statystyki

Dr Rawicz do Rigamonti: Wielu lekarzy ból dzieci nie obchodzi [WYWIAD]

autor: Magdalena Rigamonti01.08.2015, 08:45; Aktualizacja: 01.08.2015, 10:09
Dr Marcin Rawicz, fot. Maksymilian Rigamonti

Dr Marcin Rawicz, fot. Maksymilian Rigamontiźródło: DGP
autor zdjęcia: Maksymilian Rigamonti

Politykom i urzędnikom nie przeszkadza, że morfina, silny narkotyk, jest podawana dzieciom, a przeszkadza marihuana dawkowana w odpowiednich preparatach. Bólem i cierpieniem kompletnie się nie interesują. Zresztą wielu lekarzy ból dzieci też nie obchodzi. A ja uważam, że dziecka ma nie boleć. Ma nie cierpieć i koniec, nie ma co z tym dyskutować – mówi dr Marcin Rawicz, anestezjolog dziecięcy, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w Warszawskim Szpitalu dla Dzieci.

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

RIGAMONTI RAZY 2

Podaje pan dzieciom marihuanę?

Nie, ale jakbym jej potrzebował, tobym miał w szpitalu. To prosta procedura. Każdego dnia stosuję inne narkotyki. I żeby była jasność, podaję je dzieciom. Wszystko zgodnie z prawem. Medyczna marihuana w Centrum Zdrowia Dziecka też była stosowana zgodnie z prawem. Ktoś w Ministerstwie Zdrowia musiał wydać zgodę na jej sprowadzenie, zaaprobował to, o ile wiem, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii. I jeśli były efekty leczenia padaczki lekoopornej, to trzeba było leczyć.

O panu mówią, że pan zrobi wszystko, żeby dziecka nie bolało, że jeśli „gówno rozsmarowane na czole ma pomóc dziecku, to trzeba rozsmarowywać”.

Zgadza się. Padaczka lekooporna to koszmar. Po kilkanaście napadów dziennie albo nawet stan padaczkowy, czyli napad za napadem. Często tak bywa, że nikt nie jest w stanie takiemu pacjentowi ustawić leków ani pomóc, więc jeśli marihuana działa, to dlaczego dzieciakowi nie ulżyć? W medycynie histeria jest najgorsza. Obowiązuje zasada, że jeśli wprowadza się coś nowego do leczenia, to trzeba mieć dowód na jego działanie. Ale dowód dopiero ma się wtedy, kiedy zrobi się określoną liczbę badań, z określoną mocą statystyczną, z określoną grupą pacjentów i grupą porównawczą.

I mijają lata.

Oczywiście. Przecież większość antybiotyków stosowanych w sepsie jest niedozwolona dla dzieci. Ale jak mam umierające na sepsę dziecko, to mam nie dać antybiotyku? Oczywiście, że daję. Chociaż w opisie stoi jak byk: brak danych co do stosowania u dzieci. Nie podawać do 16. roku życia.

Łamie pan prawo.

Ratuję życie. I nie zastanawiam się, czy ten lek jest zarejestrowany, czy nie. Jestem anestezjologiem, zajmuję się bólem i powiem pani, że większość leków przeciwbólowych też nie jest zarejestrowana dla dzieci.

Morfina?

Tak Bogiem a prawdą, to u dzieci z leków opioidowych obecnie możemy stosować tylko morfinę i w niektórych przypadkach (poza znieczuleniem ogólnym) – fentanyl. Morfina to świetne lekarstwo, ale ma skutki uboczne.

Uzależnia.

Nie o tym chciałem. Zaparcia są po niej, a po operacjach brzusznych to kłopot, poza tym skóra swędzi i się rzyga. Wiem, że ludzie się boją pomorfinowych kłopotów z oddychaniem. Od razu mówię, że to bzdury, bo jak się odpowiednio poda, to oddycha się świetnie. Są kraje, w których stosuje się heroinę medyczną. I wszystko w porządku. To jest najlepszy środek przeciwbólowy, jaki w życiu widziałem, choć niebezpieczny, bo w zasadzie od razu daje przyzwyczajenie, uzależnia po prostu. Z tym że jest stosowana u ludzi w stadium krytycznym, takich, którzy umierają. Kiedy pracowałem w Holandii, widziałem, jak działa.


Pozostało jeszcze 72% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (11)

  • a.kosieradzka(2015-08-01 19:19) Zgłoś naruszenie 31

    To jest jedyny lekarz ktoremu ufam i wierze pracowalam z drRawiczem 20 lat i jak tak mowi to tak jest

    Odpowiedz
  • Marek Kuchlewski(2017-04-15 17:32) Zgłoś naruszenie 20

    Wspaniały człowiek, lekarz i specjalista. Znamy się od 50 lat. Chylę czoło przed jego wiedza i droga życiowa.

    Odpowiedz
  • mama(2017-04-17 09:15) Zgłoś naruszenie 20

    to lekarz, który przychodzi do dziecka na oddział onkologiczny w środku nocy, dzieli się swoją wiedzą, ogromnym sercem, wychodząc całuje chore dziecko w czoło.... wspaniały człowiek

    Odpowiedz
  • Iwona(2017-04-15 13:07) Zgłoś naruszenie 10

    Fantastyczny człowiek , profesjonalistąa i oddany lekarz. Wie co mówi i co robi. Ufam Mu i wierzę.

    Odpowiedz
  • mistrz(2017-01-25 09:20) Zgłoś naruszenie 17

    Śmierdzi ******

    Odpowiedz
  • Jola M.(2017-04-15 13:50) Zgłoś naruszenie 10

    Znam Dr Rawicza od lat. 100% autentyczności, 100% racji, mądrość i dobroć. Ot, cały On.

    Odpowiedz
  • Małgorzata Turemka(2017-04-18 13:24) Zgłoś naruszenie 10

    Sama prawda. To niestety u nas tak jest. Sama jestem pielęgniarką anestezjologiczną i mój syn chorował na guza mózgu i wiem , bo niestety przekonałam się na własnym dziecku. To jest straszne. Szkoda, źe takich lekarzy jak Pan doktor Rawicz jest tak mało.

    Odpowiedz
  • Jola G(2017-04-17 08:21) Zgłoś naruszenie 10

    Mądry ,ciepły i rozsądny .Zawsze można liczyć na pomoc.Dziękuję.

    Odpowiedz
  • Aldona Dawidowicz(2017-04-19 23:42) Zgłoś naruszenie 01

    Szkoda, że wszyscy nie są tacy jak Marcin Rawicz i boją się, że szczerość zabija. on się nie boi, no ale cóż, anestezjolog!🤓

    Odpowiedz
  • Pacjentka(2015-08-03 15:54) Zgłoś naruszenie 00

    Mądry gość

    Odpowiedz
  • Marek Gudaniec(2015-08-03 16:07) Zgłoś naruszenie 00

    Dodam tylko, iż za lek (import docelowy) płaciliśmy z własnej kieszeni (jestem ojcem Max`a), więc CZD nie miało problemów z wydaniem leku. Być może problemem jest program pod nazwą Epistop, który otrzymał niemałe fundusze z EU - w wysokości 10 milionów Euro, a ile dali "inni", nie wiemy ...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane