W grudniu Sejm zajmie się nowelizacją ustawy o systemie oświaty (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 254, poz. 2572 ze zm.). Ma ona odkręcić reformę związaną z obniżeniem obowiązku szkolnego do lat sześciu. Wszystko wskazuje też na to, że poważnie zostanie zmodyfikowana podstawa programowa. – Od przyszłego roku przedszkolaki muszą bezwzględnie uczyć się pisać i czytać – powiedziała DGP Anna Zalewska, która w nowym rządzie będzie ministrem edukacji.

Reforma po latach

Przygotowania do reformy polegającej objęciem obowiązkiem szkolnym już sześciolatków trwały od 2009 r. Od tego czasu z przedszkoli wycofano naukę czytania i pisania, co miało na celu m.in. wymuszenie na rodzicach decyzji o wcześniejszym posłaniu dzieci do klasy pierwszej. To się jednak zmieni. Propozycja nowej podstawy programowej jest już gotowa. Została przygotowana przez zespół nauczycieli współpracujących z Pracownią Pedagogiczną im. R. Więckowskiego pod kierunkiem Doroty Dziamskiej, a inicjatorem prac było Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców. Wszystko wskazuje na to, że nowa szefowa MEN skorzysta z tych rozwiązań. – Jest pełna zgoda, że trzeba zmienić podstawę programową i przywrócić poznawanie liter – mówi DGP Tomasz Elbanowski, prezes Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, jeden z inicjatorów akcji Ratuj Maluchy. – Przygotowana przez nas propozycja uwzględnia też zniesienie obowiązku szkolnego sześciolatków i powrót do obowiązku szkolnego w wieku 7 lat – dodaje.

Informację tę potwierdza w rozmowie z nami przyszła minister edukacji narodowej Anna Zalewska. Jej zdaniem najwyższy czas zakończyć z tajnymi kompletami w przedszkolach. A te niestety miały miejsce szczególnie w samorządowych placówkach. Po wprowadzeniu w 2009 r. nowej podstawy programowej, resort edukacji zalecił bowiem kuratorom sprawdzanie, jak nauczyciele dostosowali się do nowych rozwiązań.

Podzielone zdania

Z ewentualnej zmiany podstawy programowej cieszy się większość dyrektorów. – Chęć pisania i czytania jest już zdecydowanie widoczna u czterolatków. W dobie tabletów, komputerowej klawiatury za pomocą której trzeba coś wpisać, nauka czytania i pisania w przedszkolu wydaje się konieczna – mówi Beata Rogowska, dyrektor Szczęśliwego Przedszkola w Józefowie. – Zresztą nie wyobrażam sobie ignorowania sytuacji, w której dziecko pisze literki, a ja nie reaguję. Dlatego też rozpoznawanie w okresie przedszkolnym literek i nauka czytania są jak najbardziej pożądane – podkreśla Rogowska.

Zmianami nie jest zachwycona ustępująca szefowa MEN, której zdaniem dzieci w przedszkolu powinny się skupić na zabawie. – Bardziej wskazane jest lepienie z plasteliny, cięcie nożyczkami, dopasowywanie małych kształtów do siebie niż sama czynność pisania – przekonuje Joanna Berdzik.

– Trzeba też pamiętać, że przedszkole obejmuje swoją opieką maluchy, które potrzebują przede wszystkim aktywności ruchowej, ciekawych, rozwijających zabaw i należy te różnorodne potrzeby dziecięce realizować. Jeśli rodzice widzą natomiast, że dziecko ma ochotę czytać czy pisać, warto rozmawiać z nauczycielami o tym, jak te potrzeby wspierać – dodaje Joanna Berdzik.

Możliwe modyfikacje

Z naszych informacji wynika również, że nowa szefowa MEN prawdopodobniej lekko zmodyfikuje przedwyborcze propozycje Prawa i Sprawiedliwości dotyczące sześciolatków. Otóż partia ta zapowiadała, że ta grupa maluchów zostanie zwolniona z obowiązku szkolnego. Przy czym rodzic, który chciałby posłać dziecko w tym wieku do pierwszej klasy, musiałby zwrócić się do poradni psychologiczno–pedagogicznej o wydanie specjalnej opinii. Tymczasem propozycje inicjatorów akcji Ratuj Maluchy są nieco bardziej liberalne.

– Chcemy, aby rodzice bez poradni decydowali o tym, czy posyłać sześciolatka do szkoły, czy też zostawić go w przedszkolu – mówi Tomasz Elbanowski.

Tłumaczy, że warto jednak wprowadzić takie ograniczenie, jakie funkcjonuje w innych krajach. – Sześciolatek, który urodził się po 1 września, przed podjęciem nauki powinien posiadać opinie o gotowości szkolnej – dodaje Tomasz Elbanowski.

Zaznacza, że tego typu szczegóły są jednak do wypracowania z nowym rządem. Ponieważ nie są to duże modyfikacje, nic nie stoi na przeszkodzie, by nowy rząd je uwzględnił. Przy czym na pewno będzie musiał wziąć pod uwagę stanowisko samorządów, które będą musiały zapewnić dla sześciolatków odpowiednią liczbę miejsc w przedszkolach i szkołach.