statystyki

Szkoły zawodowe i technika. To po nich znajdziesz pracę

autor: Ewa Wesołowska05.09.2012, 07:15; Aktualizacja: 05.09.2012, 09:23
Szkoły zawodowe otwierają klasy uczące nowych specjalności czy zabiegają o sponsorów.

Szkoły zawodowe otwierają klasy uczące nowych specjalności czy zabiegają o sponsorów.źródło: ShutterStock

Szkoły dające zawód zaczęły znowu przyciągać młodych. Po latach stagnacji wzrosła liczba ich uczniów. Nie tylko poprzez wzrost bezrobocia wśród absolwentów uczelni wyższych, ale i przez zmianę mentalności dyrektorów tych szkół.

Reklama


Reklama


Zarówno przedstawiciele uczelni wyższych, jak i szkół średnich narzekają, że niż demograficzny spustoszył klasy i sale wykładowe. Są jednak szkoły, który zupełnie tego nie odczuwają – to praktycznie wszystkie technika i duża część zawodówek. O ile w ostatniej dekadzie liczba kształcącej się w nich młodzieży kurczyła się w zastraszającym tempie, to w tym roku mamy do czynienia z pierwszym odbiciem.

Z danych biur edukacji w Warszawie, Krakowie i Gdańsku wynika, że liczba uczniów w tamtejszych średnich szkołach technicznych i zawodowych wzrosła w tym roku o 7 – 11 proc. Takiego wyniku nie odnotowano od 2000 roku. W skali całego kraju wzrost wynosi ok. 5 proc. – szacują eksperci.

Ich zdaniem ten wzrost popularności ma bezpośredni związek z rosnącym bezrobociem wśród absolwentów wyższych uczelni. Ale nie tylko. Trendowi przysłużyła się również zmiana myślenia w samych szkołach zawodowych – coraz częściej dostosowują się one do potrzeb lokalnych rynków pracy. Otwierają klasy uczące nowych specjalności czy zabiegają o sponsorów, którzy wyposażą pracownie w nowy sprzęt. Coraz częściej zdarza się też, że aby przyciągnąć uczniów, prywatne zawodówki czy technika inwestują w komercyjną reklamę.

Tak zrobiła np. warszawska szkoła zawodowa GoWork. W spotach radiowych do potencjalnych kandydatów wysyła jasny sygnał – „Lepiej być dobrym fachowcem niż bezrobotnym magistrem”. Podobną strategię przyjęło prywatne Centrum Edukacyjne Nova, które po dwóch latach nauki daje dyplom technika ekonomisty, obsługi turystycznej lub opiekunki środowiskowej. Za większość kierunków trzeba co prawda płacić 80 – 170 zł miesięcznie, ale obecnie szkoła oferuje 5 – 10 proc. zniżki, a także funduje stypendia. Chętnych na naukę jest tak wielu, że jeszcze w tym roku szkoła zamierza uruchomić dodatkowe klasy.

Wojna o ucznia to efekt niżu demograficznego, który właśnie wyszedł z gimnazjum. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w roku szkolnym 2011/2012 naukę skończyło 1,2 mln gimnazjalistów, czyli o 4 proc. mniej niż rok temu. Sytuacja jest tak niekorzystna, że w reklamę zainwestował też Związek Rzemiosła Polskiego. Od kilku lat obserwował on spadek liczby chętnych do nauki zawodów rzemieślniczych – w 2009 było ich 32 tys. osób, w 2010 – 31 tys., w ubiegłym już tylko 28 tys. Natomiast w tym widać wyraźne odbicie.

– Rekrutacja nie jest zakończona i uczniowie mają jeszcze tydzień na złożenie dokumentów, a już widać, że w niektórych szkołach chętnych jest nawet o 5 proc. więcej niż przed rokiem – mówi Jerzy Barnik, prezes ZRP. Młodzi chcą się uczyć głównie fachu kucharza, fryzjera, mechanika samochodowego i lakiernika. Ciągle jednak niewielu jest zainteresowanych zawodem sprzedawcy, cukiernika czy elektryka.

Popularność zawodówek rośnie zwłaszcza w niewielkich miastach na południu i na wschodzie kraju, gdzie wielu rodzin nie stać na opłacenie studiów dla dzieci. Spory nabór zaobserwowały też szkoły w zachodnich i północnych regionach, gdzie dobrych fachowców poszukują nie tylko firmy krajowe, lecz także te mające siedziby po lewej stronie Odry.

Za to w dużych miastach prawdziwe oblężenie przeżywają technika. Np. w warszawskim Technikum Mechatronicznym o jedno miejsce ubiegało się w tym roku pięciu kandydatów. Z kolei do szkoły przy ul. Poznańskiej, która kształci np. kucharzy i techników żywienia, było 2 – 3 chętnych na jedno miejsce. W efekcie stołeczne szkoły techniczne przyjęły w tym roku 5138 osób – ponad 10 proc. więcej niż w ubiegłym.

W Niemczech jest porządek. Także z zawodówkami

Cieszący się ogólnoeuropejską renomą system szkolnictwa zawodowego w Niemczech został zreformowany za czasów socjaldemokratycznego kanclerza Gerharda Schroedera w 2005 r. Ewentualną decyzję o wyborze szkoły zawodowej (Berufsschule) uczniowie podejmują w wieku 16 lat po ukończeniu podstawówki i jednego z czterech rodzajów szkoły średniej.

Berufsschule trwa od dwóch do trzech i pół roku. W tym czasie uczniowie dwa dni w tygodniu spędzają w murach szkoły, a pozostały czas pracują w firmach, praktycznie przygotowując się do zawodu. W 2004 r. władze podpisały porozumienie ze związkami zawodowymi i izbami rzemieślniczymi, zobowiązując duże i średnie przedsiębiorstwa do zatrudniania uczniów zawodówek w niepełnym wymiarze godzin.

Proces kształcenia kończy się egzaminem. Część praktyczną zdaje się przed trzyosobową komisją, złożoną z nauczyciela, przedstawiciela izby rzemieślniczej i opiekuna praktyk. Część ustna jest zdawana w dwóch turach: po zakończeniu pierwszej klasy i na koniec szkoły.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • rewizor(2012-09-05 10:26) Odpowiedz 00

    23 lata zajęło ,wywrócenia całego systemy szkolenia-gimnazja,licea-żeby wrócić do początku bo-stary sposób kształcenia dawał to do czego został stworzony,pracę po szkole.23 lata zebrać, jak nas mamiono o nowoczesnych formach i światowych rozwiązaniach w szkolnictwie,to dzieła Lenina byłyby małą broszurą.Po co- aby wykazać swoją przydatność w propagowaniu nowoczesnych "tryndów"pobierając niemałą kasę i generować zyski wydawnictw.Niczemu więcej -jak życie pokazuje

  • mądra(2012-09-05 10:57) Odpowiedz 00

    najlepsze możliwości daje elektryk i historyk

  • ja(2012-09-05 09:02) Odpowiedz 00

    Świetny system niemiecki

  • Jedno pozytywne, że(2012-09-05 09:23) Odpowiedz 00

    zostały zlikwidowane licea profilowane - bubel reformy pana H.
    Należałoby przywrócić porządne praktyki dla techników - pooglądanie w komputerze to za mało.

  • nn(2012-09-05 09:50) Odpowiedz 00

    W starym technikum jeden w dzień w tygodniu to byla praca na warsztatach, terach chyba tego nie ma

  • optymista(2012-09-05 12:21) Odpowiedz 00

    Technika i zasadnicze szkoły zawodowe były cały czas tylko niektórzy o nich zapomnieli albo wydawało się im,że istnieją tylko licea. Nie mam nic przeciwko liceom ale w mediach i gdzie tylko, dostrzegano licealistów a szkoły zawodowe pomijano, w moim odczuciu traktowane były jako "coś gorszego". Niektórzy redaktorzy chyba nawet nie wiedzieli,że takie szkoły istnieją bo np. gdy mówiło się o rozpoczęciu roku szkolnego to zazwyczaj wymieniano ile to ucznów "poszło" do liceów tak jakby szkoły zawodowe były niegodne tego samego. Tyle mojej "żólci",a teraz co byłoby potrzebne dalej. Proponuję , a właściwie popieram propozycję powrótu do do sprawdzonego dawno systemu: 8-szkoła podstawowa, 3-zsz, 4- LO i 5 lat technikum. Polska szkoła może być nadal dobra i solidna jeśli nie dopuści się aby reformowali ja politycy i teoretycy .

  • anka(2012-09-06 17:52) Odpowiedz 00

    popieram Lucy 2- i dodam jeszcze ,że nie tylko dobrze się mają ale też dużo z tych reform wyciągnęli

  • Lucy 2(2012-09-05 22:50) Odpowiedz 00

    i pomyslec ze wszystko to juz bylo tylko zostalo rozp ...one przez reforme Buzka 20 lat temu ! Oczym my mowimy !Do czego wracamy jak pracownie i warsztaty rozwalone i sprzedane !Ludzie przeciez nie na tym polegaja reformy a zreszta trzeba rozliczyc bylych reformatorow przeciez zyja i maja sie s=calkiem dobrze 1

  • zalamany(2012-09-06 20:42) Odpowiedz 00

    po nowej reformie szkolnictwa zawodowego od tego roku z z absolwenta będzie taki fachowiec jak po gimnazjum. egzaminami i testami państwowymi można zrobić prawo jazdy a nie nauczyć zawodu. będzie dokładnie tak jak z absolwentami wyższych uczelni. wyjadą na zachód na zmywak albo na budowę.

  • Ojciec(2012-09-06 20:47) Odpowiedz 00

    Szkoły zawodowe i technika. To po nich znajdziesz pracę - jest to prawda ale częściowa. Absolwenci starych szkół zawodowych znajdą pracę. Wprowadzana reforma w szkołach zawodowych będzie kształciła tylko petentów Pomocy Społecznej.

  • zaciekawiony(2012-09-06 20:51) Odpowiedz 00

    Dlaczego nasze MEN bierze wzór reformy szkolnictwa zawodowego z Ameryki (nigdy tam nie wprowadzony) a nie korzysta z przykładu Niemiec? Chyba autorzy pominęli jakość przygotowania zawodowego dla wybranych zawodów.

  • hasil50(2012-09-07 16:23) Odpowiedz 00

    z tymi Niemcami to prawda. Dołożę, że uczeń I klasy w Saksonii do końca września może zmienić zawód i szkołę, jeśli w zakładzie pracy mu sie nie podoba. U mnie połowa mechaników po roku stwierdza, że źle wybrało zawód. Nie zachłystywałbym się , bo to jest spadek po LP - do LO jak gnali tak gnają. A technikum? Zła szkoła - kiedyś przy stabilizacji rynku pracy ok. - dziś można wybrać zawód, którego za 4 lata nie będzie na rynku pracy!!! świetnym rozwiązaniem sa zawodowe kursy kwalifikacyjne - jedna kwalifikacja i można znaleźć pracę...Tylko dlaczego nie można tego zrobić w szkołach dla 16-letniej i starszej młodzieży ???

  • Gośc 12(2013-04-04 09:35) Odpowiedz 00

    Mieszkam niedaleko siedlec i w mojej okolicy znajduja się trzy uczelnie na których jest administracja jedna w Łukowie dwie w Siedlcach. Ciesze się że za pare lat skonczy się ten cyrk i zostanie tylko ta jedna panstwowa. Bóg mi swiadkiem jak updna te dwie prywatne to normalnie kupie sobie flaszke i upije sie z radości. Zreszta o czym tu mówić tylko w Polsce takie rzeczy sie zdarzaja szkoda słow

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama