statystyki

Karta nauczyciela do zmiany. Kiedyś

autor: Klara Klinger, Artur Radwan25.02.2014, 07:01; Aktualizacja: 25.02.2014, 08:09
Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej

Minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowskaźródło: DGP

Obecne przepisy uniemożliwiają docenianie najlepszych nauczycieli, za to skutecznie chronią słabych. Dyrektor szkoły musi mieć swobodę w organizowaniu pracy – mówi minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska.

reklama


reklama


Czy to prawda, że chętnie zlikwidowałaby pani Kartę nauczyciela?

Marzy mi się nowoczesny dokument. Karta weszła w życie w lutym 1982 r., 32 lata temu. Dziś jest jak ściana, na której co chwila pojawiają się zacieki i pęknięcia. Kiedy już mocno dają się we znaki, szpachlujemy i przemalowujemy. Tymczasem dla każdego nowoczesnego państwa edukacja to jedna z najważniejszych strategicznie dziedzin. Potrzebuje stabilności i długofalowego myślenia. Nie mam wątpliwości, że zawód nauczyciela powinien być traktowany wyjątkowo.

Proszę sobie wyobrazić całkowite urynkowienie – nauczyciele przychodzą i odchodzą ze szkoły w dowolnym momencie, uczniowie mają kilku wychowawców, matematyków czy biologów w ciągu jednego roku szkolnego. Myślę, że nikt z nas tego nie chce, więc godzi się na zdefiniowanie reguł, jakie powinny rządzić pracą w szkole. Tyle że praca nad nową ustawą powinna toczyć się w dużym komforcie czasowym, z dala od politycznej wrzawy. Nie daję żadnej szansy temu przedsięwzięciu w tej kadencji parlamentu. Za mało czasu i zbyt wiele kampanii wyborczych przed nami.

Czy to oznacza, że obecna nowelizacja karty, która też jest zaliczana do kategorii szpachlowania pękniętej ściany, nie trafi do Sejmu?

Trafi, w wersji nieco okrojonej w stosunku do propozycji mojej poprzedniczki. Mam nadzieję, że to ostatni taki remont.

Co powinno zostać, a co wylecieć z Karty nauczyciela?

Autor nowej ustawy musi wiedzieć, że dzisiejsza karta nie potrafi docenić najlepszych nauczycieli, za to skutecznie chroni słabych. Dyrektor szkoły musi mieć dużą swobodę w organizowaniu pracy szkoły, nagradzaniu współpracowników. Musi mieć możliwość pożegnania się z nauczycielem, który nie spełnia jego oczekiwań. Związek Nauczycielstwa Polskiego mówi, że jest to możliwe już teraz, tylko zapomina, że zwolnienie słabego nauczyciela jest drogą przez mękę. Tymczasem najlepsi powinni być nagradzani, a słabsi muszą wiedzieć, że jeśli się nie będą bardziej starać, stracą pracę. Myślę, że to oczywisty mechanizm dla wszystkich, którzy czytają naszą rozmowę.

W ubiegłym roku Instytut Badań Edukacyjnych zbadał czas pracy nauczycieli. Okazało się, że pracują prawie 47 godzin. Czy te badania były dla pani zaskoczeniem?

Jeden ze związkowców przekonywał mnie, że badania są niedoszacowane, bo nie uwzględniały przerw lekcyjnych nauczycieli. Miałam poczucie, że dotykamy absurdu. Z jednej strony mamy nauczycieli, którzy poświęcają ogrom swojego czasu na pracę, choćby przygotowując uczniów do olimpiad. Zaczepił mnie ostatnio jeden z rodziców ucznia liceum Władysława IV w Warszawie. Dziecko jest olimpijczykiem, nauczyciele pracowali przez ostanie tygodnie z grupą uczniów nawet w soboty i niedziele. Rodzicowi było trochę głupio, że jedyną nagrodą dla tych nauczycieli będzie satysfakcja z sukcesów uczniów. Uważa, że powinno się dodatkowo premiować taką pracę. I ma rację.

Z drugiej strony zaś przy okazji przygotowania zmian w obrocie podręcznikami słyszę ze wszystkich stron, że do tej pory nauczyciele dostawali od wydawców dodatkowo scenariusze lekcji, a nawet propozycje kartkówek i klasówek. Zmiany mogą się niektórym z nauczycieli nie podobać, bo teraz będą musieli się staranniej przygotować do lekcji. I powtórzę raz jeszcze – system jest tak skonstruowany, że gubi najlepszych, nie motywując słabszych.

Samorządy decydują się na likwidację lub przekazanie szkół, aby nie stosować Karty nauczyciela, tylko kodeks pracy. W taki sposób mogą się pozbyć niezaangażowanych nauczycieli. Mamy już przecież gminę Hanna, w których nie ma samorządowych szkół.

Czy to właściwa droga?

Spotkałam się z panią wójt gminy Hanna i uważam, że zrobiła kawał dobrej roboty. Jestem przekonana, że gdyby nie doprowadziła do tych zmian, to nie byłoby tam pięciu szkół i pracy dla nauczycieli. Pedagodzy opiekują się dziećmi z sobotami włącznie, a w szkołach zapewniony jest ciepły posiłek. Dodatkowo w każdej szkole jest oddział przedszkolny.

Czy wszystkie samorządowe szkoły mogłyby być tak przekształcane?

Nie, choć uważam, że wójt gminny Hanna miała 100 proc. racji, podejmując takie decyzje. Trzeba jednak zaznaczyć, że wspomniana wójt sama była nauczycielką i dyrektorem szkoły. Na pewno docenia wagę edukacji. Obawiam się, że w gminach, które w przekazaniu szkół widzą wyłącznie oszczędności, edukacja szybko znalazłaby się w katastrofalnym stanie. Trzeba szukać równowagi między możliwościami budżetowymi gminy a kosztami związanymi z edukacją.

Związkowcy uważają, że nie ma podstaw likwidowania karty, pozbawiania nauczycieli przywilejów, bo mamy świetne wyniki PISA: więc nauczyciele dobrze uczą. Czy dobre wyniki polskich uczniów to zasługa programu nauczania i nauczycieli, czy też – jak mówią złośliwi – korepetycji?

Na pewno nauczyciele dobrze pracowali. Wielki wpływ na wynik miało nowe zdefiniowanie wymagań na egzaminie gimnazjalnym, które skutecznie zmieniło sposób patrzenia na problemy matematyczne i metody ich rozwiązywania. Zamiast schematów – myślenie. Nauczyciele zmienili sposób uczenia i dzięki temu przyczynili się do sukcesu.

Ostatnimi badaniami IBE o korepetycjach jestem zdruzgotana. Korzysta z nich większość uczniów, w dodatku przynoszą efekt wyłącznie krótkotrwały. Ciekawe, jak nauczyciele traktują tę informację. To przecież porażka nauczyciela, skoro uczeń musi szukać wsparcia na zewnątrz. Brak woli, czasu, pieniędzy, zaufania ze strony rodziców, którzy wolą dopłacić? Nie rozwiążemy problemu w tydzień, ale nie możemy go lekceważyć. Lubimy rankingi, ale częściej mówią one o tym, czy szkoła ma dobrych uczniów i korepetytorów, a nie czy ma dobrych nauczycieli. Bezwzględnie ważne jest zindywidualizowanie pracy z uczniem.

W debacie o zmianach szkoły bardzo ważni są rodzice. Mówi się, że pani przyszła do ministerstwa po to, aby tych rodziców złagodzić.

Bez rodziców żadna zmiana się nie uda. Tymczasem współczesny rodzic jest nieco zagubiony. Chodził do innej szkoły, czego innego od niego oczekiwano. Naszą rolą jest narysować wymarzoną szkołę XXI wieku, pokazać, w jakie kompetencje powinien być wyposażony uczeń wchodzący na rynek pracy i jak do tego dojść. Musimy pokazać, czego rodzic może się domagać, czego oczekiwać od nowoczesnej szkoły.

Ale to rodzice skutecznie zablokowali reformę wprowadzającą do szkoły sześciolatki.

Rodzice w znakomitej większości mówią tak: „Nasze dzieci są gotowe do podjęcia edukacji w wieku 6 lat. Ale nie jesteśmy pewni, czy gotowa jest do tego szkoła”. Szanując te obawy, pierwszym zadaniem, jakie wyznaczyłam sobie w ministerstwie, jest przygotowanie wszystkich możliwych instrumentów, które szkołę dobrze przygotują i obawy rodziców zminimalizują. Nauczycielowi dajemy daleko idącą swobodę w prowadzeniu zajęć, dzieciom – dowolnie długi czas na adaptację, przygotowujemy nową formułę pracy świetlic. Poprosiliśmy o wypełnienie ankiet dyrektorów szkół, rady rodziców, wizytatorów. Prosimy rodziców, żeby poszli do szkoły, sprawdzili, czy jest przygotowana, co ewentualnie budzi ich niepokój. Mamy dla nich specjalną infolinię. Jeśli teraz sprawdzą i coś będzie jeszcze do zrobienia, mamy czas na naprawę!

Zmian boją się nie tylko rodzice, lecz także samorządy – głównie nowego przepisu, że w klasach może być tylko 25 dzieci i ani jednego więcej. Co się stanie, jeżeli we wrześniu do szkoły zgłosi się kolejnych troje dzieci ponad tych 25? Jeżeli będą z rejonu, to szkoła musi je przyjąć.

To żadna nowość dla szkół. W obecnej formule też muszą w ostatniej chwili przyjąć dziecko z rejonu, co czasem burzy od dawna przygotowany podział klas i pracy nauczycieli. Ale to nie będzie częsty problem, bo przeciętnie w klasach pierwszych średnio jest ok. 20 osób. Jest ok. 5 proc. szkół, które są duże. Poza tym nikt nie powinien być bardziej zadowolony z tej reformy jak właśnie samorządy: otrzymały większe pieniądze, których bez reformy sześciolatków pewnie by nie miały.

Cały wywiad w serwisie dziennik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • obiektywna(2014-02-26 18:57) Odpowiedz 00

    " Dyrektor szkoły musi mieć dużą swobodę w organizowaniu pracy szkoły, nagradzaniu współpracowników. Musi mieć możliwość pożegnania się z nauczycielem, który nie spełnia jego oczekiwań" już widzę w tej roli mojego dyrektora, jak postępuje dokładnie odwrotne. Dajcie jeszcze większą władzę dyrektorom i dobrzy nauczyciele pożegnają się z pracą, a zostaną miernoty, które wdzięczą się do dyrektora

  • do 7(2014-02-25 17:22) Odpowiedz 00

    Trzeba jeszcze dodać nauczycieli w kuratoriach, WOM, Komisjach Egzaminacyjnych, gminach, miastach, powiatach, Sejmie, Senacie, MEN, itp. Tym też odebrać statut nauczyciela

  • karol(2014-02-25 13:07) Odpowiedz 00

    Cóż życie po raz enty pokazało że nigdy nie jest tak źle , aby nie mogło być gorzej. Wydawało się że po Paniach Hall i Szumilas może być tylko lepiej.
    Ale niestety okazało się że życie przerosło kabaret i ministrem została Pani Kluzik Rostkowska , która kompletnie nie czuje problemów oświaty.
    Jedyne kompetencje tej pożal się Boże minister to bycie redaktorem w gazecie i posiadanie dzieci / co sama często podkreśla / , i wsłuchiwanie się w opinie jej dziecka z podstawówki. Ale do tej pani nie dociera że to duuuużo za mało . Ona jest tak zakochana w sobie że nie widzi tego jakie marne są jej kompetencje. Tej żałosnej kobiecie marzy się , aby w każdym zawodzie wystarczyło że szef tylko wskaże palcem kogo w danym dniu zwolnić i po kłopocie. Aby pracownik nie miał żadnej osłony. Ale cóż poradzić , nie każdy ma takie zasługi że może się ustawiać w życiu od partii do partii udając społecznika , a w nagrodę jeszcze zostać ministrem nie posiadając do tego żadnych kompetencji. Za bycie matką ministrem może zostać setki tysięcy kobiet . A dramat tej Pani polega na tym że Ona jest przekonana że to są najlepsze kompetencje. Ale jaki Płemieł taki minister Oświaty. Przecież już nasi wybrańcy narodu sponiewierali wiele zawodów. Ale najważniejsze że Pani minister żyje się dostatnio na koszt podatników / w tym i tych nauczycieli , których chce zwalniać /

  • filologini(2014-02-26 13:04) Odpowiedz 00

    A ja prorokuję, że ta ministra to jeszcze niejednego o oświacie i pracy nauczyciela dowie się, jak zacznie więcej czytać i rozmawiać z ludźmi ... Tragedia. Ministra dopiero uczy się o tym, w czym powinna być ekspertem. Ktoś się dziwi, ze mamy Polskę taką, jaką mamy? Toż to burdel na kółkach. Przepraszam, ale nie znalazłam bardziej adekwatnego określenia ...

  • wyborca - nauczyciel(2014-02-26 13:10) Odpowiedz 00

    Jeszcze rok czasu z okładem ta banda będzie u koryta a potem dostaną takiego kopa w cztery litery od tych wszystkich, których gnębią od dwóch kadencji, że wymażemy ich z mapy politycznej Polski. Znikną jak śnieg na wiosnę Kluzik, Tusk i cała ta szumowina z PO.

  • nowa(2014-02-26 13:52) Odpowiedz 00

    A ja mam pytanie: co w te soboty, gdy nauczyciele pilnują - organizuja dodatkowe zajęcia robią rodzice? czy aby nie wyręczamy ich we wszystkim? Przypominam, że nauczyciele to nie tylko stare panny bez własnych rodzin. Też maja pprawo do odrobiny wypoczynku i poswiecenia czasu własnej rodzinie. ( to do przykładu z gminy Hanna)

  • Doświadczony nauczyciel(2014-03-12 17:03) Odpowiedz 00

    Tak Stowarzyszenie SUPER SPRAWA!!! Przykro mi że żyjemy w takim kraju, gdzie tacy ludzie rządzą. Mam nadzieję, że to już ostatnia kadencja!!! Sama pracuję w stowarzyszeniu i zarabiam, a może nie będę mówić bo to wstyd! nawet nie mam średniej krajowej (gdzie jestem nauczycielem z doświadczaniem i ze studiami i awansem ). A sprzątaczka, która pracuje w szkole zarabia tylko o 100zł mniej. A pracę w gminnych szkołach państwowych dostają nauczyciele, którzy znają wójta lub kogoś z gminy- takie są realia Pani Minister!!!

  • Paweł(2014-02-26 14:09) Odpowiedz 00

    szanowni nauczyciele wykrzywiacie gęby gdy wasza sytuacja zawodowa zaczyna być traktowana na równi z innymi zawodami, było fajnie gdy wakacje oraz ferie spędzało się za friko wraz z częścią rodziny jako opiekunowie na koloniach oraz zimowiskach w czasie wolnym płatnym pobierając również pensje opiekuna kolonii lub zimowiska wikt dla siebie oraz osoby towarzyszącej wtedy było milczenie no ale teraz kicha.

  • MM(2014-02-25 15:32) Odpowiedz 00

    Największe i jedyne kompetencje obecnej Ministry to skoki z partii do partii.

  • filologini(2014-02-26 16:27) Odpowiedz 00

    35: Paweł - Jakim prawem obrażasz i insynuujesz? Czy ktoś Ci zabrania pracować, kiedy masz płatny urlop? Zawiść zżera?

  • fedora@onet.pl(2014-02-25 17:04) Odpowiedz 00

    Właśnie przeszłam od 1.01.2014 z KN na pracownika samorządowego(dom dziecka). Mam 40 godz.pracy w ciągle zmieniających się godzinach, plus praca w nocy za 2.400 na rękę(w tym premia,którą już po miesiącu pracodawca zabrał wszystkim byłym nauczycielom). Mamy po 20-27 lat pracy i zaszeregowanie takie,jak młodzi wychowawcy z 4-7 letnim stażem,z reguły po teologii lub jakiś tam wieczorowych studiach. System spłaszczył i sponiewierał dużą grupę nauczycieli w wieku tuż przedemerytalnym.Dołożono nie tylko godzin pracy,obniżono pensje lecz przedłużono zatrudnienie do 67. Zatrudnieni z Kodeksu Pracy nie mamy żadnych 2 dni wolnych(jak ma administracja sob-ndz plus zbitki weekendowe). Po dyżurze w nocy(od godz. 20 do 8 następnego dnia) idę do pracy kolejnego dnia na 8 rano!!Pracujemy jak w młynie,na okrągło,bez możliwości odpoczynku.Jak zadbać o rodzinę i własne dzieci? Niech nikt nie liczy na głosy nauczycieli,tym bardziej byłych.Umowy społeczne są jednostronnie zrywane...poczekajmy a doczeka się władza swojego Majdanu.Wyrównamy rachunki z tą pseudo demokracją.

  • tutejszy(2014-02-26 16:58) Odpowiedz 00

    żeby zmywać to trzeba aż 2 uniwersytety skończyć ,zostać w kraju to wystarcz jeden

  • guci(2014-02-25 11:27) Odpowiedz 00

    Enon " nauczyciel ma więcej czasu na samokształcenie" Znasz takiego nauczyciela ?

  • uczeń(2014-02-25 17:57) Odpowiedz 00

    Status nauczyciela tylko dla nauczycieli tablicowych!!! Pedagog, bibliotekarz, pracownik ośrodka kształcenia nauczycieli to NIE nauczyciel!

    Poza tym podział pensum ze względu na przedmiot:

    18 godz. lekc. - poloniści, historycy i nauczyciele języków obcych
    20 godz. - matematycy, biolodzy, fizycy, chemicy, WOS
    30 godz - informatycy
    35 godz - WDŻ, muzyka, plastyka, technika, PO, WF, WOK
    40 godz - religia/etyka

  • Edyta(2014-02-25 19:34) Odpowiedz 00

    Ministerstwo edukacji już teraz powinno zacząc wyjaśniac co nieco na temat nowego stanowiska nauczyciela wspomagającego, np:

    - Czy jest to oferta tylko dla bezrobotnych absolwentów w wieku 25+, czy może dla ludzi 30+, 40+, 50+ czy może dla nauczycieli-emerytów?

    - Ile lat pracy z uczniami trzeba mieć udokumentowane w CV?

    - Kiiedy można zacząć składać papiery i czy tak jak zawsze do dyrektorów szkół?

    - Czy powstanie jakaś lista rezerwowa chętnych na takie miejsce pracy, np jeden się nie spodoba to biorą kolejnego? Czy kandydat mógłby się dowiedziec który jest na liście bo na przykład sądy publikują coś takiego w Internecie?

  • AGA(2014-02-25 19:36) Odpowiedz 00

    No właśnie P. Fedora to już nie karta nauczyciela tylko prawdziwa harówa jak wszystkich pozostałych w tym kraju ,którzy zapieprzają w prywatnych firmach i nie tylko, poczułaś różnicę no to właśnie tak się dziś pracuję a nie bąki się zbija. Nauczka dla wszystkich nauczycieli, którzy tylko biadolą jak im ciężko jacy przepracowani a jaka odpowiedzialna praca, to jest dobry przykład dla nauczycieli.

  • tata2(2014-02-25 21:04) Odpowiedz 00

    Ale się spasła ministra! Premier w wyborach ciągle powtarzał hasło "by żyło się lepiej" - i słowa dotrzymał!

  • Irma82(2014-02-25 21:18) Odpowiedz 00

    Najlepiej to zmienić Panią Minister, która bzdury opowiada i nic nowego nie wnosi. Jak był w PiS to potępiała wysyłanie sześciolatków do szkoły a teraz jest za...

  • xyz(2014-02-25 21:38) Odpowiedz 00

    "Autor nowej ustawy musi wiedzieć, że dzisiejsza karta nie potrafi docenić najlepszych nauczycieli, za to skutecznie chroni słabych. Dyrektor szkoły musi mieć dużą swobodę w organizowaniu pracy szkoły, nagradzaniu współpracowników. Musi mieć możliwość pożegnania się z nauczycielem, który nie spełnia jego oczekiwań." Wszystko pięknie tylko wiem, jak to wygląda w praktyce: w mojej szkole, gdyby nie karta już bym nie pracowała i to nie dlatego, że jestem złym nauczycielem, ale dlatego że nie biorę udziału w procesie podlizywania się dyrekcji. Dwie koleżanki, uczące tego samego, co ja przedmiotu mają znajomości i, pomimo tego że nic nie robią, dodatek motywacyjny i nadgodziny. Ja pomimo najdłuższego stażu pracy i uprawnienia do nauczania dwóch przedmiotów jadę na gołym etacie z perspektywą ograniczenia liczby godzin.
    Podsumowując - dyrektor powinien mieć prawo pozbycia się słabego nauczyciela, ale pod warunkiem, że on sam jest rzetelny, zdrowy psychicznie i nie kieruje się pozamerytorycznymi przesłankami.

  • Dyplomowany(2014-02-25 22:29) Odpowiedz 00

    POwiedziała baba o tym o czym nie ma zielonego pojęcia .
    W MEN-ie rządzi zawsze ten kto pierwszy złapie klucze na portierni

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama