dzieciom. Nikt nie myśli o uczniu, tylko wieczne śpiewki o "niskich" pensjach, noszenie się jak kot z pęcherzem z Kartą Nauczyciela, wieczne spory o ilość wolnego (jak by mało mieli ?!). Zawód ten powinien być jak każdy inny, bez KN, potrzebna w nim zdrowa konkurencja i walka o miejsca pracy, wtedy być może zacznie się prawdziwe nauczanie. 0

    Pokaż odpowiedzi (15)
  • Kate(2016-03-30 17:59) Odpowiedz 267

    Jak mają być dobrymi pedagogami skoro nikt ich tego nie nauczył. Taka prawda, studia tego nie uczą. Dopiero po latach doświadczenia człowiek nabywa pewnych odruchów, wie na co zwracać większą uwagę. Przekazywania wiedzy też nie uczą na studiach. Nie mówią jak wprowadzać różne nowe zagadnienia. Takie są realia. Samemu trzeba do wszystkiego dotrzeć. A zrzucanie winy na nauczyciela za braki w wiedzy uczniów jest nie fair, bo wielu uczniów odpuszcza sobie, wyłącza się, twierdzi że i tak nie lubi przedmiotu... i tak nie jest w stanie się tego nauczyć. Rodzice bardzo często dolewają oliwy do ognia. Zamiast kazac dziecku skupiać się na lekcjach, samodzielnie odrabiać zadania to zatrudniają korepetytorów. A potem dziecko na lekcji robi co chce, bo i tak przyjdzie korepetytor i wyłoży nowy materiał.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • matka Polka(2016-03-30 11:36) Odpowiedz 2360

    Proponuję szkolenia pt.: 1.Jak chcieć nauczyć czegokolwiek dzieci? 2. Psychologia dziecięca 3. Motywowanie ucznia (nie tylko tych najlepszych) Z moich doświadczeń wynika, że nauczyciele NIE POTRAFIĄ BYĆ przede wszystkim PEDAGOGAMI ..i to jest najsmutniejsze

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Kuba(2016-03-30 11:53) Odpowiedz 2332

    Nie rozumiem w czym bek ?--od dawna wiele grup zawodowych co 5 lat musi odnawiać Uprawnienia. Wiąże się to z zaliczaniem egzaminów z całokształtu wiedzy we własciwej kategorii:wzory ,zasady ,przepisy prawne ,znajomość technologi.zasady postepowania i wiele innych: Art 52 ze znacz 3 KP !! Moja grupa zawodowa zdaje co 5 lat egzaminy z 4 kategorii Uprawnień i przez 40 lat pracy zdałem Ich więcej niż niejeden wykształciuch profesor Trybunalski.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • faceee(2016-03-30 14:58) Odpowiedz 1734

    Ludzie... Patologii oświatowej takimi krokami nie naprawicie... Jawne nabory i obowiązkowa działalność w terenie, dla miejscowości osiedla niech poznają kogo uczą... A doszkalanie... panią co mianowanie i dyplomowanie mają a komputera się wciąż boją o innych technologiach nie wspominając awanse cofnąć i od razu budżet odetchnie. A co z realizacją tzw.średniej? Kolejny twór którego działania nikt nie rozumie.

    Pokaż odpowiedzi (4)
  • lista obecności uczniów(2016-03-31 14:41) Odpowiedz 147

    "Choć przepisy dopuszczają maksymalnie 25-osobowe klasy w szkole podstawowej, już teraz uczniów jest w nich zazwyczaj znacznie mniej. Na wsi średnia klasa liczy ok. 15 uczniów. W mieście – 21. Na jednego nauczyciela szkoły podstawowej przypada około 12 uczniów. Jeszcze mniej, 10, w gimnazjum" Ha ha ha, wiedza czerpana z palca? A palec wyjęty z d...? Skąd takie dane? A może znowu komuś zależy na skłóceniu społeczeństwa...

  • Keisy(2016-03-31 21:57) Odpowiedz 130

    W praktyce oznacza to tylko, że w zaświadczeniach które zbieramy z najróżniejszych kursów i szkoleń, będzie trzeba podkreślić podwójną kreską liczbę godzin, które się na nich przesiedziało. Bo nie wierzę, żeby ktokolwiek wyrabiał w roku szkolnym mniej godzin, skoro pracodawcy oczekują od nas bieżącego doskonalenia się w zawodzie. Podejrzewam, że gdybym ja zsumowała swoje godziny szkoleń i warsztatów odbytych w tym roku, wyszłoby ok. 40, z czego połowę stanowiłyby kursy organizowane przez samo miejsce pracy. Dzień dobry? Może jakieś innowacyjne teorie "ratowania szkolnictwa", które nie byłyby od lat praktykowane?

  • Agnieszka Z(2016-03-31 12:56) Odpowiedz 125

    Jeśli gwarancją jakości szkolenia na być to, że jest organizowany przez wyższą uczelnię to gratuluję pomysłu.

  • lista obecności uczniów(2016-03-31 14:49) Odpowiedz 1110

    "– Kształcimy zbyt wielu nauczycieli – ocenia minister Anna Zalewska. Z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że w całym kraju działa łącznie ponad 4,5 tys. kierunków pedagogicznych. Ilu absolwentów rocznie je opuszcza? Resort nie jest w stanie podać takiej liczby." Ha ha ha, to sprawozdawczości w resorcie oświaty nie ma? Kto i po co siedzi w tym ministerstwie? Jak mogą podejmować decyzje, skoro nie mają pojęcia, co się w oświacie dzieje? To może "dobre zmiany" należy zacząć od wymiany pewnych osób na takie, które są zorientowane. Skąd autorka artykułu "wynalazła" takie dane?

  • doswiadczony pedagog(2016-04-01 13:54) Odpowiedz 107

    Faktycznie Ministerstwo jest w ciemnym rogu. skoro nie wie. ze nauczyciele ksztalcą sie ustawicznie.W kazdym planie nadzoru ped.i analizie pracy nauczyciela od wielu lat zawarty jest pkt. dotyczacy odbytych szkolen.kursow...Zaznaczam odbycie kursu. czy szkolenia to przewaznie wiecej niz 20 h.Widac .ze w placowce oświatowej p.Minister nie bylo takich praktyk. a to b.zle dla edukacji.To samo dotyczy doboru osob -ekspertow Dobrych Zmian.Widnieje tam wiele nazwisk osob bez dorobku.ktorych nazwisk nikt. z niczym nie kojarzy.Ot. po prostu kolezanki. koledzy z jednej wsi postanowili byc ekspertami.Uwazam. ze ktos powinien takie osoby zweryfikowac.Z powazaniem nauczyciel

  • naucz.(2016-04-02 15:35) Odpowiedz 100

    20 godzin? Przecież my bez przerwy uczestniczymy w kursach, warsztatach, konferencjach itp. Pani minister tego się uzbierało naprawdę o wiele więcej niż 20 godzin.

  • podatnik, niestety, oburzony(2016-04-04 12:16) Odpowiedz 97

    Wiecznie nieszczęśliwa, nad wyraz roszczeniowa, o wiele bardziej liczna niż tego potrzeba, grupa zawodowa, niestety, wykazująca dość marne wyniki w nauczaniu. Gorsze z roku na rok. Z pewnością w tej ogromnej masie są prawdziwi nauczyciele, tyle że, jest ich nie wiele i nie mają łatwego życia w tym "zacnym" gronie, szczytem dążeń którego jest udzielenie jak największej ilości korepetycji, czyli uzyskanie dodatkowych nieopodatkowanych środków tym razem BEZPOŚREDNIO Z KIESZENI RODZICA. Nauczyciele powinni pracować na takich samych warunkach jak wszyscy i tak samo w tym zawodzie powinna być konkurencja w dostaniu się do danej pracy. Być może wtedy zaczną poważnie traktować swoje obowiązki ( przepraszam nie dotyczy nie licznego grona prawdziwych nauczycieli).

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • kasia(2016-04-04 00:10) Odpowiedz 74

    Zawiść, zawiść, zawiść prostaków

  • MBA(2016-04-03 14:58) Odpowiedz 76

    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę tylko w tym roku pracę straciło 20tys belfrów, zamknięto 200 szkół, a kolejne 56 sprywatyzowano. W tym roku zwolnią kolejne 15tys nauczycieli przez wycofanie sześciolatków jednocześnie dostanie się do przedszkola będzie cudem.Na kolejnych szkodliwych eksperymentach pseudoekspertów z MEN tracą wszyscy, najbardziej dzieci ale i samorządy oraz nauczyciele. Skończyłem filologię angielską na UAMie, germańską na UW, inżyniera informatyki i studia podyplomowe z terapii pedagogicznej. Połowę zrobiłem za własną kasę co niby mam jeszcze zrobić i po co?12 lat w zawodzie, który wybrałem z pasji którą niestety zabijają tego typu artykuły, studiowałem niemal do 40stki w czasach kiedy tytuł magistra coś znaczył bo miała go garstka najlepszych, zarabiam 2700 netto, nie przeszkadza mi to bo swoje zarobiłem w Stanach i UK jednak człowieka szlag trafia bo oddając serce profesji słyszy, że jest nierobem, darmozjadem, leniem i pasożytem, sorry ale sami niszczycie oświatę , a potem macie pretensje

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama