statystyki

10 tys. nauczycieli do zwolnienia. Do szkół wkracza niż demograficzny

autor: Artur Radwan25.04.2013, 06:36; Aktualizacja: 25.04.2013, 11:06
W ubiegłym roku z pracy w szkołach wskutek takiej polityki gmin odeszło 7 tys. nauczycieli.

W ubiegłym roku z pracy w szkołach wskutek takiej polityki gmin odeszło 7 tys. nauczycieli.źródło: ShutterStock

W tym roku pracę w oświacie może stracić nawet dwukrotnie więcej nauczycieli niż przed rokiem. Największe cięcia etatów będą w placówkach ponadgimnazjalnych, do których wkracza niż demograficzny.

reklama


reklama


Niespełna tydzień pozostał szefom placówek oświatowych na przedstawienie samorządom swoich planów organizacyjnych na nowy rok szkolny. Tworzą je pod presją wójtów i burmistrzów, którzy domagają się oszczędności. Ci, którzy nie będą ciąć etatów i ograniczać liczby klas, muszą się liczyć z tym, że ich dokumenty zostaną zwrócone do poprawki.

W ubiegłym roku z pracy w szkołach wskutek takiej polityki gmin odeszło 7 tys. nauczycieli. Według szacunków związków oświatowych w tym roku może być ich nawet dwukrotnie więcej. Przyczyniają się do tego niż demograficzny, którego fala przechodzi obecnie przez szkoły ponadgimnazjalne, a także pogłębiające się problemy finansowe samorządów. Tworzeniu przepełnionych klas i redukcjom etatów nie mogą przeciwstawić się kuratoria. W efekcie dyrektorom pozostaje tylko zwalnianie kolejnych pracowników.

Cięcia, cięcia

Do 30 kwietnia 2013 r. do organów prowadzących, którym najczęściej są gminy i starostwa, powinny trafić arkusze organizacyjne szkół. Określa się tam plan pracy na kolejny rok: szacuje liczbę uczniów, nauczycieli, a także klas. Zatrudnieni, dla których zabraknie zajęć, muszą spodziewać się wypowiedzeń do końca maja.

– Szacujemy, że w tym roku pracę straci znacznie ponad 10 tys. nauczycieli. Takie informacje spływają do nas z regionów – potwierdza Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).

W ubiegłym roku związek ten przewidywał, że pracę straci 8 tys. osób, i niewiele się pomylił, bo liczba ta ostatecznie wyniosła o tysiąc mniej.

– Nie ukrywam, że w tym roku dyrektorzy będą musieli dokonać kolejnych zwolnień. Pełne szacunki będą znane pod koniec maja, ale już planujemy, że 23 etaty zlikwidujemy po odejściu nauczycieli na emeryturę. Nie będziemy też przedłużać umów terminowych i zamierzamy zwalniać osoby z powodu zbyt małej liczby godzin lekcyjnych – wyjaśnia Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Częstochowie.

Jego zdaniem subwencja jest zbyt mała i dlatego nie ma odpowiednich środków finansowych, aby utrzymać wszystkich pracowników, gdy uczniów jest z roku na rok coraz mniej.

Inne gminy również nie ukrywają, że cięcia etatów są nieuniknione.

– Z trzech szkół zrobiliśmy jedną prowadzoną przez stowarzyszenie, bo innego wyjścia nie było. Zlikwidowaliśmy dyrektorom nawet stanowiska sekretarskie – wylicza Jerzy Bondyra, przewodniczący Rady Gminy w Zamościu.

– Mamy szkoły, w których np. po wakacjach w poszczególnych rocznikach nie będzie dwóch klas, tylko jedna, a to też wiąże się ze zwolnieniami – dodaje.

– Wypowiadamy umowy tylko wtedy, gdy nie ma wystarczających godzin lekcyjnych. Na razie pojawiają się dyrektorzy i konsultują z nami arkusze organizacyjne – przyznaje Tadeusz Kołacz, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Chrzanowie.

Potwierdza, że w szkołach podstawowych i gimnazjach będzie zwalnianych po kilka osób. Wskazuje, że największa fala redukcji obejmie szkoły ponadgimnazjalne, które są pod opieką starostw.

Nie chcą młodych

Samorządy zalecają też dyrektorom szkół, aby nie zatrudniali nowych nauczycieli. Etaty po tych odchodzących powinni dzielić na pozostałych. To efekt obowiązku zapewniania średnich płac. Jeśli gminy będą dopuszczać możliwość zatrudniania nauczycieli w niepełnym wymiarze lub na goły etat bez godzin ponadwymiarowych, muszą się liczyć z koniecznością wypłacania im w styczniu jednorazowego dodatku uzupełniającego.

– Gdyby nie taka polityka gmin, z tych wszystkich godzin ponadwymiarowych powstałoby w szkołach dodatkowych 90 tys. etatów – wylicza Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ.

Jego zdaniem gminy nie dbają o jakość pracy nauczycieli i uczniów, tylko na siłę szukają oszczędności w podległych im placówkach.

Niemniej jednak sami nauczyciele chętnie godzą się na dodatkową pracę. Z zasady mają oni 18 godzin pensum plus godziny karciane. Dopiero gdy wyrażą zgodę, dyrektor może im przyznać dodatkowo maksymalnie 9 godzin lekcyjnych (ponadwymiarowych). W efekcie nauczyciel zarabia więcej, a dyrektor i gmina nie muszą obawiać się, że nie zapewnią im średnich płac.

Pytają o pracę

Oszczędności blokują jednak dostęp do szkół absolwentom uczelni pedagogicznych.

– Chcą nawet pracować dłużej za niższe wynagrodzenie, ale nie możemy im tego zaproponować, bo uniemożliwia to Karta nauczyciela – potwierdza Jerzy Bondyra.

Te przepisy nie dotyczą szkół stowarzyszeniowych, ale nie wszystkie placówki można w nie przekształcić (jedynie te do 70 uczniów).

– Tam, gdzie udało się założyć stowarzyszenie, pensje spadły o 1/3 i nikt z tego powodu nie rezygnuje z pracy – wylicza Jerzy Bondyra.

Braku miejsc w szkołach związki oświatowe upatrują jeszcze w innych działaniach samorządowców.

– Jak w szkołach mają szukać pracy młodzi nauczyciele, gdy np. w Wielkopolsce opiekunami w świetlicy są sprzątaczki, a nie nauczyciele świetlicowi – mówi rozżalony Sławomir Broniarz.

Wskazuje też przykład wójta, który zwolnił ze szkół pedagogów, zatrudnił jednego w gminie na stanowisku urzędniczym i oddelegował do pracy w szkole. Oczywiście nie obowiązuje go karta.

Pełne listy obecności

Oświatowe związki alarmują również, że w szkołach nikt nie monitoruje liczebności dzieci w klasach, a resort edukacji od lat nie dostrzega potrzeby uregulowania tego w przepisach.

– Mamy w szkołach zawodowych przypadki, że w klasach jest tylu uczniów, ile miejsc w dzienniku lekcyjnym. To efekt tego, że powiaty dotyka niż. Subwencja już nie rośnie tak jak w poprzednich latach – wskazuje Ryszard Proksa.

Decyzje o szukaniu oszczędności w oświacie mogłyby ograniczyć kuratoria, ale nie mają do tego podstaw prawnych. Zdaniem Sławomira Broniarza powinny opiniować arkusze organizacyjne. Od czterech lat nie ma już takiego obowiązku.

– Opinia kuratora była często mocnym argumentem w dyskusji z wójtem np. o liczbie etatów nauczycielskich – potwierdza Marek Pleśniar, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Szefowie źle zwalniają

Dyrektorzy szkół, jeśli już przebrną przez zatwierdzanie arkuszy organizacyjnych, muszą przygotować się do ich realizacji. W pierwszej kolejności do końca maja muszą zwolnić nauczycieli. Tu zaczynają się schody.

– W większości przypadków, jeśli trzeba rozstać się np. z jednym z trzech nauczycieli tego samego przedmiotu, dyrektorzy typują tego najmłodszego stażem, a nie zawsze najsłabszego – wskazuje Tadeusz Kołacz.

Dodaje, że aby nie konfliktować się z radą pedagogiczną, przyznają zatrudnionym wzorowe oceny ich pracy, a średnio co trzy lata – nagrodę z okazji Dnia Edukacji. W efekcie przed sądem zwolniony nauczyciel łatwo może się bronić, że wcale nie był najsłabszym pedagogiem. A najważniejszym kryterium powinny być przydatność dla szkoły i oceny.

– Dyrektorzy są związani nie tylko potrzebami placówki, ale też przepisami. Najtrudniejszy wybór jest między kilkorgiem nauczycieli, którzy mają podobny staż i są chronieni na podstawie karty. Słabością dyrektorów jest to, że nie oceniają pracy należycie i według dobrze przygotowanych kryteriów – argumentuje Marek Pleśniar.

Dodatkowo wielu nauczycieli ucieka przed zwolnieniami na urlopy zdrowotne lub korzysta z ochrony związkowej. Na przykład w Częstochowie na około 3,6 tys. nauczycieli ponad pół tysiąca to chronieni przed zwolnieniem działacze.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • ano(2013-04-25 08:08) Odpowiedz 00

    Efekty 20-letnich dotychczasowych rządów dotarły, można powiedzieć "wreszcie", i do tej grupy wyborców. A wydawałoby się, że akurat tej grupie nie trzeba wszystkiego tłumaczyć "na jabłkach", i to aż tyle lat.

  • Wróg manipulatorów(2013-04-29 12:44) Odpowiedz 00

    Do exbelfer nie ściemniaj z pensjami. Najczęściej są podawane takie jakie deklarujecie. A deklarujecie ... no właśnie na swoją korzyść.
    Prawdziwe kwoty łatwo sprawdzić. Stadami siedzicie po różnych radach: gmin, miejskich, powiatowych itp.
    Tam każdy radny w tym nauczyciel co roku składa oświadczenie majątkowe - znaleźć je można na BIPie.
    W mojej gminie to kwoty brutto powyżej 70 tyś. zł.

    Jak masz wątpliwości to napisz podam ci linki do stron BIPu mojej gminy i ościennych.

  • oli(2013-04-25 20:44) Odpowiedz 00

    Gdyby zastosować kryteria unijne to należało by zwolnic 15 tysięcy, ponieważ u nas i to jest więcej nauczycieli niż uczniów podobno z szpitalami gdzie statystycznie więcej jest lekarzy niż pacjentów a jakość jest bardzo niska.
    współczuje nauczycielom ale gdyby 10 lat wstecz zrobiono porzadek w szkolnictwie i z karta nauczyciela to by mialo to charakter minimaln. dziś za poźno.

  • Piotr(2013-04-25 23:45) Odpowiedz 00

    a ten swoje, kto głosował na PO, ciekawe co by inni zrobili

  • filologini(2013-04-25 13:01) Odpowiedz 00

    11: dziadek Jacek - nie wiem, czy wiesz ale np w takich Chinach naucza się języka angielskiego przez megafony na stadionach.
    Nie wiem, czy można porównywać pokolenia dzieci i młodzieży lat 50-tych czy 60-tych - kompletnie inne modele wychowania. Zaręczam, ze przy dzisiejszych wiążących ręce obwarowaniach, nauczyciel, który wtedy był w stanie panować nad 50-cio osobową klasą, miałby dziś spore problemy z klasą o połowę mniej liczną. Rzeczy bez porównania ...
    W sumie, najbardziej współczuć należy dzisiejszym rodzicom, których dzieciom rządzone przez pozbawionych norm etycznych neoliberałów państwo funduje pseudoedukację dla ubogich.

  • dumne oczko(2013-04-27 11:06) Odpowiedz 00

    do NauczycielaDemagogi - jasne, wszystkiemu są winni nauczyciele, ale się napiąłeś.

  • dumne oczko(2013-04-27 10:24) Odpowiedz 00

    Oszczędności blokują jednak dostęp do szkół absolwentom uczelni pedagogicznych.

    – Chcą nawet pracować dłużej za niższe wynagrodzenie, ale nie możemy im tego zaproponować, bo uniemożliwia to Karta nauczyciela –

    No i dobrze, bo w ten sposób zaczęłaby się licytacja kto za mniej będzie pracował i w efekcie nauczyciel zarobiłby mniej niż menel spod sklepu żyjący ze zbierania złomu.

  • dumne oczko(2013-04-27 10:28) Odpowiedz 00

    Tam, gdzie udało się założyć stowarzyszenie, pensje spadły o 1/3 i nikt z tego powodu nie rezygnuje z pracy – wylicza Jerzy Bondyra

    Czy to znaczxy, że nauczyciel zarabiający np. 2100 zł netto w stowarzyszeniu zarobi 1400 zł? Za taka kasę niech sami uczą, to jest poniżające i upokarzające i dziwię się tym nauczycielom, że chcą za taką kasę ha ha pracować. To juz lepiej gdzieś do Biedronki na kasę, a nie dorabiać państwo.

  • Plb(2013-04-27 12:03) Odpowiedz 00

    Dumne oczko. Gdyby nie KN zdrowa konkurencja odsiała by ludzi pracujących dla przywilejów, 13nastek, 14 nastek i dużej ilości wolnego. W końcu może zacząłby się liczyć uczeń, a nauczyciel, który miałby wyniki miałby szansę na lepsze zarobki niż gwarantuje KN. I to bez stpni awansów i innych bzdur. Tyle, że obecni nauczyciele na to nigdy się nie zgodzą - na zdrową konkurencje w zawodzie- bo wyjdzie ich mizeria i większość straciło by pracę w przeciągu kilku pierwszych lat takiej pracy...

  • nn(2013-04-29 09:32) Odpowiedz 00

    @6: sasa

    jaki mnóstwo podwyżek? ubiegłoroczne 4,3%? Tyle a nawet więcej pensje wzrosły wszystkim. Odlicz inflację i nie ma tej podwyżki, która była we wrześniu. A może tegoroczne 0%? Dolicz inflacje i masz obniżkę. Jak się o czymś pisze to trzeba ogarniać temat. A zarobki? Sprzedawca w MM ma więcej.

  • nn(2013-04-29 09:34) Odpowiedz 00

    @34: kot

    tych kilka "nierobów" straci zarobek i nie zrobi już zakupów w twoim sklepie ani nie zamówi usługi u twojego szwagra.

    A i całkiem możliwe, że taki "nierób" jest bardziej zapracowany niż ty.

  • xyz(2013-04-29 09:50) Odpowiedz 00

    Do nn.
    Tylko wam rząd zagwarantował podwyżki w ostanich latach. Przywileje z KN tylko dla was a inflacja dotyczy wszystkich. Takie to trudne?

  • w(2013-04-29 09:57) Odpowiedz 00

    xyz,plb idźcie do pracy do szkół skoro wam tak źle...czy to takie trudne???

  • xyz(2013-04-29 11:31) Odpowiedz 00

    do W!
    Płacą nam za pracę a nie za to, że jesteśmy. Mam ten komfort, że nie muszę umierać ze strachu przed utratą pracy. Nie będzie ta to będzie inna.
    Nauczycielom (znajomym) często pomagam, są jakoś dziwnie mało zaradni życiowo.

  • nauczycielka(2013-04-29 14:25) Odpowiedz 00

    zwolnią tych co nie maja znajomości a po szkołach pełno emerytów na -emerytura, etat 4500 na rękę. a mlodzi siedza w domu.

  • Gosc(2013-04-25 19:31) Odpowiedz 00

    Do xxx - co ma karta wspólnego z niżem demograficznym? Przepraszam ale nie rozumiem...?

  • MBA(2013-04-30 14:01) Odpowiedz 00

    to dlaczego nie zwolnią urzędników skoro ubyło nam 2mln ludności w ciągu ostatnich 20 lat-a w urzędach jest cyfryzacja, informatyzacja?Co roku mozna więcej załatwić przez internet ,a liczba urzędników rośnie!

  • tak(2013-05-01 15:15) Odpowiedz 00

    i dobrze bo w szkole jest już więcej nauczycieli jak uczniów.

  • xyz(2013-05-03 11:14) Odpowiedz 00

    Do 47.
    4,5 tys. narękę za pól etatu ? To naprawdę można umrzeć z głodu.

  • wujek edek(2013-05-03 19:51) Odpowiedz 00

    Niemożliwe! A ja myślałem, że z głodu umierają "staruszkowie", którzy pobierają wczesniejsze emerytury a jednocześnie zabierają pracę młodym.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama