statystyki

W walce z wywozem leków rykoszetem dostaną szpitale

autor: Patryk Słowik23.07.2019, 08:00; Aktualizacja: 23.07.2019, 08:10
Poszukiwanie zainteresowanych prowadzeniem apteki przyszpitalnej idzie jak po grudzie

Poszukiwanie zainteresowanych prowadzeniem apteki przyszpitalnej idzie jak po grudzieźródło: ShutterStock

Od 1 sierpnia kilkadziesiąt placówek nie będzie mogło prowadzić przyszpitalnych aptek. Dyrektorzy twierdzą, że w ten sposób ustawodawca pozbawia ich istotnego źródła dochodu

Zamieszanie wynika z art. 11 nowelizacji prawa farmaceutycznego z 7 czerwca 2018 r. To jedna z wielu ustaw mających na celu walkę z nielegalnym wywozem leków. Tym razem posłowie postanowili, że zakazane będzie łączenie działalności polegającej na obrocie produktami leczniczymi z działalnością leczniczą. W skrócie: nie można prowadzić jednocześnie przychodni i apteki lub szpitala i apteki. Zakaz wchodzi w życie 1 sierpnia 2019 r.

Sęk w tym, że kilkadziesiąt lecznic samodzielnie prowadzi apteki ogólnodostępne. Często zyskiwali na tym wszyscy: szpital, bo miał dodatkowe źródło dochodu, oraz pacjenci, którzy mogli kupić lek bezpośrednio po wyjściu od lekarza specjalisty.

– Kontaktowaliśmy się z posłami łomżyńskimi i podlaskimi, aby wywierali naciski, by nie zabrano nam tej możliwości pomagania pacjentom i żeby szpitale w taki sposób podreperowały budżety. (…) Bez skutku – mówi dr Hanna Majewska-Dąbrowska, wicedyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Łomży, cytowana przez lokalny portal 4lomza.pl. – Szkoda, że zapadła bardzo niekorzystna, niedobra decyzja dla szpitali, które stracą źródło dochodu – stwierdza. Z problemem zmaga się chociażby Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu. Chce on wydzierżawić prowadzoną przez lata aptekę prywatnemu przedsiębiorcy, jednak nie może znaleźć chętnych. Podobny przetarg niedawno ogłosiła jedna z placówek w Augustowie. O wyłączenie szpitali spod obowiązywania nowych przepisów apelowali również dyrektorzy placówek z Zamościa i Suwałk. Zarobek szpitali na aptekach nie był oszałamiający, ale – także ze względu na dobrą lokalizację – było to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Ministerstwo Zdrowia jednak jest nieugięte. Wskazuje, że trzeba skutecznie walczyć z nielegalnym wywozem leków, którego skala jest porażająca (rocznie z Polski wyjeżdżają medykamenty o wartości ok. 2 mld zł). A jeden z popularnych kanałów wywozowych opiera się na podmiotach leczniczych.

– Ale tych prywatnych, tworzonych na potrzeby wywozu. Duże publiczne szpitale w tym procederze raczej nie uczestniczą – wytyka Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

W wielu szpitalach działają apteki ogólnodostępne. Często są to placówki prowadzone przez prywatnych przedsiębiorców, którzy płacą zakładowi opieki zdrowotnej czynsz. Niekiedy jednak działalnością apteczną zajmują się same szpitale. Raz, że można na tym dorobić kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, a dwa – wpisuje się to w misję publiczną (np. placówki przyszpitalne częściej działają w nocy niż te prywatne).

To się jednak zmieni, i to już za kilka dni. W czerwcu 2018 r. znowelizowano prawo farmaceutyczne, gdzie przewidziano zakaz łączenia działalności polegającej na obrocie produktami leczniczymi z wykonywaniem działalności leczniczej. Przepisy weszły w życie 1 sierpnia 2018 r. Ustawodawca dał jednak przedsiębiorcom 12 miesięcy na podjęcie decyzji, na której działalności bardziej im zależy, i zamknięcie jednego z biznesów bądź sprzedanie go. Czas na dostosowanie się dobiega końca.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane