Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych (KRDL) apeluje do lekarzy o niepodpisywanie kontraktów przewidujących pomniejszanie wynagrodzenia o wartość zleconych pacjentowi badań. Wnioskuje też o wprowadzenie przepisów, które uniemożliwiłyby tego typu praktyki.
Procederem opisanym na początku listopada przez DGP („Więcej badań, mniejszy zarobek”, nr 215/2019) zainteresował się m.in. rzecznik praw pacjenta, który w zeszłym tygodniu wszczął postępowanie pod kątem naruszenia praw pacjentów, a także Naczelna Rada Lekarska. Wczoraj głos w tej sprawie zabrał również samorząd diagnostów.
W stanowisku podjętym przez prezydium KRDL podkreślono, że aż 70 proc. diagnoz lekarskich opiera się na wynikach badań z zakresu diagnostyki laboratoryjnej. Tym samym umowy uzależniające płace lekarza od liczby zleconych przez niego badań nie mają nic wspólnego z postępowaniem zgodnym z zasadami wiedzy medycznej oraz etyki w prawidłowo funkcjonującym systemie ochrony zdrowia.
Reklama
Dlatego diagności apelują nie tylko o to, by nie podpisywać takich umów, ale również o to, by ustawodawca wprowadził takie rozwiązania prawne, które stanowczo wykluczałyby dopuszczalność zawierania umów takiej treści oraz sankcjonowały tego typu praktyki.
Przypominają również postulat – sformułowany także w dokumencie podsumowującym cykl organizowanych przez resort zdrowia debat „Wspólnie dla zdrowia” – dotyczący wydzielenia odrębnego budżetu na badania laboratoryjne. – Takie rozwiązanie skutecznie wyeliminuje opisane patologie – ocenia samorząd diagnostów. Potwierdzają to również eksperci.
W zeszłym tygodniu Bartosz Fiałek z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który nagłośnił to zjawisko po tym, jak sam zetknął się z podobną propozycją, opublikował fragmenty umów przesłanych mu przez kolegów. Jak wynika z klauzul w nich zawartych, proponowane lekarzom wynagrodzenia zwykle są pomniejszane o 50 proc. lub całość kosztów badań. W efekcie zdarzało się, że medycy, którzy zdecydowali się na taki kontrakt, zarabiali znacznie mniej, niż się spodziewali. Do Fiałka zgłosiła się nawet lekarka, która musiała wręcz dopłacić do takiego kontraktu.
Opisany proceder dotyczy nie tylko badań laboratoryjnych, ale także obrazowych. Stykają się z nim przede wszystkim lekarze zatrudniani w poradniach specjalistycznych.