- Dla pacjentów jest ważne, czy gabinet, z którego usług chcą skorzystać, figuruje w odpowiednich rejestrach. Mają wówczas pewność, że trafią do fizjoterapeuty, a nie kogoś, kto się pod niego podszywa - mówi Paweł Adamkiewicz, wiceprezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów
Paweł Adamkiewicz, wiceprezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów / DGP
Co zmienia się dla fizjoterapeutów z końcem października?
Reklama
Zgodnie z zeszłoroczną nowelizacją ustawy o zawodzie fizjoterapeuty do 31 października fizjoterapeuci prowadzący działalność gospodarczą mają obowiązek zarejestrować ją w formie podmiotu leczniczego lub praktyki zawodowej – indywidualnej bądź grupowej. W przypadku podmiotu leczniczego mówimy o rejestrze prowadzonym przez wojewodę, natomiast jeśli chodzi o praktyki zawodowe, to jest to rejestr prowadzony przez Krajową Izbę Fizjoterapeutów. Zmianę tę traktujemy jako przywilej dostępny tylko dla wybranych grup zawodowych. Zrównano nas tą regulacją z lekarzami i pielęgniarkami.
Która z form jest preferowana? Wiem, że fizjoterapeuci walczyli o możliwość rejestrowania praktyk, której w pierwszej wersji ustawy dla nich nie przewidziano. Czy to one cieszą się teraz większą popularnością?
Rzeczywiście, pierwotnie ustawodawca narzucił wszystkim działalnościom fizjoterapeutycznym formę podmiotu leczniczego, jednak stało to w sprzeczności z innymi przepisami, bo nie może on w innym podmiocie leczniczym wykonywać tej samej usługi. Trzeba też pamiętać, że taka jednostka to dużo większe wymagania, np. w zakresie lokalu i jest to forma odpowiednia do prowadzenia działalności o bardziej rozbudowanych strukturach. Umożliwia zatrudnianie innych osób udzielających świadczeń zdrowotnych oraz prowadzenie działalności w dowolnie wybranej formie prawnej. Podmiot leczniczy może prowadzić każdy przedsiębiorca, nie musi to być wyłącznie osoba wykonująca zawód medyczny. Z natury podmiotu leczniczego wynikają bardziej restrykcyjne wymogi lokalowe oraz wyższe ubezpieczenie OC. Z kolei indywidualna praktyka nie może zatrudniać innych osób prowadzących działalność medyczną. Ale mając praktykę, można zatrudniać np. rejestratorkę czy księgową.
Trudno nam jeszcze jednoznacznie stwierdzić, co cieszy się większym zainteresowaniem. Zbliżamy się już do liczby 10 tys. praktyk, szczegółowe dane będziemy mieć po 31 października. Jeśli chodzi o podmioty, to jeszcze danych nie mamy, to trzeba będzie sprawdzić w rejestrach wojewodów, gdy już upłynie termin rejestracji.
Czy fizjoterapeuci czekają z tym do ostatniej chwili?
Ruch zaczął się na dobre we wrześniu, a najwięcej wniosków wpływa w październiku. Jest to związane m.in. z tym, że było pewne opóźnienie z wejściem w życie rozporządzenia dotyczącego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, które obowiązuje dopiero od 1 czerwca. Mieliśmy też trochę komplikacji, jeśli chodzi o ubezpieczycieli, którzy wprowadzali fizjoterapeutów w błąd mówiąc, że najpierw muszą się zarejestrować, a dopiero potem ubezpieczyć. Tymczasem już rejestrując praktykę, trzeba złożyć oświadczenie, że jest się ubezpieczonym.
Prowadzimy szeroką kampanię, żeby dotrzeć do środowiska, rozsyłamy maile przypominające, ale widać, że jest sporo wątpliwości do rozwiania, wiele dość skomplikowanych indywidualnych przypadków. Fizjoterapeuci pracują w DPS-ach, w szkołach, w klubach sportowych, a wiadomo, że działalność lecznicza musi być wykonywana w określonym miejscu. Jeśli to jest gabinet, to musi spełnić określone w przepisach wymogi, a jeśli to jest inne miejsce, to powinna być to praktyka wykonywana w miejscu wezwania.
Dlaczego rejestracja jest taka ważna?
Pacjenci powinni mieć możliwość skontrolowana, czy gabinet figuruje w odpowiednich rejestrach. Mają wówczas pewność, że idą do fizjoterapeuty, a nie kogoś, kto się pod niego podszywa. Poza tym fizjoterapeuta, który jest zarejestrowany i prowadzi praktykę, ma obowiązek posiadania ubezpieczenia OC. A to ubezpieczenie chroni i fizjoterapeutę, i pacjenta.