Zamiast dwóch podstawowych części – humanistycznej i ścisłej – egzamin był podzielony na cztery części (język polski z historią i wiedzą o społeczeństwie, matematyka, przedmioty przyrodnicze). Oprócz tego pojawiły się egzaminy sprawdzające języki obce, jednak ich wyniki nie będą się liczyć przy naborze do liceum. – Nacisk postawiono na umiejętności takie jak kojarzenie faktów, dostrzeganie związków przyczynowo-skutkowych, krytyczne myślenie i wnioskowanie – tłumaczy Artur Gałęska, p.o. dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Nowa forma przełożyła się wyniki. Rok temu z testu z języka polskiego uczniowie zdobywali średnio 25,3 pkt na 50 możliwych (ok. 50 proc.), a w tegorocznej części humanistycznej uczniowie uzyskali średnią na poziomie 65 proc. – Widocznie lepiej sobie radzą z pytaniami, które nie sprawdzają wiedzy jako takiej. W tym roku było mało zadań otwartych, czyli takich, w których uczeń musiał sam sformułować odpowiedź lub napisać wypracowanie. To nigdy nie było mocną stroną uczniów – mówi jeden ze stołecznych nauczycieli.

Najwięcej problemów sprawiały im te zadania, które wymagały krytycznej analizy tekstu, wyszukania i wykorzystania zawartych w nim informacji oraz wyciągnięcia wniosków. Najlepiej radzili sobie z interpretacją tekstu. W części historycznej piętą achillesową okazały się umiejętność z zakresu chronologii i czytanie dat. Uczniowie mieli kłopoty z usytuowaniem w czasie wydarzeń sprzed naszej ery.

W części przyrodniczej wyniki są podobne do ubiegłorocznych. Gimnazjaliści uzyskali średnio 47 proc. z matematyki oraz 50 proc. z przyrody. Rok temu było to 47 proc. Fatalnie także poszło zadanie sprawdzające umiejętność przeprowadzania doświadczeń z chemii. To efekt tego, że w szkołach brakuje sprzętu w pracowniach i nie dzieli się klas na grupy, aby każdy mógł poeksperymentować.

Całkiem nieźle wypadł test z angielskiego na poziomie podstawowym – średnia wyniosła 63 proc. Gorzej z rozszerzonym – tu przeciętna była o 17 pkt proc. niższa.

Potwierdziły się spostrzeżenia z poprzednich lat: najgorzej uczniom idzie pisanie w językach obcych, m.in. tworzenie własnych wypowiedzi.

Minister edukacji Krystyna Szumilas przyznała, że wynik egzaminów ją pozytywnie zaskoczył. – Nie oznacza to, że jestem w stu procentach zadowolona. Umiejętności młodych ludzi powinny bardziej odpowiadać wymaganiom współczesnego świata – podsumowała.

Wyniki liczone w centylach

Na zaświadczeniu o wynikach egzaminu podane będą dwa wyniki. Pierwszy wyrażony w procentach oznacza odsetek punktów, jaki zdający zdobył za zadania z danego zakresu. Obok niego pojawi się wynik centylowy, który pozwoli porównać, jak uczeń wypadł na tle reszty zdających – pokazane będzie, ile procent uczniów uzyskało więcej i mniej punktów. Z wynikami uczeń może się starać o przyjęcie do wybranej szkoły ponadgimnazjalnej. O tym, czy się do niej dostanie, oprócz wyników zdecydują też świadectwo i osiągnięcia w konkursach.